BIEŁ Ł RUS

Zahublenyja ekstazy

5.03.2004 / 13:0

Nashaniva.com

U vobrazach, jakija nam ź niaŭkludnaj vietlivaściu prapanujuć aficyjnyja medyi, źziaje adna prykraja adsutnaść. Jana tym bolej dziŭnaja, što vyšejšaja dziaržaŭnaja asoba ŭvieś čas zhadvaje pra nieprysutny abjekt, štodzionna pra jaho kłapocicca i, zdavałasia b, zacikaŭlenaja ŭ paŭnavartasnym jaho pradstaŭleńni.

«Ženščyna» — niaźmienny adrasat vinšavańniaŭ, padziakaŭ, uzor dla pierajmańnia tym mužčynam, jakija šče sumniajucca, za kaho hałasavać. «Žančyna — pryhažunia… Žančyna — moj vybarnik…» — tak zvyčajna havorycca. Ale ci prysutny na biełaruskim ekranie žanočy ekstaz?

Kali ŭ «Kałychancy» Dzihi Viertava (pra Iosifa Stalina) žančyny zalivajucca ślaźmi j śmiajucca, tysiačami ruk ciahnucca da svajho pravadyra, dojać jahonyja palcy j zachodziacca ad jahonych abdymkaŭ — heta ekstaz.

Kali ŭ niamieckaj chronicy dziaŭčaty kryčać ad radaści i praz hady sercy ich zachodziacca ad adnaje zhadki pra dotyk da svajho fiurera — heta ekstaz.

Dzie ŭ Biełarusi dziavočyja ruki, jakija ciahnucca da samaha śviatoha? Dzie kryki, kvietki i nieprytomnaść? Dzie zapłakanyja ad ščaścia raty? Dzie histeryka i visk ad adnaho tolki darahoha j da niemahčymaści paŭsiudnaha hołasu?

Čamu ŭzdoŭž łyžna-rolernych trasaŭ nie stajać natoŭpami dziavuli ź plakatami «Chaču dzicia ad Usienarodnaabranaha!!!» — i ich nie razhaniaje šablami konnaja milicyja?

Heta jaŭny prakoł i dla mianie nievytłumačalnaja zahadka.

U 30-ja ŭ Niamieččynie byli vydadzienyja «Listy kachańnia Adolfu Hitleru». «Ja zrablu tabie klučy ad uvachodnych dźviarej i majoj spalni, — piša adna žančyna abjektu svaich žadańniaŭ. — My pavinny być aściarožnyja. Tak što prychodź raniej, pazvani haspadyni i daviedajsia, ci doma ja. Tak što my možam pravodzić nočy razam!»

«Moj cukrovy, saładzieńki, — źviartajecca inšaja, — ja mahu całavać ciabie tysiačy i tysiačy razoŭ i zastavacca niespatolnaj! Majo kachańnie da ciabie biaźmiežnaje, takoje haračaje, jano pierapaŭniaje mianie!..»

Nie chaču kazać aničoha błahoha pra našu ŭładu, i asabliva pra samuju kaštoŭnuju jaje častku, ale ŭjavić niešta padobnaje ŭ Biełarusi ciažkavata.

U kachańni, dakładniej, u prychilnaści da najvyšejšaha abrańnika, publična pryznajucca — a paśla hetaha iduć skarhi na dach, jaki ciače, na susieda-niahodnika, na zarobki mizernyja — karaciej, anijakaj tabie bieskaryślivaści i naiŭnaj ščyraści.

A z «karcinkami» sytuacyja ŭvohule pravalnaja. U najlepšym vypadku zhadajecca niedarečnaja pijanierka z kvietkami ci sčyrvaniełaja ad chvalavańnia pensijanerka, što nijak nia moža nadziakavacca prezydentu, — dyj taja ź filmu dysydenta Chaščavackaha.

U navinach, analityčnych vypuskach dziavočyja tvary — jak i mužčynskija — strymana vietlivyja, najbolšaje — ahornutyja cichaj radaściu ad znachodžańnia pobač z narodnaj isnaściu. Ale heta nijak nielha nazvać ekstazam.

Stanovišča krychu ratavali dziaržaŭnyja žurnalistki. Kali jany aficyjna-dryhotkimi, pałachliva-ščaślivymi hałasami paviedamlali pra ŭznačaleny kiraŭnikom praryŭ na jakim-niebudź urupinskim napramku, u hetym było niešta ad hłybokaha ekstazu.

Poŭny varyjant artykułu hladzicie ŭ hazecie "Naša Niva".

Andrej Rasinski

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła