«Paskidali dzieŭki boty — stała bolš vačam raboty!»
Minskija mužčyny dzielacca viasieńnimi emocyjami
Ciopłyja viasiennija dni prymusili staličnych pryhažuń skinuć ciažkaje adzieńnie i apranucca ŭ lohkija ŭbory, jakija radujuć mužčynskaje voka. Tut i tam na vulicach pad spadničkami milhajuć kalenki junych pryhažuń.
Karespandenty BiełaPAN vačami minskich mužčyn raskazali pra žanočuju pryhažość, jakaja raśćvitaje viasnoj. Usie pradstaŭniki mocnaha połu, ź jakimi my sustrelisia na vulicach, byli salidarnyja ŭ adnym: dziaŭčaty ŭ spadnicach — heta cudoŭna!
— Voś jana idzie ŭ karotkaj spadničcy, strojnaja — pryhažunia! Ja lublu našych minskich dziaŭčat.
— U spadnicy bačna ŭsia pryhažość žančyny.
— Jość takaja pahavorka, jakaja ŭ pierakładzie na našu movu hučyć tak: pryjšła viasna — raśćvitajuć kvietki, drevy i dziaŭčaty.
— U dziaŭčat na nahach zaŭsiody tufli abo boty na vysokim abcasie. Sieksualnyja!
— Dziaŭčaty ŭ spadnicach — heta zaŭsiody cudoŭna. Dziakuj vam, što vy jość, i što ŭ vas jość spadnicy.