Tłusty krem, roznakalarovyja kałhoty i ŭcioki ŭ ciopłyja krainy. Jak biełaruski pieražyvajuć nadychod chaładoŭ?
«Ścielucca vałokny, tčecca pavucina — blizka, blizka vosień, smutnaja časina», — pisaŭ Jakub Kołas pra paru, jakaja nie prosta nadychodzić, a nastupaje svaimi vialikimi daždžlivymi śladami, chałodnymi ranicami i karotkimi dniami.
My zapytalisia ŭ biełarusak, jak jany zmahajucca z vosieńniu, ci źmianiŭsia ich ład žyćcia i jakija srodki źjavilisia ŭ kaśmietyčcy z nadychodam vosieni.
Palina Respublika, śpiavačka:
«Vosień pačynajecca z taho, što ja mianiaju letniujuiu, pavietranuju parfumu na bolš horkuju i daŭkuju. Jašče pačynaju čaściej pałaskać horła ŭ prafiłaktyčnych metach. I, kaniečnie ž, amal pastajanna hrejusia haračym čajem».
Hanna Šakiel, studentka, paetka:
«Ja vosień vielmi lublu. Kali vosień — pamirańnie, to śmierć — heta pryhoža. Zvyčki nie mianiajucca, bo ich u mianie paprostu niama, kožny dzień unikalny.
Vosieńniu lublu mianiać kolery kałhotak i smaki ŭvilhatnialnych pamadak: vanil, višnia, jabłyk — heta padymaje nastroj.
A bližej da zimy pačynaju mazacca bolš tłustymi kremami. Voś i ŭsio».
Karalina Łobač, fitnes-trenierka:
«A ŭ maich zvyčkach z nadychodam vosieni ničoha nie mianiajecca. Ja hetaksama pju patrebnyja vitaminy, praciahvaju zajmacca sportam. Ja liču, što rasparadak dnia, dohlad siabie, treniroŭki nie pavinny zaležać ad niejkaha peŭnaha pieryjadu času. Samaje hałoŭnaje — stabilnaść. Zdarovy ład žyćcia nie pavinien być niejkaj razavaj akcyjaj, jon pavinien uvajści ŭ štodzionnaść, stać karysnaj zvyčkaj. Va ŭsim važnaja pastupovaść i ŭmieranaść, a luboje rezkaje źmianieńnie ładu žyćcia, chaj navat i ŭ lepšy bok, niepaźbiežna viadzie da zryvaŭ i kampiensacyi. Tamu maja parada ŭsim: prosta imkniciesia svoj dzień zrabić kryšačku lepšym.
Anchieła Eśpinosa, paetka:
«Ja vosieńniu byvaju ŭ Biełarusi ŭsiaho paru tydniaŭ, tamu ničoha kardynalnaha pradprymać nie budu. Tolki apranusia ciaplej. A ŭ Ispanii vosieni niama. Zaraz u nas +30».
Maryna Hančarova, pracuje ŭ MNS:
«Vitaminy pju ciaham hoda pieryjadyčna i pastajanna amiehu-3. Režym dnia, viadoma, źmianiajecca. Uletku z małodšym synam abo siamjoj tolki a vośmaj hadzinie viečara vychodziš na viačerni špacyr, a jašče lepiej — viełaprahułku. Vosieńniu takoha sabie nie dazvoliš. Maja skura ŭ asieńnie-zimovy pieryjad patrabuje da siabie inšaha dohladu. U aciaplalny pieryjad jana pierasušvajecca. Tamu ŭ mianie prosta vielizarny arsienał kremaŭ i łaśjonaŭ, alejaŭ dla cieła, a ŭ dohladzie tvaru radziej vykarystoŭvaju maski na asnovie hliny, da prykładu, bo jany sušać skuru.
Nie mahu ŭ hety pieryjad abyścisia biez ekstraŭvilhatnialnych srodkaŭ u dohladzie vusnaŭ i ruk.
Z šafy ŭ hetuju vosień ja dastała adnačasova ŭsie vosieńskija rečy — nadta rezka pryjšli chałady. Bolš za toje, siońnia ja adnaznačna zamiest palito apranu kažušok — zusim zamierzła. Niahledziačy na heta, vosień — maja lubimaja para, tamu što možna papaŭniać svoj arhanizm karysnymi vitaminami sa śviežaj sadaviny i harodniny».
Jaŭhienija Ciulenieva, madelka:
«Z prychodam vieraśnia ŭ mianie źjaŭlajecca šmat płanaŭ i žadańnie zaniacca niečym novym, ja zapisvajusia na vialikuju kolkaść adukacyjnych kursaŭ, spartyŭnych kłasaŭ. Praŭda, da bolšaści tak i nie dachodžu, bo da kastryčnika impet źnikaje. Listapad i blizkaja zima — samy składany dla mianie pieryjad. Katastrafična nie chapaje sonca. Starajusia źjechać u paŭdniovyja krainy na maksimalna praciahły termin. U astatni čas jość abaviazkovaja prahrama, kab pratrymacca. Pa-pieršaje, soniečnyja vanny. U jasnyja hadziny vybiahaju na vulicu, kab choć na chvilin piać pramiani patrapili na adkrytyja ŭčastki cieła. U asabliva zmročnyja miesiacy chadžu ŭ salaryj z hetaj metaj. Pa-druhoje, kisłarodnyja vanny. Amal kožny dzień vychodžu na špacyr. Ciopła apranajusia i idu špacyravać chutkim krokam. Pažadana nie mienš za hadzinu na dzień. Pryčym hulaju pry luboj tempieratury. Vyklučeńnie tolki doždž. Nu a padymajuć nastroj sustrečy ź siabrami».
Natalla Domini, śpiavačka:
« Z nadychodam vosieni stała našmat ciažej ustavać ranicaj. Ja miarźlak, tamu vosieńniu pju šmat čaju, sahravalnych napojaŭ z ablepichaj dy imbirom. U kaśmietyčcy źjaŭlajecca ŭvilhatnialny krem dla ruk. I paru razoŭ na tydzień pju vitaminki-«šypučki».
Volha Šylejka, doktarka:
«Asnoŭnaja dla mianie prablema ŭ vosieni — heta skaračeńnie śvietłavoha dnia. Zdajecca, što zaŭsiody ciomna i heta nikoli nie skončycca. Tamu imknusia bolej byvać na soniejku, kali heta atrymlivajecca.
Bo dziakujučy soncu ŭ arhaniźmie budzie narmalny bałans sierataninu i miełataninu, a jany adkazvajuć za nastroj, pracazdolnaść, son.
Racyjon trochu źmianiajecca, bo niama peŭnych «letnich» praduktaŭ, zatoje jość harbuzy, hryby, jabłyki i inšyja vosieńskija prysmaki. Treba hetym karystacca. Jarki harbuzovy sup, a jašče i z syram — dakładna padymie nastroj. Skuru nijak asabliva nie dahladaju, prosta biaru bolš tłusty krem dla ruk, karystajusia im čaściej. Vitaminaŭ zvyčajna nie pju dla prafiłaktyki. Liču, što ŭvosień jany nie vielmi patrebnyja, vitaminaŭ i tak dastatkova ŭ ježy».