BIEŁ Ł RUS

Pavieł Savośka. Nieznajomiec

29.01.2016 / 23:27

Nashaniva.com

Uryvak z apovieści «Poklič ź niabiosaŭ».

Padchapiŭsia Andrej dzieści a pałovie čaćviortaj ranicy. Byli jašče dobryja pryciemki, ale treba było źbiracca ŭ darohu. Rovar byŭ padrychtavany ź viečara. Sumka z charčam taksama sabrana.

A źbiraŭsia jon jechać u viosku Rekta, što mieściłasia niepadaloku ad Žłobina.Treba było dapamahčy adnoj babulcy pasadzić bulbačku pa prośbie jaje ŭnučki Alenki. Andrej tolki što viarnuŭsia z Čukotki, dzie pracavaŭ nie adzin hod u staracielskaj arceli. A paznajomiŭsia jon z Alenkaj vypadkova ŭ skvieryku, što niepadaloku ad cyrka. U svaje piaćdziasiat piać hod jon nizašto b nie padyšoŭ da takoj maładoj i pryhožaj dziaŭčyny, ale taja siadzieła na łaŭcy i płakała, nizka apuściŭšy hałavu.

Jak tut nie padyści? Razhavarylisia. Alenka raskazała, što pracuje prahramistam u viadomaj firnie, jaje chłopiec čahości zafanaberyŭsia, źjechaŭ na miesiac u kamandziroŭku, a tut i bulbačku svajoj babuli niama kamu dapamahčy pasadzić. I jon z radaściu imhnienna zhadziŭsia, tolki skazaŭ, što pajedzie na rovary.

Pieršyja piaćdziasiat kiłamietraŭ prajechaŭ ź lohkaściu. Voś i Dukora. Pierajechaŭ most praź Śvisłač i tut źleva ŭbačyŭ kaviarniu, na jakoj vializnymi litarami paznačałasia:»ALENKA». I čamuści adrazu ž stała radasna na dušy. Była siaredzina maja. Soniejka padnimałasia ŭsio vyšej i vyšej, ale raspranacca Andrej nie śpiašaŭsia. Raz-poraz pierad jahonymi vačyma paŭstavaŭ tvar Alenki, na jakim błukała takaja miłaja jahonamu sercu saramliva-ščymlivaja ŭśmieška.

Jon navat pačaŭ złavać na siabie, što ŭvieś čas dumki tolki pra jaje… A jana ž čužaja niaviesta, napieradzie ščaślivaje i,daść Boh, zamožnaje žyćcio. A jon, ličy, svajo pražyŭ, zastałosia tolki padrychtavacca ŭ apošniuju

darohu. Mahčyma, što Usiavyšni daść jamu dla hetaha ładna času, ale treba śpiašacca. Tak zdaryłasia, što, błukajučy z zaplečnikam pa Čukotcy, jon tak i nie ažaniŭsia, usio adkładvaŭ, a hadočki imhnienna pralacieli…

Nieprykmietna ŭsčaŭsia nievialiki vietryk, padšturchoŭvaŭ u śpinu, jechać było namnoha chutčej i viesialej.Prajechaŭ Asipovickaje vadaschovišča i znoŭku paabapał šašy ros tolki chvajovy les. Pachła smałoju i raznatraŭjem.

Urešcie ŭbačyŭ prypynak dla padarožnikaŭ: try stoliki z łaŭkami, dy z naviesami ad doždžyku. Adna altanka znachodziłasia ŭ samym lesie. I što dziŭna: tut była kałonka ź pitnoj vadoju.

Andrej prysłaniŭ rovar da sasny, dastaŭ sumku z charčam, pamyŭ ruki i pačaŭ pałudnavać. Padmacavaŭšysia, jon chacieŭ prylehčy na šyrokuju łaŭku, ale ŭbačyŭ, što ź lesu da jaho nakiroŭvajecca nievialikaha rastočku dziadula. Mieŭ toj dobra pasiviełuju baradu, a u ruce trymaŭ maleńki košyk. Dyj adzieńnie nieznajomca krychu źbiantežyła Andreja. jon byŭ padobny da śviatara ŭ svaim čornym chałacie.

- Dzień dobry tabie, miły čałaviek! - pramoviŭ stary i ŭśmichnuŭsia.

- Dzień dobry! - adkazaŭ Andrej. - Prysadžvajciesia. Moža, kvasku?

- Nie, pić nie chočacca. Adpačnu krychu… - Jon uvažliva paziraŭ na Andreja. Ledź prykmietnaja ŭśmieška źjaviłasia na jaho marščynistym tvary i tut ža źnikła, chavajučysia ŭ kałmataj baradzie.

- Napeŭna ž, zdaloku jedzieš? - spytaŭ dziadok.

- 3 Minska, u viosku Rekta. Alenka paprasiła jejnaj babuli bulbačku pasadzić.

- Dobruju spravu zrobiš. Tolki jak usio parobiš - nikomu pra toje nie raskazvaj. I budzie tabie vialiki zapis u tvaju niabiesnuju aščadnuju knižku.

- A čamu nielha chvalicca?

- Ni ŭ jakim razie! - zapiarečyŭ dziadula. - A to zapis u toj ža momant źniknie. Sam adkul budzieš? - praciahvaŭ dapytvacca jon.

- 3 Minska. Voś vyjšaŭ na piensiju, pracavaŭ na Čukotcy, i adrazu ž achapiŭ strach. Žyćcio, ličy, pražyŭ u adzinocie, a kali daviadziecca adyści ŭ viečnaść, to jak uratavać dušu ad piekła… Raniej pra takoje i nie dumaŭ, a ciapier achapiła serca takaja dumka i nie daje spakoju. Što rabić, jak žyć?

- Dyk heta ž prosta cudoŭna, što ty chacia b ciapier pačaŭ zadumvacca pra słova «duša»! - uzradavana ŭskliknuŭ nieznajomiec. - U niabiesnym banku Isusa Chrysta pracenty vielmi vialikija. Ale ž treba zrabić pieršapačatkovy ŭkład dobraj spravaj, a paśla jaho pavialičvać. Čałaviek, pa sutnaści, nie pamiraje, a pierasialajecca z adnaho žyćcia ŭ druhoje - viečnaje, jak by naradžajecca ŭ druhi raz.

- Ale ž duša prachodzić praz dvaccać pakutna-mytnych šlachoŭ, to djabłavy słužki mohuć i skazać: «Ty hrašyŭ, ty naš!»

- Mohuć pieraniać. - Tut dziadula pahładziŭ svaju barodku i paviesialełym hołasam praciahvaŭ: - Śviataja Fiadora, kali jaje duša ŭźnimałasia ŭ niabiosy, adkazvała im tak: «Hrašyła, było takoje, ale pakajałasia i atrymała prabačeńnie!»

- A što tady samaje hałoŭnaje u žyćci i kaho možna nazvać ščaślivym, a kaho bahatym? - spytaŭ Andrej.

- Hałoŭnaje ŭ žyćci - malitva. A ščaślivy toj, chto robić inšych ščaślivymi. Bahaty nie toj, chto mnoha prydbaŭ, a chto mnoha razdaŭ.

- Vidać pa ŭsim, - Andrej uzdychnuŭ, - vy mnoha viedajecie, a ŭ mianie stolki pytańniaŭ, što nočču zasnuć nie mahu.

- A što ciabie najbolš biantežyć?

-Dy šmat što. Voś pamirajuć zusim maładyja, navat dzieci… Byŭ čałaviek, hrachoŭ vialikich nie mieŭ, a praz tydzień pachavańnie.

- Takoha nie byvaje. Usiavyšni zabiraje čałavieka ŭ toj momant, kali bačyć, što jahonaje ziamnoje žyćcio hublaje ŭsiaki sens. Jak kažuć, biare dazrełych…

- Nu, nie! - zapiarečyŭ Andrej. — Tut ja nie zhodzien. Maładych vielmi škada.

- Tut adkažu tabie tak: pryčyny byvajuć roznyja, u kožnym vypadku treba raźbiracca asobna. Zdarajecca, što Usiavyšni bačyć, što małady chłopiec budzie vieści hrachoŭnaje žyćcio i nikoli nie pakajecca… I kab uratavać jahonuju dušu ad piekła, zabiraje jaje raniej na niabiosy.

- A kali pamiraje zusim mały chłopčyk?

- Tut,na pieršy pohlad, škada maleču. Ale kali razabracca hłybiej, to jahonaja duša traplaje ŭ Raj. a heta užo niakiepska. Baćki pačynajuć zadumvacca: čamu tak zdaryłasia i pačynajuć vieści inšaje žyćcio - prychodziać da hłybokaj viery. a kali pamruć, to ichnija dušy sustrenie synok z rapidami. I mnie tak dumajecca, što vyprasić va Usiavyšniaha miesca pobač z saboj. Jak bačyš, z usiaho, navat trahičnaha, Usiavyšni robić tak, kab pajšło na karyść ludziam. Bo ziamnoje žyćcio čałavieka jaho mała cikavić, bolš chvalujecca za našy dušy na niabiosach.

- A voś kali čałaviek zachvorvaje, to heta što: pakarańnie za hrachi?

- Nie zaŭsiody, chacia, byvaje, i za hrachi. Tut treba ŭśviadomić tolki adno: chvaroba - vialikaje dabro i prynosić čałavieku karyść, jak ni dziŭna heta hučyć. Kali Usiavyšni bačyć, što niadrenny chryścijanin, ale daŭno nie byŭ u carkvie, to daje jamu źlohku pa zahryŭku: na tydzień-druhi ŭ balnicu. Voś tam toj i pryzadumvajecca: jak papravicca, čamu zachvareŭ? I pra malitvy ŭspomnić, i Božuju maci budzie prasić, i śviatoha Pancielajmona. I vyjdzie z balnicy druhim čałaviekam.

- A jaki pravilny duchoŭny šlach? Jak žyć štodnia?

- Jon zusim prosty. Zrabiŭ štości dobraje i tut ža pra heta zabyŭ. a chto tabie zrabiŭ dabro - pomni da apošnich dzion. Nu i pra achviarnaść nie zabyvaj. Chto paprosić - davaj…

- Usim?

- Usim. Avva Isak kaliści pisaŭ:»Navat kali čałaviek siadzić na kani i prosić, to daj jamu». Bo my nie viedajem, što na samaj spravie ŭ hetaha čałavieka. Boha zadavalniaje toje, kali čałaviek sam znachodzicca ŭ niastačy, a padaje žabraku.

- A voś praklony znacharak i kałdunoŭ majuć siłu?

- Praklony Usiavyšni dapuskaje. Asabliva niebiaśpiečny praklon udavy. Ale kali daremna praklali, to praklon viartajecca da taho, chto praklinaŭ.

- A kolki jość ludziej, jakija i nie molacca, nie spaviadajucca, a šastajuć pa zamiežnych kurortach. Navat nie chvarejuć i doŭha žyvuć.

- Jość takija. Ale zajzdrościć im nie treba. Boh daje im doŭhaje žyćcio, kab jany pakajalisia. Byvaje, chtości ź ich pakajecca i vybiraje duchoŭny šlach. a inšyja, kali ich dušy traplajuć na niabiosy, to Chrystos im skaža: «U ziamnym žyćci vy mieli usio, to ciapier pramaja daroha ŭ piekła.»

Tut suviaź takaja: čałaviek robić dobruju spravu, Chrysta takoje raduje. Jon padbadziorvaje i azdaraŭlaje jahonuju dušu, ad dušy azdaraŭlajecca i cieła.

- U čym usio-tki sens žyćcia?

- Kab padrychtavać siabie dla radzimy, dla nieba, dla raju. Drenna toje, što ludzi zabyvajuć adno: usim daviadziecca pakinuć ziamnoje žyćcio. Čałaviek pavinien uśviadomić, što dabro - nieabchodnaść. Inakš jon budzie pakutavać. Adna dobraja dumka pa sile moža być roŭnaj šmathadzinnamu maleńniu. Ale kali čałaviek trymaje ŭ sercy złuju dumku, to jahonyja pasty, malitvy - usio daremna.

- Raz tak, to ŭ raj mnie nie trapić, - ścišanym hołasam pramoviŭ Andrej. - Vo dumki ŭ mianie roznyja…

— Sumavać tabie nie treba, — supakoiŭ jaho dziadula. - Zapomni hałoŭnaje: nikoli nie narakaj na svajo žyćcio, bo heta jak by praklon sabie.

— Niaprosta čałavieku stać u ziamnym žyćci na praviedny šlach,— skazaŭ Andrej.

— Zhodzien z taboju. ale kali čałaviek maje svajho duchoŭnika, spaviadajecca, čytaje śviatyja knihi, chodzić u carkvu, to ŭ ziamnym žyćci jamu niama čaho bajacca.

— I ŭsio ž, jak ni razvažaj, a pakidać ziamnoje žyćcio nichto nie choča, navat tyja ludzi, jaki zabiaśpiečyli sabie miesca ŭ Rai,- u zadumieńni pramoviŭ Andrej.

— Jano tak… Ale sapraŭdnyja praviedniki ŭ svoj čas nie bajalisia pamierci, - adkazaŭ dziadula. - Pakul my žyviom na ziamli, nam treba bolš kłapacicca pra našych pamierłych rodzičaŭ, bo našy malitvy im vielmi dapamahajuć.

— Ale ž my pra heta nie viedajem! — uskryknuŭ Andrej.

— Jašče jak viedajem, — Dziadula ŭśmichnuŭsia. — Mnie raskazvaŭ adzin znajomy, što jon adnojčy pierastaŭ uspaminać u svaich malitvach daŭno pamierłaha siabra. I što ž ty dumaješ? Toj źjaviŭsia jamu ŭ śnie i skazaŭ: «Ty nie dapamahaŭ mnie dziesiać dzion, a ja tut pakutuju!»

Voś tak. Našy pamierłyja rodzičy radujucca, kali ich naščadki žyvuć z Boham. I samaje hałoŭnaje - zaŭpakojnyja słužby i malitvy majuć takuju siłu, što mohuć vyvieści dušu ź piekła. Pamierłyja rodzičy nie valajucca na zialonaj traŭcy ŭ Rai, a vymolvajuć svoj rod, svaju viosku. U daŭnija časy, kali była epidemija chalery, to ludzi išli na mohiłki i prasili pamierłych, kab tyja dapamahli…

3 jakuju chvilinu ŭstanaviłasia cišynia.

— Ale treba mnie ruchacca dalej. — Dziadula padniaŭsia z łaŭki. — Mocnaha tabie zdaroŭja i ščaślivaj darohi!

— Dziakuju i vam za dobryja słovy i parady, — adkazaŭ Andrej i taksama pryŭźniaŭsia, kab pryviazać sumku z charčam da rovara.

Dziadula niaśpiešna pasunuŭsia ŭ bok lesu. Andrej praź jakuju chvilinu azirnuŭsia, ale nieznajomca nie ŭbačyŭ. Heta jaho ŭstryvožyła, bo kustoŭ pablizu nie było - adnyja hładkastvolnyja sosny, i miž imi čałavieka možna było bačyć davoli doŭha.

A tut byccam rastvaryŭsia dziadula ŭ ciopłym viesnavym pavietry. Andrej navat kinuŭ pryviazvać sumku, adyšoŭ krokaŭ na dziesiać i pačaŭ uvažliva aziracca, ale nikoha nie ŭbačyŭ.

U zadumieńni viarnuŭsia da rovara, prymacavaŭ sumku i vyjechaŭ na šašu. Niaśpiešna kruciŭ piedali i dumaŭ pra nieznajomca. Jamu padałosia, što jon dzieści ŭžo bačyŭ hetaha dziadulu. Ale dzie? Hetaja dumka nie davała jamu spakoju.

* * *

Pavieł Savośka naradziŭsia ŭ vioscy Zarudzičy Smarhonskaha rajona. Paśla zakančeńnia Zaleskaj siaredniaj škoły i Drujskaha techničnaha vučylišča, słužyŭ u Savieckaj Armii. Niejki čas pracavaŭ nastaŭnikam, ekskavatarščykam, hruzčykam i płytahonam na lesanarychtoŭkach u Sibiry. Skončyŭ Leninhradski horny instytut. Pracavaŭ na Čukotcy hornym majstram, hieołaham u staracielskich arcielach «Dalniaja» i «Minierał». Zajmaŭsia burapadryŭnymi rabotami na Paŭdniovym Urale, Kazachstanie i Łatvii. Byŭ staršym majstram na Viciebskim abjadnańni «Kieramika». Pracavaŭ u hazietach «Kultura» i «Kniharnia». Drukavaŭsia ŭ časopisach «Połymia», «Maładość», «Rabotnica i sialanka».

Adzin z aŭtaraŭ kalektyŭnych zbornikaŭ « Kraju moj Nioman» i «Kolki ŭ niebie zorak». Vydaŭ knihi prozy «Zapiski chałaściaka», «Ranišniaja daroha i «Apošni siezon». Ciapier u pošukach pracy.

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła