Kvietki da Dnia Voli
Rabi toje, što treba — i budź, što budzie! Piša Natałka Babina.
Idu, nie padnimajučy hałavy.
Halopa. Chaładnieča. Mokry śnieh lepicca da mordy.
Tolki što daviedałasia, što
hetyja skaty (biełaruskaje pryhožaje słova bydła nie dla ich) chłopcaŭ zakryli ŭ turmu na hady!
Ciažka. A jak zaraz ciažka ich matulam…
Jak śviatkavać Dzień Voli ŭ takich umovach? Jakoje tut śviata?Padychodžu da domu — i raptam adkaz daje mnie kvołaja kvietačka — kasač sietkavy, jon ža irys, abo irydadyktyjum.
Raśćvioŭ!
U halopu i chaładnieču.
Kala płotu.
Rabi toje, što treba — i budź, što budzie! — taki deviz pieradaŭ mnie kasač sietkavy, jon ža irydydyktyjum.
Voś tak i treba.
Voś tak i budzie zaŭtra: kožny zrobić toje, što paličyć patrebnym.
Dziakujučy papiarednikam, my majem Śviata.
U ich, skatoŭ hetych, śviata takoha niama.
Niechta ŭ hety dzień vyviesić ściah na bałkonie, niechta načepić na łackan ci torbu stužačku; niechta pryniasie kvietki da Kupały, a niechta — da Kołasa; niechta adśviatkuje ŭ carkvie, a niechta — u kaściole; chtości hołasna padymie tost ź siabrami «Chaj jon zdochnie!», a niechta na pracy, jak Štyrlic, budzie moŭčki, u dumkach pramaŭlać: «Za našu pobiedu!»…
A śviata — śviaty dzień — budzie im padtrymkaj.
Darahi kasač sietkavy, ja heta śviata adśviatkuju tak: z ranicy vyviešu na bałkonie ściah naš — chaj uzdymaje nastroj usim, chto budzie prachodzić mima; dzień budu pracavać; a pad viečar vykapaju ciabie, darahi, pierasadžu ŭ vazon, abmatajuTam my ź siabroŭkami damovilisia sustrecca ŭ centry, projdziemsia ad Kołasa da Kupały, pad pomnikam pakiniem našyja kvietki.bieł-čyrvona-biełaj stužkaj. Pajedziem z taboj u Horad.
Kvietki dla Daškieviča i Łobava, kvietki dla ich baćkoŭ, kvietki dla Statkieviča i Sieviarynca….
Darahi irys, ty budzieš ćviści kala Kupały… Ci, mo, kala Kołasa? Pahladzim.
My ź siabroŭkami projdziemsia ad adnaho da druhoha.
Nas mnoha.Sa śviatam!
* * *
Natałka Babina — pierakładčyca. piśmieńnica. Aŭtarka ramana «Rybin horad», knihi apaviadańniaŭ «Kryvi nie pavidna być vidna».