BIEŁ Ł RUS

Dačakaŭsia, stary idyjot — «Re-va-lu-cy-ja! Re-va-lu-cy-ja!..»

21.12.2013 / 11:44

Siarhiej Vahanaŭ, kamerton_41@mail.ru

Kamierton Siarhieja Vahanava.

Dačakaŭsia, stary idyjot — «Re-va-lu-cy-ja! Re-va-lu-cy-ja!..»

«Re» — tros na šyju… «Va» — ciahni ŭ bok… «Lu» — nachiliŭsia… «Cy» — braznuŭsia vobziem… «Ja-a-a» — kuvałdaj, kuvałdaj pa im, na kavałački…

Zrešty, nie tolki stary idyjot, ale šče vielmi karysny. Bo žurnalist, to bok intelihient. A intelihienty, pavodle Lenina i Stasa Karpava, vielmi «karysnyja idyjoty»

Dyk voś, u jakaści intellihienta ja naviedaŭ adnojčy matrosa z «Aŭrory». Było jamu, musić, dobra za vośmy dziasiatak, a zvali Tadevušam. Dačka ciahnuła jaho z-pad hary koŭdraŭ na ciopłaj lažancy, uhrety, jon nie chacieŭ złazić. I, chavajučy tvar ad aślaplalnaha promnia krasavickaha soniejka, što praz akienca prabivaŭsia ŭ chatu, marmytaŭ: «Jeździuć tut, jeździuć…»

Šče žyvych matrosaŭ z «Aŭrory», jakija «bačyli Lenina», na toj čas raspładziłasia zašmat bolej, čymści słužyła na revalucyjnym krejsiery. Ale moj byŭ sapraŭdny. Dokaz visieŭ na ścianie pad škłom ahulnaj dla ŭsioj siamiejnaj fotahistoryi ramcy — sa staroha zžaŭciełaha zdymka ŭpieryŭsia napružanym pohladam chłopiec u bieskazyrcy z «Aŭroraj».

«Bačyŭ, bačyŭ, — stary źviesiŭ ź lažancy basyja nohi, — maleńki taki, ryžavaty… Usio ziamlu abiacaŭ…» — «A heta chto?» — na zdymku pobač bravy žaŭnier pry šabli i ŭ kanfiederatcy trymaje kania. Stary pryžmuryŭsia: «Dyk heta pry Polščy, u vojsku…» — «A heta?» — «Heta…». Dziadok niešta namohsia adkazać, ale dačka zamachała rukami: «Maŭčy ŭžo, nahavaryŭsia… Ja sama adkažu. Heta jon jak z łahieru viarnuŭsia… Nie chacieŭ, durań, paśla vajny ŭ kałhas iści, u les padaŭsia… Na śledstvie ŭsio pra Lenina zhadvaŭ, jak toj ziamlu abiacaŭ…»

Raptam braznuła zasaŭka i praz adčynienyja dźviery ŭ chatu ŭvarvaŭsia niastrymny podych viasny. Dziaŭčynka, hadoŭ, musić, piatnaccać, pakłała la piečy drovy, adčyniła šafu i dastała adtul pinžak ź niejkimi bliskučymi cackami: «Dziadula, chutčej apranajsia, tam da ciabie pijaniery pryjšli, chočuć, kab na stahodździe Lenina ty im halštuki paviazaŭ…»

Halštuki…

Za siem hadoŭ da znajomstva z Tadevušam ja pracavaŭ u tych miaścinach nastaŭnikam i čaściakom naviedvaŭsia ŭ staradaŭniaje miastečka O. da siabroŭ, taksama nastaŭnikaŭ. Škoła-internat mieściłasia pobač z byłym majontkam słavutych Plateraŭ, i dzieci žyli ŭ paŭrazvalenym pałacy za mahutnymi lipami staroha parka.

Pasiarod parka stajaŭ maleńki Lenin. Dakładniej, piacihadovy, pavodle ŭsim viadomaha na toj čas zdymka, kučaravy chłopčyk, pafarbavany ŭ brudnavaty, siam-tam zapeckany bieły koler. Na šyi ćmiana čyrvanieŭ pijanierski halštuk, jaho nie mianiali, i jon ad daždžoŭ, marozaŭ i śpioki nahadvaŭ chutčej brudnuju anučku, čym natchnialny simvał. Nichto nie źviartaŭ na toje ŭvahi, a ŭzimku internataŭskija pacany zabaŭlalisia z maleńkim Leninym u śniežki…

Śmiešna, ale proźvišča dyrektara toj škoły było Trocki. Vielmi karysny byŭ «idyjot», bo šmat dobraha zrabiŭ dla dziaciej, kinutych pa roznych pryčynach baćkami. Što praŭda, pomnika pa sabie nie pakinuŭ…

A maleńki Lenin stajaŭ na pastamiencie, dzie kaliści byŭ pomnik sabaku. Tuju historyju, dakładniej, lehiendu, raskazvajuć pa-roznamu, navat pra časy, kali jana adbyłasia. Ale siužet nie błytajecca: toj sabaka zahryz zvarjaciełaha vaŭka, što doŭhi čas trymaŭ u strachu ŭsio miastečka. Zahryz, ale i sam zahinuŭ ad ran.

Kali zrynuli taho sabaku i pastavili maleńkaha Lenina, zdahadacca nie ciažka. Ale na pastamiencie jašče doŭha prabivalisia praz brudnavatuju farbu ślady daŭniaha nadpisu — «O, psie!»

Nu, a potym i maleńkaha Lenina prybrali, musić, ciahnuli za halštuk…

Dyk što ž karysnaha va ŭspaminach «karysnaha idyjota» dla sučasnych r-r-revalucyjanieraŭ, jakija marać pra «dzień, kali my zakiniem trasy na statuju kryvavaha idała, i… zryniem hetaha viernaha słuhu djabła z našaj ziamli. Zryniem, jak heta zrabiŭ… ukrainski narod»?

Mo tolki napamin pra toje, što historyja kudy jak macniejšaja za kuvałdu. A narod, kali jon narod, kudy jak macniejšy za natoŭp.

«Navošta nam barykady, kali nas miljon?!» — mo samaje słušnaje, pačutaje ad majdanaŭca, dla razumieńnia taho, dzie narod, a dzie natoŭp…

«Zryniem!» — čujecca ad biełaruskich nieciarpliŭcaŭ. Cikava, napiaredadni revalucyi ci paśla? A mo padčas?

Miž tym, zrynuć za trasy «kryvavaha idała» značna praściej, čymści ściahnuć brudny čyrvony halštuk z šyi krainy. Dziela čaho treba mnoha i ciažka pracavać. Stvarać NAROD. A nie biehać z kuvałdami dy trosami…

Tym, chto ŭsio macniej zaciahvaje hety halštuk, tolki i patrebna, kab usia moc supracivu syšła ŭ pomślivyja kuvałdy pa miortvym kamiani i kavałki na pamiać. To bok u hulniu ŭ śniežki. Sami jany daŭno pazbavilisia čyrvonaha halštuka, zabylisia tolki padziakavać narodam, što moŭčki addali im ziamlu i volu.

Voś adna z najkaryśniejšych vysnoŭ z XX stahodździa — nielha pabudavać prydatnuju i pryvabnuju dla žyćcia krainu z dapamohaj kuvałdaŭ.

Ale ž u jakuju biezdań pamiž stahodździami abrynułasia heta narodžanaja z kryvi vysnova?!

U jakoj biezdani pamiž stahodździami zhinuła razumieńnie taho, što z-pad kuvałdaŭ naradžajucca novyja leniny, ź leninaŭ — staliny, sa stalinaŭ — hitlery… A z kavałkaŭ rastruščanych pomnikaŭ — novyja pomniki pieramožcam u revalucyjach i vojnach…

Pa mnie, dyk nielha stavić pomniki pieramožcam.

Tolki achviaram. I tym, chto achviaruje saboj.

Sabakam i ludziam.

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła