Viktar Marcinovič: Što takoje svaboda?
Fota Nadziei Bužan
Viktar Marcinovič na budzma.by razvažaje pra samaje hałoŭnaje dla biełarusaŭ u hetym hodzie.
Moža, mnie chto-niebudź z vas, šanoŭnyja čytačy-biełarusy z 2020 hoda, patłumačyć, što takoje dla vas asabista svaboda?
Vy adčuvajecie, jak źmianiŭsia sens hetaha słova ŭ paraŭnańni z tym, čym była svaboda dla nas jašče hod tamu?
My ŭsie imkniomsia da svabody, šmat chto adsiedzieŭ sutki, niechta straciŭ zdaroŭje i navat žyćcio za jaje.
Ale što heta — svaboda?
Jak vy jaje razumiejecie?
Našy papiaredniki Tadevuš Kaściuška, Kastuś Kalinoŭski taksama bilisia za svabodu. Pieršy vymušany byŭ emihravać, druhi byŭ zabity i patajemna pachavany.
Ale ci taja heta svaboda, pra jakuju maryć kožny biełarus u 2020-m?
Vidavočna, što nie.
Kalinoŭski i Kaściuška razumieli svabodu jak vyzvaleńnie z-pad kałanijalnaha pryhniotu. Jak raskošu tutejšym ludziam samim vyznačać svoj los. Nie zaležać ad ruskich panoŭ i čužoha cara.
Dyk voś jana, hetaja svaboda! Jana tut u nas jak najmienš z 1991-ha!
Biełaruś — niezaležnaja, heta nieasprečnaja danaść, i ruski car maje tut chiba što ŭładu vyznačać ceny na enierhanośbity.
Ale čamu tak ciažka dychajecca pry hetaj svabodzie?
Čamu znoŭku hinuć za svabodu?
Znoŭ vypraŭlajucca na čužynu?
U vydatnym ramanie Vjeta Nhujena «Spačuvalnik» jość vielmi hłybokaja i aktualnaja dla nas razvaha.
Hałoŭny hieroj pracuje sakratarom praamierykanskaha aficera padčas zhortvańnia vajskovaj apieracyi ŭ Vjetnamie ŭ 1969-m. Adnačasova z hetym hieroj pieradaje źviestki kamunistam, jakim spačuvaje. U peŭny momant hety «dvajny ahient» traplaje ŭ kamunistyčny pałon, i jaho nie ratuje toje, što jon supracoŭničaŭ z «čyrvonymi». Hledziačy na žudasnyja rečy, jakija vjetnamcy robiać z vjetnamcami ž u papraŭčym łahiery dla vajennapałonnych, jon zaznačaje: voś, raniej nas pryhniatali francuzy, i my ź imi zmahalisia, dumajučy, što mienavita heta i jość baraćba za volu. Ale ciapier vyśvietliłasia, što sami vjetnamcy zdolnyja rabić z vjetnamcami takija rečy, na jakija nie navažyŭsia b nijaki kałanizatar. I što, maŭlaŭ, voś heta i jość sapraŭdnaja niezaležnaść.
U hetym sensie ŭsie, chto pieražyŭ leta i vosień (i zimu!) 2020-ha, pabačyli, što nijaki Muraŭjoŭ-viešalnik nie supastaŭny z tutejšymi, damarosłymi, śpiecyjalistami.
Što Zło nieabaviazkova musić prychodzić zvonku, kab być Złom.
I, takim čynam, svabody ŭ krainie moža nie być navat paśla taho, jak kraina harantavała sabie niezaležnaść. I navat bolej: taja samaja niezaležnaść musić być krynicaj, ź jakoj vybiehła i vybudavałasia samaja vialikaja za historyju hetaj ziamli niesvaboda.
To treba zrabić nastupny krok.
Prykłaści vysiłki i zrazumieć, što takoje sapraŭdnaja, darečnaja, svaboda.
Da čaho my imkniomsia?
Chiba reč tolki ŭ pravie abirać tych, chto nami kiruje?
U tym, kab spynić ahresiju i hvałt?
I ci moža isnavać svaboda ŭ atmaśfiery paŭsiudnaj many?
Niaŭžo svaboda roŭnaja praŭdzie?
Ci, prabačcie, demakratyi?
U mianie jość asabisty adkaz na pytańnie, što takoje svaboda: dla mianie heta prava nie padparadkoŭvacca tym zahadam, jakija nie vychodziać z majho serca. Zahadam, suprać jakich paŭstaje ŭsio znutry.
Takim čynam, miažoj sapraŭdnaj svabody jość nie hieahrafija, ale — sama asoba.
Možna žyć u całkam niezaležnaj sistemie, ale być niavolnikam horšym, čym žaŭnier kałanijalnaha vojska.
Kožny z nas maje adčuvańnie taho, što dobra i što — nie.
Svaboda — heta prava nie rabić inšamu kiepska tady, kali ty jamu spačuvaješ.
Mienavita hetaha prava brakuje ŭsim ludziam, jakija zrabilisia vincikami našaha nievynosnaha paradyzu.
Ja hladžu ŭ ichnyja vočy i baču ŭ ich dźvie rečy: pakorlivaść i strach, strach i pakorlivaść.
Pieraadoleńnie ich i jość hałoŭnaj zadačaj taho, chto zmahajecca za volnuju Baćkaŭščynu.
I prablema tut palahaje ŭ tym, što značnaja častka hetaj baraćby musić vieścisia ŭnutry čałaviečaha rozumu.