Prafiesar Cychun: Naturalna, što biełaruskaja mova adšturchoŭvajecca ad rasiejskaj
Hazieta «Źviazda» nadrukavała vialikuju hutarku z prafiesaram Hienadziem Cychunom ab hałoŭnych tendencyjach raźvićcia biełaruskaj movy na sučasnym etapie.
Hazieta «Źviazda» nadrukavała vialikuju hutarku «Mova mianiajecca, bo žyvaja» z doktaram fiłałahičnych navuk, prafiesaram, hałoŭnym śpiecyjalistam Instytuta movy i litaratury NAN Biełarusi Hienadziem Cychunom. Naukoviec razvažaje ab hałoŭnych tendencyjach raźvićcia biełaruskaj movy na sučasnym etapie.
— U peŭny pieryjad była i zaraz jašče prysutničaje sproba adšturchnucca ad ruskaj movy, što całkam naturalna dla luboj movy ŭ pieryjad, kali nazirajucca asimilacyjnyja tendencyi.Tady ludzi śviadoma paźbiahajuć jakoha-niebudź staražytnaha słova tolki tamu, što jano jość u toj movie, jakaja pahražaje. U biełaruskaj movie taki praces adbyvajecca tamu, što ŭ svoj čas była advarotnaja tendencyja da zbližeńnia biełaruskaj i ruskaj moŭ, heta była śviadomaja palityčnaja tendencyja jašče stalinskich časoŭ, kali praz zbližeńnie stvarałasia takaja situacyja, što biełaruskija słovy adroznivalisia ad ruskich tolki niejkimi fanietyčnymi ci inšymi farmalnymi prykmietami, a źmiest byŭ adnolkavym. Takim čynam adbyvajecca asimilacyja adnoj movy da druhoj, u vyniku čaho nieabchodnaść u adnoj z ich adpadaje, słabiejšaja moŭnaja materyja stanovicca zbytkoŭnaj, nie maje prava na žyćcio.
Pra pałanizmy
— U svoj čas hałoŭnaj pahrozaj była pałanizacyja. U naš čas pahroza z boku ruskaj u dziasiatki razoŭ bolšaja, čym z boku polskaj, tamu
ŭžyvańnie polskich słoŭ — heta sproba adnavić adlehłaść pamiž biełaruskaj i ruskaj.Lepš za ŭsio było b, jak pisaŭ Jakub Kołas, pašukać pa kišeniach svajo, časta tak i zdarajecca, uznikajuć słovy, jakija nie supadajuć ni z polskimi, ni z ruskimi — dziela taho, kab hetuju adlehłaść zachavać. A ŭžyvańnie pałanizmaŭ idzie abo ad niaviedańnia polskaj (kali čałaviek nie razumieje, što heta polskaje słova, na pieršy płan dla jaho vychodzić toje, što jano adroznaje ad ruskaha), abo heta śviadomaje ŭžyvańnie z razumieńniem taho, što ŭžyć polskaje dla nas na hetym etapie nie tak strašna, jak ruskaje. Ale
samo pa sabie takoje kidańnie ŭ baki raschistvaje łodku, u jakoj my siadzim, tamu dla stabilizacyi movy treba, kab było svajo.
Pra taraškievicu
— Nielha dvojčy ŭvajsci ŭ adnu i tuju ž rečku. Roznyja moŭnyja standarty, na moj pohlad, sapraŭdy raźjadnoŭvajuć hramadstva. U našych umovach, kali z movaj ciažkaja situacyja, takija źjavy nie na karyść movie. Tamu mnohija, u tym liku «Naša Niva» vymušany byli admovicca ad hetaj idei — bo čas dla hetaha niepadychodny.
Heta była štučnaja, padtrymanaja, vidać, emihracyjaj źjava. Ale ja liču, što jana była karysnaja. Najpierš jana ŭzbahaciła sinanimičnuju sistemu našaj movy:u savieckija časy było tolki adno niejkaje słova, a tut źjaviłasia inšaje — kali łaska, jość z čaho vybirać, chočaš — biary «listoŭku», chočaš — «ulotku». Ničoha trahičnaha ŭ hetym niama. Heta źjava raschistała kazionny, čyhunny saviecki standart. Ale ciapier u našaj situacyi niama karysci ad takoha supraćpastaŭleńnia.