BIEŁ Ł RUS

Andruś Chrapavicki. Łancuh

17.08.2008 / 12:00

Andruś Chrapavicki, Hłybokaje—Vilnia

Siońnia ja byŭ u Miensku. Nie lublu hety horad...

Siońnia ja byŭ u Miensku. Nie lublu hety horad.

Pryjaždžaju redka, ale kali patraplaju,

To zaŭsiody a pieršaj hadzinie

idu ŭ Park Čaluskincaŭ,

Siadaju ŭ ciani drevaŭ i słuchaju šamacieńnie listoty,

Zapluščyŭšy vočy, čakaju

Na vyzvaleńnie,

Na daravańnie,

Na toje, što ŭsio heta niejak voźmie i skončycca

Raptoŭna ci pastupova,

Ale nazaŭždy.

A druhoj padychodzić Ivan,

My ź im navat nie vitajemsia, nia hutarym.

I ŭpasi boža nie hladzim adno adnamu ŭ vočy.

Jon tyča mnie zdymak.

Mnie dastatkova adnaho imhniennaha pozirku,

Kab zapomnić tvar i adras.

Pozna nočču viartajučysia da domu,

Ja zaŭsiody spyniajusia za horadam,

Siadaju pad dreva.

I płaču,

Płaču,

Płaču,

By niešta źmienicca,

By maje ślozy zatopiać hety čortaŭ śviet,

By ja sam patanu ŭ ich…

Ja viartajusia davidna,

Kab paśpieć zavieźci ciabie ŭ škołu.

* * *

Štodzionna ŭ rubrycy «Litaratura» na sajcie NN — novyja tvory. Čytajcie dla serca, čytajcie dla rozumu, čytajcie dla movy.

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła