BIEŁ Ł RUS

Uspaminy ryełtarki pra 1990-ja i 2000-ja. I recept «piražkoŭ ryełtarskich»

25.04.2020 / 13:58

Zapisała Paŭlina Skurko

Raskazvaje Taćciana Jandalcava ź Minska, ahient pa nieruchomaści ź vialikim stažam.

Ja pryjšła ŭ ryełtarstva ŭ 1991-m, — kaža Taćciana Barysaŭna. — Raniej pracavała inžynieram u prajektnym biuro, i my vielmi dobra zarablali, pracavali na ŭvieś Sajuz, prajektavali mietałakanstrukcyi. Adna z belek u minskim Pałacy Respubliki — taksama maja. A ŭ 90-ch kryzis nastaŭ strašny.

Budavali my kamunizm, budavali i dabudavalisia, što jeści nie było čaho. Trusoŭ było nie kupić! Mnie treba było chadzić da doktara, jak była ciažarnaj, kožnyja dva tydni — i było nie znajści cełaj, niecyravanaj bializny! Ciotka mnie tady sa svaich starych zapasaŭ padaryła!

U 1990-m ja pajšła ŭ dekret. Dumała, što potym rabić: viartacca ŭ prajektnuju rabotu sensu nie było. A ja lažała ŭ adnoj pałacie z žančynaj, jakaja potym pajšła pracavać u nieruchomaść, u arendu. I adnojčy my ź joj sustrelisia, i jana kaža: ja stolki zarablaju, što ŭvohule nie liču hrošaj, kidaju ŭ sumku — i ŭsio. I ja paličyła: pajdu tudy, mnie ž treba dzicia padymać. Tak i akazałasia ŭ nieruchomaści.

A tady ŭ ahienctvach stajali čerhi, najpierš z tych, chto źjazdžaŭ za miažu.

Tady pryvatyzacyja tolki pačynałasia i pradać možna było tolki kaapieratyŭnyja kvatery. A kali ŭ vas było dziaržaŭnaje žyllo, jaho treba było śpiarša pamianiać na kaapieratyŭnaje, a potym užo šukać pakupnikoŭ na novuju kvateru. Tut i prychodzili da ryełtaraŭ.

Naša rabota zaklučałasia ŭ tym, kab pakazvać kvatery i potym afarmlać damovu kupli-prodažu.

Mnie heta padabałasia i ciapier padabajecca. U hetaj rabocie patrebnyja ŭdačlivaść, pracavitaść i reakcyja: sarvaŭsia, pajechaŭ, pakazaŭ — usio. Samaje składanaje ŭ našaj rabocie — heta, napeŭna, umieńnie znosicca ź ludźmi. Ale mnie heta było nieskładana. Ja aptymistka — i pra ŭsich dumała dobra. Heta ciapier užo mnie amal 70, i stała žyć niejak z aściarohaj.

Mnoha było vypadkaŭ, kali stanaviłasia strašna.

Byŭ u mianie adzin pradaviec kvatery, milicyjant. Znajšli kupca jamu, vyznačylisia z sumaj, usio abhavaryli. Napiaredadni ździełki jon mnie kaža: «Zaŭtra ja vaźmu siabroŭ, i ŭsie my pryjedziem sa zbrojaj. Ja vas papiaredžvaju: kali niešta pojdzie nie tak, vy budziecie pieršaja, u kaho ja vystralu». Ja kažu: «Ja zhodnaja być pieršaj, nie pytańnie. Ja znaju: ja nikoli nikoha nie padmanvała, tak što možacie stralać». Nazaŭtra była ździełka, i ŭsio skončyłasia dobra. U našaj spravie hałoŭnaje — kanfidencyjnaść.

Staŭ niechta mnie zvanić i nieści achinieju: «Ty vinavataja, ja ciabie znajdu, ja ciabie pakaraju».

Voś tady ŭvohule było strašna, kašmar. Ja pajšła ŭ milicyju, napisała zajavu. Potym milicyja mnie raskazała: heta, akazvajecca, pryjechali z Prybałtyki hastralory, adkryli tut ofis, niby niejkuju kampaniju. Adrazu dali rekłamu. Miesiac prapracavali, naźbirali babak i źnikli. A mnie staŭ zvanić aburany klijent, jakoha jany padmanuli. Pierabłytaŭ numary. U milicyi mnie skazali: žyvicie spakojna, vas nichto bolš nie paturbuje, jon prosta sprabavaŭ vieści svajo rasśledavańnie.

Ale što tady adbyvałasia! U mianie była znajomaja ŭ BTI (Biuro techničnaj invientaryzacyi), jana mianie mocna vyručała. Adnojčy jana mnie pakazała na dvaich: «Ź imi nikoli nie źviazvajsia, heta čornyja maklery, jany tut takija spravy pravaročvajuć, nie daj boh!» Tady nie drukavali ŭ presie, nie raskazvali pra heta, ale ŭsiakaha chapała.

Čornyja maklery znachodzili ałkašoŭ, spojvali, vyvozili ŭ niejki dom padstaŭny, kazali, maŭlaŭ, heta budzie ich novaje žyllo, afarmlali prodaž kvatery, a potym trucili, zabivali, ludzi hetyja źnikali biasśledna. Abo afarmlali kvateru na niekalkich čałaviek: adnym pradali, na nastupny dzień druhim, i chto pieršy zarehistravaŭsia, taho i kvatera. Ciapier ja takoha ŭžo nie čuju.

Adnojčy adnamu ahientu tak davierylisia pradaŭcy, što addali hrošy. Jon ich uziaŭ i ŭciok.

U mianie taksama była klijentka, jakaja pradała svaju kvateru i joj treba było iści kuplać novuju ŭ inšaje ahienctva. Jana mnie hetyja hrošy ŭručyła, ja ich schavała ŭ peŭnaje miesca, u hrudzi, i my ź joj pad ručku pajšli ŭ ahienctva kuplać joj kvateru.

Novy mikrarajon na Surhanava — Biady ŭ 90-ja byŭ adnym z samych prestyžnych u Minsku.

Mužčyna kupiŭ kvateru, piŭ i viesialiŭsia dva dni. I nočču telefanuje dziaŭčynie-ahientu, jakaja afarmlała ździełku: «Zdra-a-aście, Iryna. A dzie-je-je ja kupiŭ kvate-e-eru?»

Akazałasia, jon adras nie pomniŭ. Ciapier usio praściej, dakumienty dajucca adrazu na ruki. A raniej paśla ździełki ty jechaŭ u BTI i padavaŭ dakumienty na rehistracyju, treba było čakać try dni. Dyk voś hety čałaviek jašče pamiataŭ, što ź im schadzili ŭ BTI, što jon addaŭ hrošy, atrymaŭ kvitancyju. Jon, biedny, piŭ dva dni, hulaŭ, ačuchaŭsia z kvitancyjaj na rukach i voś telefanuje: «Dzie ja kupiŭ kvateru i ci sapraŭdy kupiŭ?»

Adnojčy my z klijentam zarehistravali jaho kuplu, ja addała jamu kvitancyju, a nazaŭtra jon mnie telefanuje i kaža: «Taćciana Barysaŭna, ja ničoha kiepskaha vam nie zrablu, tolki praŭdu skažycie: vy mianie ašukali? Ci ja sapraŭdy kupiŭ kvateru?»

Ja kažu: «Sapraŭdy kupili». «Ja nie vieru. Ja ŭsio addaŭ, ja ŭsie svaje hrošy addaŭ, potym my niekudy z vami schadzili… Ale ŭ mianie na rukach adna papierčyna, adna kvitancyja. Moža, heta ŭsio nie praŭda…» Ja kažu: «Nu jak vam patłumačyć? Davajcie siońnia schodzim razam tudy, kudy my ŭčora chadzili, i daviedajemsia, ci ŭsio česna». My schadzili ŭ BTI, jon padyšoŭ, prakansultavaŭsia: «Ja kupiŭ kvateru, mnie dali kvitancyju, ci ŭsio pravilna?» — «Usio pravilna, vam treba zabrać dakumienty praz dva dni».

Praz dva dni, jak jon pabačyŭ, što jon sapraŭdny haspadar, što ŭsio piačatkaj zavierana, byŭ taki ščaślivy! Hety chłopiec mieŭ svaju maleńkuju spravu, piok picu — i prypior mnie tady ahromnistuju picu i šampanskaje. Jon kaža: «Ja dyk vieryŭ vam, ale mnie ŭsie kazali, žonka kazała: durań, ciabie kinuli, ty addaŭ hrošy i ničoha nie atrymaŭ».

Ź viasiołaha. Čałaviek pazvaniŭ u ahienctva, zapuściŭ infarmacyju, što jamu treba kvatera, ahient ź im pracuje, padbiraje.

Telefanuje jamu, a byŭ viečar piatnicy: «Jak vy adnosiciesia da vulicy Bahdanoviča?» «A-a-adnošusia, ale toki nie siodnia… A tak — a-a-adnošusia, ale nie siodnia».

Hetaja fraza «a-a-adnošusia, ale nie siodnia» stała ŭ nas prykazkaj, my zaŭsiody z hetaha vypadku rahatali.

RECEPT

— Mnie hety recept dała adna dziaŭčyna-ryełtarka, ale ja jaho ŭdaskanaliła: dadaju bolš tvarahu i mienš muki i, mnie zdajecca, dabiłasia aptymalnaha smaku. Ja hetych piražkoŭ zrabiła miljard u svaim žyćci: i ŭ ahienctvie ŭsiakija zbory byli, i asabliva ŭ siamji, maja mamačka ich vielmi lubiła. Mnie navat u ahienctvie havaryli: pojdzieš na piensiju, adkryvaj svaju piakarniu, piražki buduć raźlatacca na ŭra.

Na 32 piražki patrebna:

Dla ciesta:

— 2 jajki,

— 2 pački tvarahu,

— dźvie niapoŭnyja šklanki muki,

— 1 č. ł. cukru,

— trochi soli,

— 1 č. ł. sody i vocat, kab jaje pahasić.

Dla načynki:

varanaja kapusta z pasiravanaj cybulaj i varanym jajkam, abo varanaje miasa, prapuščanaje praź miasarubku, abo pavidła*.

Uźbić 2 jajki, umiašać 2 pački tvarahu, dadać soli i cukru (možna na svoj smak). Usio pieramiašać. Čajnuju łyžku sody biez horki zahasić vocatam i dadać u tvarožna-jaječnuju masu. Jana ŭśpienicca, tvaroh padymiecca. Dadać 2 niapoŭnyja šklanki muki, abaviazkova prasiejaŭšy praź sita, kab muka nabrałasia pavietra i ciesta stała pyšniejšym. Ciesta źmiasić, kab adlipała ad ruk, skačać u vialiki rulik i padzialić nažom na čatyry častki. Z kožnaj častki zrabić 8 šarykaŭ. Kožny šaryk raskačać u vyhladzie blinčyka.

Pakłaści načynku, źlapić krai i potym švom uniz pakłaści na razahretuju patelniu, na alej.

Aleju možna nalić zusim troški.

Kab pavidła nie raściakałasia, babusia zaŭsiody dadavała ŭ jaho manku, jano tady huścieje i nie pratočvajecca praź ciesta.

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła