Rankam piatnicy la šapikaŭ na «Instytucie kultury» tarachcić dvuchpaviarchovy aŭtobus. Pobač, u ciemry, palać i razmaŭlajuć ludzi. Chutka jany zajmuć svaje miescy ŭ sałonie, kab praź niekalki hadzin apynucca ŭ Smalensku, u inšaj krainie, i tam adarvacca na kancercie biełaruskaha hurtu «Lapis Trubiackoj».
Aŭtobus zabity pad zaviazku. Arhanizatar pajezdki najpierš znajomić mianie z maładym, čarniavym i kučaravym čałaviekam pobač. Heta Cim. Jon ź Pieciarburha, ale žyvie ŭ Miunchienie i piša dla niamieckaj haziety. Cim taksama jedzie na «Lapisaŭ».
Niahledziačy na «tony» infarmacyi, tuziny intervju ź Michałkom, «Lapis Trubiacki» zastajecca dobraj temaj dla zamiežnych ŚMI. U joj jość ŭsie nieabchodnyja kampanienty «apošniaj dyktatury Jeŭropy»: čornyja śpisy, represii, pratest, zabarona.
«Mianie cikaviać čornyja śpisy, toje, čamu taki papularny hurt nie moža vystupać na radzimie. Cikava pahladzieć na moładź, jakaja vymušana jechać u inšuju krainu, kab pačuć svaich kumiraŭ», — kaža Cim. U Hiermanii (dzie Michałok naradziŭsia, dadaju ja) «Lapis Trubiackoj» nieviadomy, kaža Cim. «Ja nie znajšoŭ nijakich źviestak nakont vystupaŭ hurtu ŭ Hiermanii, hastralujuć jany, u asnoŭnym, u SND», — kaža niamiecki žurnalist.
Pakul my razmaŭlajem, z druhoha paviercha pačynajuć danosicca pieśni «Lapisaŭ» «dakapitałaŭskaha» pieryjadu. Pad «au, au, au, ja tiebia vsie ravno najdu» aŭtobus robić pieršy «sanitarny prypynak». Pasažyry razhortvajuć
Takich «prypynkaŭ», darečy, spatrebiłasia šmat. Užo niedzie na trecim niekatoryja z pasažyraŭ nie zusim upeŭniena stajali na nahach. Kali padčas čarhovaha prypynka maładziony paleźli sa ściaham na bietonny šapik prypynka. Spadziajusia, nie tolki ja mientalna pasyłaŭ u toj čas pažadańnie nie paśliznucca na zaśniežanym dachu i nie pierarvać vandroŭki daterminova. Ale abyšłosia, navat niejki kiroŭca, prajazdžajučy pustynnaj darohaj, «prabibikaŭ» znajomaje
Da Smalenska ŭsie dajechali biez zdareńniaŭ, choć i z prośbami arhanizatara pavodzić siabie bolš strymana. Aŭtobus pryparkavali za dva kroki ad kłuba «Hubiernskij», u jakim musiŭ adbycca vystup hurtu. Potym pasažyram prapanavali
Na kancert akramia našaha pryjechała jašče niekalki aŭtobusaŭ. Ale bolšaść dabirałasia «svaim chodam». U kłubie jabłyku nie było kudy ŭpaści. Pa reakcyi zały na słovy Michałka było zrazumieła, što amal usie — biełarusy. Pa mory ściahoŭ — taksama. Nikoli ja nie bačyŭ stolki ściahoŭ jakoj b to ni było dziaržavy na jakim b to ni było kancercie ci videazapisie kancerta. Ściahi byli na žerdkach, ich trymali ŭ rukach, nakidvali na plečy, zaviazvali ŭ vyhladzie šalikaŭ… Stvaryłasia uražańnie, što nacyjanalny ściah ciapier jość u kožnym domie.
Šou było dastatkova standartnym, padobnym da kancerta ŭ Pałacy sporta ŭ 2008: vierš Michałka, pieśnia, vierš Michałka, pieśnia… Ale naŭrad ci hurt z kancertnym hrafikam, jak u «Lapisa», budzie rychtavać niešta novaje na kožny kancert, navat kali vystupaje nie na stadyjonie, a ŭ nievialikim kłubie. Navat kali absalutnaja bolšaść słuchačoŭ — hramadzianie rodnaj krainy, u jakoj ty źjaŭlaješsia zabaronienym muzykam.
Adnak ludzi skardzilisia badaj što na adsutnaść dastatkovaj kolkaści śviežaha pavietra, prahinali padłohu masavymi skokami, padpiavali, kuplali ŭ bary piva, kuplali ŭ faje sakołki — tak i pavinna być na kancercie viadomaha
Uvohule, fienomien adnaho z samych viadomych biełaruskich hurtoŭ vielmi zajmalny. U «dakapitałaŭski» pieryjad — ściobnyja pieśni z uchiłam u papsu pra jabłyni i jajcy. I raptam «Kapitał», sapraŭdy praryŭny albom, častkova tamu, što ad «Trubiackoha» takoha nijak nie čakali. Pieraradžeńnie «brydkaha kačania» ŭ «kontrkulturnaha lebiedzia», trapnaje ŭžyćcio stylistyki ahitprapa, manifiestacyjnaść i žorstkaść, dy jašče na scenie Pałaca sportu (dla Biełarusi — žudasna masavaja placoŭka)! Ci zdarałasia takoje kali? Hurt chutka prybaviŭ tysiačy fanataŭ pa ŭsim SND i za jaho miežami, muzyki nie mahli paskardzicca na pustyja zały.
Nie skardziacca i ciapier. Ale apošnim časam «Lapisy» ŭsio bolš nahadvajuć mnie prykład etałonnaha rebrendynhu z padručnika pa pijary. U kožnaha vybitnaha vykanaŭcy jość svoj niepaŭtorny styl. Adnak mianie pužaje dumka, što byłaja «razynka» «Lapisaŭ» stała padasnovaj ich tvorčaści, i hurt pieratvaryŭsia ŭ zavod pa vyrabnictvie ahitmuzprada: stabilny albom na hod, stabilnaja łozunhavaść. Zaraz užo i nie raźbiareš, dzie pijar, a što idzie ad serca.
I ŭ hetym kantekście zaškalvajučaja kolkaść ściahoŭ — ad ščyraha serca. I kancert «Lapisaŭ» dla biełarusaŭ — kancert papularnaha modnaha hurtu ci ŭsio ž niešta bolšaje? Maje spadarožniki ŭ adzin hołas zajaŭlali: niešta bolšaje. Toje, što prabudžaje ŭnutry biełaruskaść i ludskaść. Chočacca vieryć u heta. Tym bolš pradukt jany robiać stabilna jakasny i jak kancertny hurt — adnyja z najlepšych, kali nie najlepšyja ŭ Biełarusi. Choć paśla «Rabkora» ja čaściej rablu vybar na karyść «dakapitałaŭskich» pieśniaŭ.
Zabarona ŭ Biełarusi nadała «Lapisam» flor ramantyzmu i harantavała poŭnyja zały na pamiežnych kancertach. A maładym biełarusam časta brakuje prastory, kab vyrazić svaje nacyjanalnyja pačućci: być mocna marhinalizavanym sprava nie ź lohkich, i «Lapisy na svaich zamiežnych kancertach, tam, dzie mała čaho pahražaje, stvarajuć takuju prastoru. Zastajecca tolki spadziavacca, što zaharnucca ŭ ściah — heta nie moda, a niešta hłybiejšaje. I što kolkaść tych ściahoŭ nieŭzabavie vypleśniecca na Płoščy.
Kancert ža vydaŭsia niebłahi. Tolki, na moj hust, basu było zašmat.
Kamientary