Staś Karpaŭ: «Naš» ministr nie budzie mirycca, što ŭ vojsku zabivajuć našych chłopcaŭ
Dasłaŭ mnie siońnia Zinovij Marholin takuju historyju. Słuchajcie:
«Tatka ŭ mianie byŭ padpałkoŭnik miedsłužby. Načalnik miedsanbata, a potym epidemijołah akruhi. Słužyŭ hadoŭ 20 va Uruččy. Na dembieli pracavaŭ spačatku lekaram u handbolnym kłubie «SKA Minsk», a potym partarham.
Jon byŭ razumny, ale ŭsio ž taki saviecki vajskoviec.
Hałoŭnym arhumientam u luboj razmovie była fraza: «TAK NALEŽYĆ».
I jašče kali ja, užo studentam, staŭ ź im spračacca z nahody taho, što adbyvajecca, — jon mnie ŭvieś čas kazaŭ: «Nie durniejšyja za ciabie ŭ Kramli siadziać!»
I voś nastupiła pierabudova, i moj tavaryš, skrypač Vasia Mielnikaŭ, paśla kansiervatoryi trapiŭ słužyć u Piečy. Nieŭzabavie jahonaja niaviesta Ira pryvozić mnie list.
Tam moj siabra piša, što nočču ich padniali i vyvieli na plac.
Na placy ich čakali pjany namieśnik kamandzira pałka i zampalit.
Jany skazali, što sałdat taki i taki sprabavaŭ paviesicca na hubie i što jany zaraz darobiać toje, što sałdatu zrabić nie ŭdałosia.
A pobač ź placam, pad drevam, staić bartavy ZIŁ, a na suku dreva visić piatla.
Vyvodziać, značyć, sałdata i nakidvajuć na jaho piatlu, ZIŁ kranajecca, ale ŭ apošni momant padpiłavany suk łamajecca.
Vasia Mielnikaŭ i jašče sotni sałdat ad strachu, naturalna, traciać prytomnaść.
Jak ty razumieješ, ja taksama a*ujeŭ i panios hety list svajmu baćku. I kažu jamu: «Skažy, heta taksama TAK NALEŽYĆ?»
A ŭ baćki byŭ siabruk, Hieroj Savieckaha Sajuza Ivan Iljič Kustaŭ. Jaho zampalit.
I jany ŭdvaich napisali list ministru abarony SSSR Dźmitryju Cimafiejeviču Jazavu.
Praz dva miesiacy baćka pakazaŭ mnie vialiki artykuł u centralnaj ichniaj haziecie «Čyrvonaja Zorka» pra toje, jak dziakujučy ich listu ŭ Piečy pryjechała pravierka i ŭsich tam vy*bała i pazvalniała.
Hetuju padzieju moj baćka i Ivan Iljič Kustaŭ adznačyli na kuchni, vypiŭšy butelku małdaŭskaha kańjaku i razvažajučy pra toje, što ŭsio ž taki jość u śviecie spraviadlivaść i što Jazaŭ — małajčyna.
Vasiu Mielnikava pieraviali ŭ ansambl u Minsk. Ciapier jon prafiesar u Lublanie.
Jaho byłaja niaviesta Ira žyvie ŭ Varšavie.
Tata pamior u 90 hodzie.
Ivana Iljiča ja šmat razoŭ bačyŭ na fota razam z Łukašenkam na ŭsiakich patryjatyčnych mierapryjemstvach.
Vyrazka z haziety «Zorka» lažyć dzieści ŭ majho brata ŭ Minsku.
Heta ja da taho, što ŭ Piečach vielmi bahatyja tradycyi».
Kaniec.
Dyk voś, Źmicier Pankaviec, kali ty pišaš pra 5 pryčyn, pa jakich nielha zvalniać Raŭkova, ja razumieju tvaje arhumienty, ale padzialaju — nie da kanca.
Ja nie viedaju, čym jašče pavinien zajmacca ministr abarony ŭ mirny čas, jak nie tym, kab dla pačatku ŭ jahonym vojsku pierastali zabivać navabrancaŭ. A kali jon hetym nie zajmajecca, to davaj raźbiaremsia z adnoj detallu.
Ty kažaš, što Raŭkoŭ lepšy — bo «naš», biełaruski. Ale ja, naprykład, sychodžu ź inšaha pryncypu.
Raŭkoŭ nie lepšy, BO naš biełaruski. Kali Raŭkoŭ «naš», biełaruski, to jon PAVINIEN być lepšy.
A kali jon nie lepšy — to jon — nie lepšy, niahledziačy ni na što. Być «našym» — heta nie znak vartaści, a dadatkovaje patrabavańnie.
Kali ŭmoŭny «naš» lje ślozki za BČB, a sam, naprykład, piz*ić hrošy i biare chabary, — to jon nie «naš». Jon horšy, čym «nienaš».
Kali «naš» ministr mirycca z tym, što u našym vojsku hinuć našy ž chłopcy, — to jon nie lepšy. I jon — nie naš. I jon — nie toj, kaho zaraz treba škadavać.
Jašče raz, Źmicier. Kali pryjdzie «naš» ministr — my jaho imhnienna apaznajem. «Naš» ministr nie budzie mirycca z tym, što ŭ našym vojsku zabivajuć našych chłopcaŭ.