BIEŁ Ł RUS

Maci haradoŭ

5.04.2007 / 16:27

Vital Taras

Nadrukavana ŭ № 12'2007

Vital Taras pabyvaŭ u Kijevie ŭ časie mitynhaŭ prychilnikaŭ i praciŭnikaŭ rospusku Viarchoŭnaj rady.

Kijeŭ doŭhi čas zastavaŭsia dla mianie zahadkavym miestam. Zahadkavym z taje prostaje pryčyny, što nijak nie ŭdavałasia ŭ im pabyć.

Niedzie na pačatku 70‑ch hadoŭ minułaha stahodździa samalot, na jakim ja razam z maci lacieŭ u Simferopal, terminova pasadzili ŭ Kijevie. Jak vyśvietliłasia, niešta zdaryłasia z adnym z matoraŭ. Potym jaho na vačach u napałochanych pasažyraŭ ramantavali dužyja dziadźki z dapamohaj vialikaj kuvałdy. Ale heta da spravy nia maje dačynieńnia.

Płošča imia Majdana

U postsavieckuju epochu mnie paščaściła pabyvać šmat u jakich eŭrapiejskich stalicach. A Kijeŭ usio zastavaŭsia niedasiažnaj maraj. I, jak heta časta zdarajecca ŭ padobnych vypadkach, upieršyniu ja patrapiŭ tudy ŭ takich akaličnaściach, zusim nie spryjalnych dla aznajamleńnia z architekturaj i histaryčnymi miaścinami. Usia navakolnaja rečaisnaść usprymałasia, jak praz smuhu.

Ale, jak potym stała zrazumieła, ničoha nie zabyłasia — uspłyło ŭ pamiaci vielmi chutka, da drobiaziaŭ. Najpierš, adpiačatałasia ahulnaja karcina horadu jak śviata, jak karnavału. Takoje ŭražańnie ŭźnikaje, kaniečnie, i ŭ inšych eŭrapiejskich haradach. Tym samym Paryžy, jaki Heminhŭej nazvaŭ «śviatam, jakoje zaŭsiody z taboj». Ci Rymie. Ci Lisabonie. Ale adroźnieńnie ŭ tym, što va ŭsich hetych stalicach adčuvaješ siabie ŭsio ‑tki čužym. Jak kazaŭ Astap Bender: «My čužyja na hetym śviacie žyćcia».

A tut — poŭnaje ŭnutranaje adčuvańnie, byccam patrapiŭ u rodnuju stychiju, u rodny, znajomy ź dziacinstva horad (heta pry tym, što, jak ja ŭžo adznačyŭ, nijakich padstavaŭ dla radaści na momant pierabyvańnie va ŭkrainskaj stalicy ŭ mianie nie mahło być). I hetaja stychija zachaplaje ciabie niejkim samym nievierahodnym čynam.

Ludzki natoŭp, u jaki ty traplaješ adrazu na vakzale i jaki potym zaciahvaje ciabie ŭ metro, pavodle vyznačeńnia nia ŭ stanie vyklikać stanoŭčych emocyjaŭ u asobnaha čałavieka. Ale praź niekatory čas, kali ty ŭpisvajeśsia ŭ ahulny rytm čałaviečych patokaŭ, pačynaješ razumieć (dakładniej, adčuvać), što i ŭ haradzkoha natoŭpu jość svoj nastroj, duša.

I hetaja aŭra vyrazna adroźnivajecca ad šera‑depresyŭnaj aŭry mienskaha natoŭpu. Zrazumieła, i ŭ kijeŭskim natoŭpie chapaje ahresii dy złości — asabliva, kali treba ŭpichnucca ŭ apošni vahon. Ale hetaja złość paradaksalnym čynam nie pieratvarajecca ŭ złobnaść. Heta niejkaja azartnaja, viasiołaja złość. Chamstva, ź jakim tut možna sutyknucca značna čaściej, jak u Miensku, amal zaŭsiody viasiołaje. Ciabie nia prosta abłajuć, ale abaviazkova ź niejkaj padkavyrkaj ci ŭśmieškaj.

Dziažurnaja ŭ recepcyi ŭ hateli, da jakoj ja źviarnuŭsia z pytańniem, ci možna padsialić da mianie va ŭžo apłočany zahadzia numar žonku na adnu noč i kolki heta budzie kaštavać u dadatak, adkazała mnie tak: «Chočacie, ja dakładna skažu, kudy vam iści?» I potym patłumačyła: «Roźnica ŭ apłacie — kapiejki. Tak što idzicie moŭčki i nikomu ab našaj razmovie nie kažycie».

Heta, jak ja nie adnojčy potym moh pierakanacca, davoli raspaŭsiudžany styl znosinaŭ z klijentami.

Z adnym znajomym zamiežnikam, jaki žyvie ŭ Kijevie ŭžo niekalki hadoŭ, nam tre było patrapić na ŭskrainu horadu na maršrutnym taksi. Tut treba źviarnuć uvahu na dźvie akaličnaści. Pa‑pieršaje, moj znajomy, jak i ja sam, vyznačajecca prastoravym kretynizmam. Pa‑druhoje, fantastyčna nizkija košty hramadzkaha transpartu, u tym liku maršrutak u Kijevie (adrozna ad lehkavych taksi), kampensujucca vialikim popytam na jaho. Ludzi ŭ maršrutcy mohuć u litaralnym sensie siadzieć u vas na hałavie, pad nahami, visieć pad stollu z usimi svaimi vandzełkami. I nikoli kolkaść pasažyraŭ nie padasca kiroŭcu nastolki vialikaj, kab nie zabrać pa darozie jašče adnaho‑dvuch.

Ale čym bolš maršrutka addalałasia ad centru, tym prastorniej rabiłasia ŭ salonie. I voś, kali z pasažyraŭ narešcie zastalisia tolki my ŭdvoch, kiroŭca zmročna prapanavaŭ nam vyjści, pakolki heta byŭ kancovy prypynak. Moj znajomy razhublena zapytaŭsia: «A chiba heta nie… (dalej byŭ nazvany patrebny nam rajon)?» U adkaz nas macierna abłajali i paviedamili, što nam treba było jechać u procilehłym kirunku. Adnak, kali my chacieli znoŭ zapłacić (bo daviałosia ž jechać nazad), kiroŭca z hodnaściu admoviŭsia brać hrošy.

Treba adznačyć, što toj, pieršy moj pryjezd u Kijeŭ adbyŭsia praź niekalki miesiacaŭ paśla Aranžavaj revalucyi. I tamu, jak ciapier zrazumieła, na mnohaje padśviadoma ja hladzieŭ tady jašče i cieraz pryzmu viadomych padziejaŭ na majdanie Niezaležnaści. Adzin z maich tahačasnych spadarožnikaŭ — niezaležny daśledčyk ź Miensku — nieciarpliva zapytaŭsia na vychadzie z metro ŭ pieršaha sustrečnaha minaka: «Vy nie padkažacie, dzie tut płošča Majdana?..»

Nijakaha revalucyjnaha duchu ja nie adčuŭ. Jak i praźmiernaj palityzavanaści (u adroźnieńnie, skažam, ad Varšavy, dzie palitykaj časam, zdajecca, naelektryzavanaje pavietra). Adčuŭ niejkuju raźniavolenaść mieścičaŭ, svabodu jak adsutnaść napružańnia. Ale heta, chutčej, źviazana z tym, što Kijeŭ — horad našmat bližejšy da poŭdniu, čym Miensk. Nie Adesa, zrazumieła, i nia Krym. Palmaŭ i apelsinaŭ na vulicach niama. Ale maładyja ludzi na Chraščaciku z małpami na rukach (minakam prapanujecca sfatahrafavacca ź imi na pamiać za hrošy) padabienstva z krainaj Poŭdniu dadajuć.

Zastałosia adčuvańnie miesta, jakoje viruje, ale nikudy nie śpiašajecca, žyvie, ale nie pracuje na znos, viesialicca, ale biez histeryk i nadryvu. Łajecca biaz daj pryčyny, ale j biaz złości.

Dvaccać chvilin na Chraščaciku

Druhim razam ja patrapiŭ u Kijeŭ zusim niadaŭna — u čas apošnich «majdanaŭ» u padtrymku j suprać panujučaj kaalicyi.

U pieršyja ž chviliny — amal dežaviu. Kupka junakoŭ ź bieł‑čyrvona‑biełymi ściahami, azirajučysia na ŭsie baki, pierachodzić vulicu. Aziracca niama čaho. Nidzie pablizu nie vidać amonaŭcaŭ. Ich uvohule amal nidzie ŭ centry nie było vidać.

U asnoŭnym traplalisia ludzi nie z dručkami, ale ź viarboju ŭ rukach — z vypadku vierbnaj niadzieli.

(Kali vieryć rasiejskim dy biełaruskim telekanałam, u Kijevie na toj momant pavinnaja była raspačacca na vulicach ledźvie nie hramadzianskaja vajna. Pry hetym ORT zvykła chłusiła: kazała, što na mitynh za apazycyju vyjšli 10 tysiač čałaviek, a «za Janukoviča» — 20. Nasamreč, za Janukoviča na toj momant vyjšli 15, a za apazycyju — u razy bolej).

Pakolki nie było ŭ hetaj pajezdcy niejkich nadzvyčajnych abstavinaŭ, dyk źnikła «smuha». Prajavilisia, stali bolš vyraznymi detali, jak by dadałosia rezkaści. A hałoŭnaje — dla mianie ŭłučyŭsia huk. Kijeŭcy zahavaryli na roznyja hałasy. Pieravažna pa‑ŭkrainsku. Dakładniej, tak: kali bačyš na Chraščaciku prystojna apranutych, kulturnaha vyhladu ludziej siaredniaha vieku — jany amal abaviazkova havorać pa‑ŭkrainsku. Kali heta maładziony z bolš‑mienš tupym vyrazam tvaraŭ, apranutyja ŭ spartovyja kurtki z nadpisam «Rośsija», to možna nie sumniavacca, što j havorać jany pa‑rasiejsku.

Daviałosia pačuć, jak žančyna źviartałasia ŭ razmovie da svajoj tavarki pa‑rasiejsku, a taja adkazvała pa‑ŭkrainsku. Varyjant, jaki amal niemahčyma ŭjavić u Miensku. Heta nakont talerantnaści.

Kinułasia ŭ vočy i toje, što zaviecca sacyjalnym rassłajeńniem. U centry šmat možna sustreć žabrakoŭ, alkaholikaŭ, biedna apranutych ludziej viaskovaha vyhladu. Ale šmat i dobra apranutaj publiki. A šykoŭnych aŭto bolš, čym u stalicy Biełarusi. Za niejkija dvaccać chvilinaŭ hulańnia ŭ centry la majdanu Niezaležnaści moj spadarožnik naličyŭ ažno vosiem «chameraŭ».

Pad ziamloj (u pierachodach) šmat śmiećcia j brudu — tam idzie svajo «andehraŭndnaje» žyćcio. Na viersie ŭ centry, jak i ŭ Miensku, čysta.

Na samym majdanie akurat raźbirali kanstrukcyi sceny, dzie napiaredadni vystupali «biutaŭcy» z «našaŭkraincami». Možna było čarhovy raz palubavacca słavutaj płoščaj, jaje niezvyčajnaj architekturaj. Uspomniłasia, jak adzin z rasiejskich žurnalistaŭ, prystojny ŭ minułym chłopiec, zrabiŭ niadaŭna na zakaz telefilm pra masonaŭ i roznyja masonskija «štučki». Dyk voś, Majdan, pavodle hetaha filmu, — taksama dziecišča masonaŭ (hałoŭnym ich symbalem u dadzienym vypadku nazvany znakamity hlobus na płoščy). Ichnym upłyvam i tłumačycca «aranžavaja revalucyja», byccam by prydumanaja na Zachadzie vorahami pravasłaŭnaj cyvilizacyi.

Vyryvać niejkija asobnyja detali z ahulnaha architekturnaha kantekstu Chraščaciku — sprava bieznadziejnaja. Kantekst hety možna nazvać eklektykaj. Ale heta taksama nie tłumačyć šarmu miesca. Tut jość i pampeznyja darevalucyjnyja budynki, i nia mienš pampeznyja savieckija hmachi. Čaho varty adzin tolki manumentalny budynak haradzkoj rady! Ale ŭ cełym — voś dziva — uražańnie sučasnaha eŭrapiejskaha horadu. U paraŭnańni z tymi viadomymi maskoŭskimi chmaračosami ŭkrainskija šmatjarusnyja «tarty» čamuści nie padajucca čymści adyjoznym. Toje ž tyčycca j ŭnutranaha afarmleńnia metrapalitenu. U pieršy momant svaim bahaćciem jano taksama nahadvaje maskoŭski metrapaliten. Ale kijeŭski całkam pazbaŭleny nalotu imperskaści j savieckaści. Praźmiernaść i mudrahielistaść dekoru, žadańnie ŭrazić — tak. Ale nie nadmiennaja chałodnaść niejkaha sakralnaha chramu savieckaj epochi.

Pyšnaść (nie napyšlivaść) padajecca charakternaj rysaj Chraščaciku. Pa jakim chočacca hulać i adčuvać siabie svaim siarod svaich.

Razvahi na architekturnyja temy lepš pakinuć prafesijanałam. Kijeŭ zabiraje ŭ pałon nie svaimi maštabami, nie architekturaj i nie raskošaj. Heta miesca, dzie adčuvajecca žyćcio. Heta žyćcio eŭrapiejskaha horadu ź vialikim minułym, nakiravanaha ŭ budučyniu. I nijakaj hramadzianskaj vajny ŭ bližejšy čas tut nie čakajecca.

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła