BIEŁ Ł RUS

Dzianis Ramaniuk: Fota biez vady, jak chleb biez masła

8.06.2013 / 9:8

Hutaryła Volha Harapučyk

+ foty z unikalnaha fotaalboma

U Mastackim muziei idzie vystava Dzianisa Ramaniuka «Biełaruś siniavokaja».

Dzianis Ramaniuk. Fota Siarhieja Hudzilina.

U majsterni Ramaniukoŭ. Fota Siarhieja Hudzilina.

U majsterni Ramaniukoŭ. Fota Siarhieja Hudzilina.

Knihi Michasia i Dzianisa Ramaniukoŭ. Fota Siarhieja Hudzilina.

U majsterni Ramaniukoŭ. Fota Siarhieja Hudzilina.

U majsterni Ramaniukoŭ. Fota Siarhieja Hudzilina.

Fota Siarhieja Hudzilina.

Premii, sabranyja albomam. Fota Siarhieja Hudzilina.

Fota Siarhieja Hudzilina.

Viadomy simvał Dao — simvał žyćciovaha šlachu, jaki spałučaje žanočy i mužčynski pača­tak. Adnojčy ja razhledzieŭ jaho na Aršanščynie. Utvaryŭsia jon z vady i raski, dziakujučy namahańniam vietru. Ź ziamli jaho razhledzieć było b niemahčyma. Dy i sama malutkaja aziarynka Krasnaje Vočka schavanaja ŭ nieprachodnym bałocie siarod lesu. Fota Dzianisa Ramaniuka.

Čajka spačatku zavisaje ŭ pavietry, uvažliva vyhladajučy svaju zdabyču. Paśla — imhniennaje padzieńnie ŭniz, vybuch pyrskaŭ, i ptuška całkam źnikaje pad vadoj. Siekunda — i jana z rybinaj u dziubie viertykalna ŭzdymajecca ŭhoru. Kryki siabrovak supravadžajuć pieramožcu. Fota Dzianisa Ramaniuka.

Nadzvyčaj śpiakotnym letam 2010 hoda žychary vioski ratavalisia ŭ prachałodzie Bohina. Kožny akunaŭsia ŭ voziera pa niekalki razoŭ na dzień. A hetyja try rusałki, zdajecca, nie vyłazili z vady paŭdnia. Tolki nadychod viečara prahnaŭ pryhažuń ad vady. Fota Dzianisa Ramaniuka.

Za aknom, na Dryviatach, bušavaŭ viecier. Jaho nacisk naradžaŭ vialikija chvali, što hulali ź bieraham, łodkami i adna z adnoj. Ź imi ŭ kampanii byli jašče dvoje — tych, chto zachapiŭ maju ŭvahu. Zadumiennaja dziaŭčyna błukała siarod chvalaŭ. Radavałasia piaščocie datyknieńniaŭ i niešta vyhladała ŭdalečyni. Ja prasačyŭ jaje pohlad — tam, nad niebaschiłam, utvarałasia vobłaka. Jano i dziaŭčyna, zdavałasia, łunali nad vadoj i byli ŭvasableńniem samich Dryviat. Fota Dzianisa Ramaniuka.

Nadyšoŭ viečar. Nad vozieram Dryviaty niezaŭvažna ŭzyšli poŭnia i zory. Fota Dzianisa Ramaniuka.

Voziera Strusta. Vielič panaramy z hary Majak. Tut vydatna sustrakać sonca. Ništo nie pieraškadžaje pozirku. Drevy napie­radzie byccam sastupajuć da załatoj raskošy prastoraŭ voziera. Nastupnyja dalahlady nakładajucca adzin na adzin da biaskoncaści, pakul nie źnikajuć u ranišniaj dymcy i tumanach. Hara Majak — samaje papularnaje i vysokaje miesca Brasłavaŭ. Na vyšyni amal 45 mietraŭ nad vadoj zbudavanaja ahladnaja placoŭka. Panaramy azior Strusta i Snudy, pahorkaŭ i sasnovych baroŭ začaroŭvajuć. Fota Dzianisa Ramaniuka.

Poŭny štyl na voziery Doŭhaje na Brasłaŭščynie. Źziańnie niekranutaha lustra vady. Bierahavyja biarozy padšturchoŭvajuć adna adnu bližej da vady. Ja padrychtavaŭsia, skampanavaŭ kadr i navioŭ rezkaść… Raptam rybacki čovien źniščyŭ cnatlivaść pavierchni i cišyni. Idealna pramyja drevy pačali kryŭlacca i dražnić mianie. Padałosia, što ja trapiŭ u pakoj kryvych lusterkaŭ. Fota Dzianisa Ramaniuka.

Dryviaty — heta carstva čaŭnoŭ. Mała na jakich aziorach možna sustreć takuju ich kolkaść adnačasova. Tutejšyja žychary — viadomyja amatary rybałki, a šyrokaja płytkaja zona nie daje im mahčymaści vudalić ź bieraha. Subotni ranak, praz mocny tuman tolki pačało prabivacca śviatło. Pieršyja rybaki ŭžo adpłyli. Na praciahu nastupnaj paŭhadziny tut nie budzie nivodnaha čoŭna. Ich łušpiny addalacca ŭdaleč, na hłybini. Fota Dzianisa Ramaniuka.

Jašče adzin «mańjak» — tak ja časam nazyvaju rybakoŭ, bo bolš trapnaha słova nie mahu padabrać. U dzień, kali ja zrabiŭ hety kadr, na voziery Nieśpiš byŭ šalony chałodny viecier. Jon valiŭ z noh i rvaŭ liście z duba, zołata jakoha zavaražyła mianie. Rybak ža hojsaŭ pa voziery, sprytna kirujučy vializnym čoŭnam siarod šumavińnia chvalaŭ. Fota Dzianisa Ramaniuka.

Kałasicca i adlivaje zołatam śpiełaja zbažyna. Da ŭborki ŭradžaju zastalisia ličanyja dni. Siarod hetaha charastva ŭpeŭnienyja ruchi raki Dźviny nahadvajuć vychad u pole haspadara. Uzhadvajecca chrestamatyjny vobraz sielanina, jaki pieraciraje ŭ vializnaj mazolistaj dałoni vyśpieły kołas. Fota Dzianisa Ramaniuka.

Spradvieku biełarusy brali pitnuju vadu sa studni. Zvyčajna nad studniaj staviŭsia draŭlany damok, kab u šachtu nie traplali śmiećcie, pył dy liście. Dostup da studni zaŭždy byŭ volnym, bo vada — ahulnaja kaštoŭnaść. Nie raz ja čuŭ ad viaskoŭcaŭ, što studniu nielha zamykać zamkom — heta hrech, bo treba, kab luby čałaviek, dobry ci drenny, moh napicca vady, nie pytajučysia dazvołu. Raspaviadali taksama pra skvapnych haspadaroŭ, jakija ŭsio ž zamykali studniu. Praź niekatory čas vada ŭ ichnim kałodziežy naohuł źnikała. Vadzie i ahniu ŭ viaskovaj chacie advodziłasia vidnaje miesca. U paleskich vioskach ja čaściakom zaŭvažaŭ viadro ź pitnoj vadoj, što stajała ŭ śviatlicy kala piečy. Niedzie pobač abaviazkova byŭ kubak ci koŭš, kab haspadary i hości ŭ luby momant mahli napicca vady. Dla taho, kab padymać vadu na pavierchniu, isnujuć admysłovyja prystasavańni — aśvier albo kałaŭrot, na jaki namotvajecca łancuh ź viadrom. Tak vyhladaje aśvier kala chutara na Ašmianščynie. Padymać vadu im lohka i chutka. Fota Dzianisa Ramaniuka.

Adlustravańnie ŭ kryničnaj vadzie abrakalnych kryžoŭ vyhladaje jak mroja. Niby žyvyja istoty pahladajuć z hłybini. Mnie pryhadalisia lehiendy pra ŭzniknieńnie krynic, u asnovie jakich lažyć siužet pra maładuju, pryhožuju, cnatlivuju dziaŭčynu, što nie pažadała vyjsci zamuž za nialubaha i pravaliłasia skroź ziamlu. Paśla hetaha ź ziamli pačynali bić žyvatvornyja «ślozy». Vioska Budzišča Čačerskaha rajona, ekśpiedycyja 14 žniŭnia 2007 hoda. Fota Dzianisa Ramaniuka.

Zachodniaja Biarezina — vielmi niezaležnaja raka. Uzimku tolki mocny i praciahły maroz zdolny avałodać joju. Patrošku, santymietr za santymietram, lod spyniaje płyń ledzianymi abdymkami. Raka, viadoma, supraciŭlajecca. Para, što adryvajecca ad adkrytaj vady, śviedčyć pra tajemnuju baraćbu. Padymajučysia, para dałučajecca da kłuboŭ dymu z kominaŭ. Heta viaskovyja žychary pa-svojmu zmahajucca z choładam — zapalvajuć z samaha ranku piečy. Fota Dzianisa Ramaniuka.

Z vyšyni bierahoŭ Dniapra možna hadzinami lubavacca vieličču jaho płyni. Maštab nahadvaje niabiosy na ziamli. Kadr stanovicca jašče bolš efiektnym, kali ŭ jaho traplajuć dziaŭčaty z łabradoram, jakija špacyrujuć pa bierazie... Fota Dzianisa Ramaniuka.

Ścipłaja račułka Mužanka zusim nie adpaviadaje naźvie. Jaje nievialikaje i vuzkaje rečyšča boŭtajecca pa palach, jak pjanoje. Asabliva dobra heta vidać z vyšyni, kali paraŭnoŭvaješ apracavanuju čałaviekam hlebu z pavierchniaj, što znachodzicca pad uładaj raki. Pieršaja — pryhładžanaja, zaniataja dakładnaj hieamietryjaj sialanskich działak. Druhaja — volnaje spałučeńnie raznastajnych formaŭ i pamieraŭ, dzie rastuć asobnyja drevy, kupki vialikich i małych chmyzoŭ, kraducca źviarynyja ściažynki, — usio chaatyčnaje i bieśsistemnaje. Fota Dzianisa Ramaniuka.

Ranišni palot nad rečyščam Dzisny. Na vyšyni čuju šum ruchavika i adčuvaju choład. U promniach ranišniaha soniejka vada pieratvaryłasia ŭ raspłaŭlenuju stal, što, zdajecca, vyciakaje ź niabačnaha žarała domiennaj piečy. Takoje paraŭnańnie padtrymaŭ tuman, jaki kłubiŭsia nad astyvajučaj mietaličnaj pavierchniaj. Fota Dzianisa Ramaniuka.

Cna spakojnaja i pavolnaja ciaham amal usiaho hoda. Ale ŭviesnu jana moža za niekalki dzion zapoŭnić svaju pojmu i navat vyjści ź jaje. Tady patoki vady zalivajuć papłavy i vioski, jakich vielmi šmat u nižniaj płyni. Tak zdaryłasia i ŭ 2010 hodzie ŭ vioscy Dziatłavičy na Łuninieččynie. Kali hladžu na hety fotazdymak, tak i čuju ŭ vušach chrypły kryk spartovaha kamientatara: «Atakujuć husi!». Futbolnaje pole vioski Dziatłavičy pakul prymaje tolki husiej, kačak dy čajek. Kali ž sydzie pavodka raki Cna, na im źjaviacca dzieci. Fota Dzianisa Ramaniuka.

Vobraz asiłka-duba — samy zapaminalny z maich paleskich vandrovak. Hety pryhažun staić u abałoni Prypiaci bolš za kiłamietr ad rečyšča. Kadr zrobleny 10 traŭnia, užo całkam raskryłasia listota, a pavodka ŭsio jašče pakryvaje ziamlu. Na stvale niby nakreślenyja pałoski — mietki, jakija pakinuła vada. Pa ich bačna, jaki vysoki byŭ i jak panižaŭsia ŭzrovień pavodki. Fota Dzianisa Ramaniuka.

Z darohi, što idzie pa krai abryvu, adkryvajecca panarama na Nioman. Zvon cišyni vosieńskaj ranicy i zvon pieršaj šerani, što lehła krochkaj pudraj na ziołki i liście drevaŭ... Kali ŭvažliva ŭhledziecca ŭ kranutyja joju bierahavyja raśliny — zaŭvažyš pastaŭlenyja jašče z nočy sietki «rybaka» — pavuka. A kali padyści bližej, da samaha kraju abryvu, i zirnuć uniz? Vysoki bierah patrochu absypajecca ŭ Nioman. Drevy, što tut rastuć, uśled za kavałkami hleby ssoŭvajucca dołu da raki, prynosiačy siabie ŭ achviaru. Fota Dzianisa Ramaniuka.

Hutaryli my ź Dzianisam u kvatery-majsterni jaho taty Michasia Ramaniuka, znanaha etnohrafa, jaki adzin pracavaŭ za ceły instytut. Nie paśpieła ja ŭładkavacca ŭ fateli, jak Dzianis chucieńka zapytaŭsia pra maje ŭražańni ad jaho vystavy i knihi.

Dzianis Ramaniuk: Biada tvorčych ludziej u tym, što ciabie ci chvalać, ci nie kažuć ničoha. Ja chaču, kab mianie niechta krytykavaŭ, ja chaču pračytać krytyčny artykuł, što «Biełaruś siniavokaja» — heta, naprykład, papsovaja kniha.

«Naša Niva»: Raskažycie, adkul ŭziałasia kancepcyja vystavy i knihi?

DR: Dla mianie fotazdymak biez vady, jak chleb biez masła. Vada — naš brend, pra jaki čujem paŭsiul: pa teleku, radyjo, u hazietach, ale my hetaha nie bačym. U nas ludzi chutčej bačyli Čornaje mora, čym «siniavokuju». Brend raśpijarany, ale za im niama karcinki. I voś niekalki hadoŭ tamu, prahladajučy svaje fotazdymki, ja zaŭvažyŭ, što ŭ mianie jość temy, ź jakich možna zrabić asobnaje vydańnie.

«NN»: Sami ŭsio rabili dla alboma?

DR: Tak. Mianie viedajuć u pieršuju čarhu jak fatohrafa. I ludzi, kali biaruć u ruki knihu, pytajuć paśla: a chto tabie teksty napisaŭ? A makiet chto rabiŭ? A vydaviec chto? Va ŭsich maich knihach, uklučajučy baćkavy, dyzajnier, fatohraf, mastak i vydaviec, a ŭ hetaj knizie jašče i aŭtar tekstaŭ — ja. Bolš za toje, ja sam sabie dyrektar i sam hruzčyk, kiroŭca, jakomu treba hetyja albomy raźvieźci.

«NN»: A što ŭjaŭlaŭ ź siabie praces padrychtoŭki knihi?

DR: Ja rychtavaŭ jaje 5 hadoŭ. Dla svaich knih ja rablu scenar. Ujaŭlaju, jakija buduć častki i jakim budzie źmiest. Zasiarodžvajusia tolki na temie knihi i, kali treba, rablu dadatkovyja fotasiesii. Vada ŭ knizie pradstaŭlena nie prosta ŭ formie rek i azior, a vada ŭvohule jak źjava pryrody, jak rasa, tuman i inšaje. Tolki hod rabiŭsia makiet. Na hod ja zamknuŭsia, nie jeździŭ fatahrafavać, bo mnie padavałasia, što heta moža być biaskonca, uvieś čas čahości nie chapała.

«NN»: Dzie budzie raspaŭsiudžvacca kniha?

DR: Knihi ŭžo jość va ŭsich vialikich kniharniach Minska, abłasnych i niekatorych rajonnych centrach. Jany dastupnyja šyrokamu čytaču. Ja toj čałaviek, jakomu patrebna reakcyja ludziej. Kali mnie tvorčy čałaviek kaža, što jon robić ŭsio tolki dla siabie i jamu plavać na mierkavańni ludziej, to heta absurd. Ja chaču mieć dyjałoh z hledačami, a nie kłaści ŭsio ŭ majsterniu, paśla sustrakacca z kalehami i kazać: «Oj, jak usio kiepska, oj, jak usio ŭ łajnie».

«NN»: Ci karystajeciesia Vy fotašopam?

DR: Karystajusia, ale dziela taho, kab na hetych pryhožych fota¬zdymkach ź bierahoŭ azior prybrać adnarazovyja butelki, byčki i ŭsio astatniaje śmiećcie. Kali fatohraf kaža, što nie karektuje zdymki dla palihrafii — jon chłusić.

«NN»: Vy šmat vandrujecie, bačycie krainu. Možacie paćvierdzić toj fakt, što Biełaruś taki «kraina siniavokaja» i heta nie naviazany štamp?

DR: Jość krainy, jakija majuć značna bolš azior. Ale ž kožnaja nacyja stvaraje svoj mif.

«NN»: Parajcie tady miesca,kab pabačyć «Biełaruś siniavokuju».

DR: Heta pieradusim Lepiel, Ušačy, Brasłavy. Tam najbolšaja kancentracyja vadajomaŭ, šmat kropak, ź jakich možna atrymać dobryja panaramy.

«NN»: Čamu Vas navučyli šmatlikija ekśpiedycyi z tatam, a potym samastojnyja?

DR: Lubić sapraŭdnuju, nie haradskuju Biełaruś, ź jaje ludźmi. Razumieć ich pamknieńni i kaštoŭnaści. Haradžanie — heta ludzi, sapsavanyja hrašyma i dabrabytam. A tam ludzi pracy, adnosin, pavahi i adkaznaści pierad Boham. Tam niama takoj chłuśni, jakaja časta jość u horadzie.

«NN»: Vy žyli ŭ tvorčaj siamji, jakim było dziacinstva małoha Dzianisa?

DR: Vielmi ščaślivym. Ja šmat čamu ŭ dziacinstvie pavinien svajmu tatu, jaki navučyŭ mianie fatahrafavać. Ja pa adukacyi mastak-hrafik i nikoli fota nie zajmaŭsia. U dziacinstvie ž mnie paščaściła fatahrafavać na anałahavuju fotakamieru i samomu prajaŭlać stužku. My ščaśliva žyli biez ajpadaŭ i televizaraŭ. U dziacinstvie było mora volnaha času, jaki ja baviŭ na vulicy, my ź siabrami palili vohnišča prosta kala šmatpaviarchovych panelnych damoŭ. Krali jabłyki ŭ susiedskich sadach. Tady ja žyŭ realnym, paŭnavartasnym žyćciom. Zaraz ža ludzi žyvuć čužym žyćciom, jakoje pakazvajuć pa cieleku i ŭ kinateatrach. Žyvuć hulniami ŭ kompiku i anłajnam u sacsietkach. U ich niama realnaha žyćcia.

«NN»: Vaš los mastaka byŭ pradvyznačany?

DR: Mastakom mianie zrabili baćki, ale ja nienavidzieŭ malavać, mianie nahami zapichvali va ŭsie samyja krutyja mastackija škoły. Jak-nijak usie svajaki byli tvorčymi asobami. Spačatku mianie zapichnuli ŭ 26-ju škołu, jakaja ciapier licej, tam ja pravučyŭsia 3 hady, paśla čaho syšoŭ u zvyčajnuju kałdyrskuju škołu na rajon. Tady było modna sportam zajmacca i kožny kałdyr pavinien byŭ chadzić u spartzału, inakš ty byŭ «ačkarykam», jakoha nie pavažali. Baćki pabačyli, što ja syšoŭ u adryŭ, iznoŭ mianie pieraviali ŭ licej, paśla jašče raz była zvyčajnaja škoła. Nu a ŭ vyniku mianie ŭžo zapichnuli ŭ Parnat.

«NN»: A nie było žadańnia stać kimści inšym nasupierak žadańniam svajakoŭ?

DR: Kali mianie zasunuli ŭ Parnat, ja trapiŭ u ich asiarodździe, jakoje kałasalna na mianie paŭpłyvała. Ja trapiŭ ź biessensoŭnaj kałdyrskaj tusy ŭ asiarodździe tvorčych dziaciej, «zadźvinutych» na mastactvie. Hetaje asiarodździe mianie pierałamała, ja zrazumieŭ, što ŭ žyćci jość inšyja kaštoŭnaści, i ja imi zaraziŭsia. Tady ja i zrazumieŭ, što ja mastak i chaču być mastakom.

«NN»: Ź Biełaruskaj akademii mastactvaŭ Vas adličyli za niepaśpiachovaść?

DR: Za prafiesijnuju niepaśpiachovaść. Ja atrymaŭ try dvojki pa śpiecyjalnaści. Było realnaje vyklučeńnie, jak niepryznanaha. Treba razumieć, što ŭ toj čas adukacyja była, kaniečnie, vielmi šabłonnaj, a ja nie zaŭsiody byŭ šabłonnym jak u tvorčaści, tak i ŭ pavodzinach.

«NN»: Nieadnarazova sutykałasia ź mierkavańniem, što svaboda sapsuje mastactva, padzialajecie jaho?

DR: Ja baču, što kali ŭ nas zabaraniali volnuju tvorčaść — ludziam chaciełasia tvaryć. Ja vučyŭsia ŭ Parnacie, i ŭ toj daloki čas nam zabaraniali ŭsio. Ale my tvaryli, my načami praz vokny pierałazili ŭ majsterni, na druhi, treci pavierch pa kratach, kab tolki pamalavać. Ciapier maluj što chočaš, akramia adnoj asoby, ale heta ŭžo nikomu niecikava. U tvorčaha čałavieka zaŭsiody pavinien być kanflikt, jon pavinien za štości zmahacca.

«NN»: A kamu ŭ nas patrebna hetaja tvorčaść, maleńkamu tvorčamu kołu?

DR: Akramia ich, absalutna nikomu. Tamu našyja mastaki i nie mohuć stać bahatymi.

«NN»: I što rabić z hetym budziem?

DR: Treba praciahvać «dałbać» i rabić vystavy, vydavać knihi. My pavinny heta rabić niahledziačy ni na što i čakać taho dnia, kali tyja, u kaho jość finansy, pryjduć da nas. A šarahovamu čałavieku treba tolki pažerci i piva vypić, i tut my ničoha nie možam zrabić. Chiba tolki kolkaściu. I moža być, jak-niebudź jany trapiać na našyja vystavy, zavitaŭšy tudy za kampaniju.

Dzianis Ramaniuk

Naradziŭsia ŭ 1970 u Minsku. Pracuje jak vydaviec, fatohraf, dyzajnier, etnohraf i mastak. Vydaŭ nastupnyja knihi: fotaalbom «Biełaruś» (2003), «Čarnobyl» (2006), «Moj šlach Biełaruś» (2008, 2010) i «Biełaruś siniavokaja» (2012).

Vystava «Biełaruś siniavokaja»

Da 15 červienia ŭ Nacyjanalnym mastackim muziei (vuł.Lenina, 20) pracuje vystava Dzianisa Ramaniuka «Biełaruś siniavokaja». Zroblenyja ź ziamli, vady i navat z pavietra 305 fotazdymkaŭ alboma, 25 ź jakich ekspanujucca na vystavie, pakazvajuć viadomyja i schavanyja ad pohladu čałavieka aziory i reki.

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła