Viktar Šukiełovič. Maładafrontaŭka. Unikalnaja historyja, jakaja mahła adbycca tolki ŭ Biełarusi
Apaviadańnie.
Jon išoŭ stomleny, krychu zhorbiŭšy plečy. Šareła, u karak dychaŭ vosieński choład. Na doŭhaj i biaźludnaj viaskovaj vulicy pachła syraściu i źlažałym pyrnikam z bulbianych paloŭ. Pastajaŭ, prysłuchaŭsia — cicha, tolki niedzie dalej pry budzie źviakaŭ łancuhom sabaka.
Chłopiec mižvoli zirnuŭ naleva, u bok niefarbavanaha płotu, što viernym tavaryšam spadarožničaŭ vulicy, i zdryhanuŭsia — sakavitaj ciepłynioju leta vitała jaho abviazanaja vakoł učarniełaj štakieciny
- * * *
Byŭ pačatak lipienia — para, kali śpieła jaryna. Dzimka ŭžo bačyŭ dziaŭčo raniej, ale ciapier jana vyhladała inakš — možna skazać, daskanała. Jana pryjšła na rečku ŭ vialikim sałamianym bryli. «Niby sonca niesła na hałavie,« — padumaŭ tady Dzimka, jaki ŭ adnych płaŭkach rezaŭsia ź Lońkam i Paŭlikam na bierazie ŭ karty. Jana pryniesła z saboju niejkuju sumiatniu ŭ małady hołaŭ Dzimki. Jon bolš nijak nie moh zasiarodzicca na kartach, i ŭsie čaściej kruciŭ šyju ŭ bok dziaŭčyny. Jana ž, zdavałasia, nie źviartała ŭvahi na aholenych junakoŭ. Spakojna jana rasścialiła na bierazie, krychu dalej ad chłopcaŭ, što siadzieli na travie, vialiki sini ručnik z Hary Poteram i raspranułasia, pakinuŭšy na hałavie, adnak, kapialuš. Dzimka nie moh nie adznačyć: jana była vielmi pryhožaja — daskanałyja formy cieła, što padkreślivaŭ zialony kupalnik, i płaŭnaja žanockaść jaje ruchaŭ źnievalali. Jana lahła na ručnik z Hary Poteram, dastaŭšy knihu, zahłybiłasia ŭ čytańnie. Lońka ź Vićkam, zaŭvažyŭšy niaścipłyja pozirki Dzimki, pačali vačyma pakazvać na dziaŭčynu i mirhać tavaryšu. Toj u adkaz pakazaŭ im siaredni palec i pakruciŭ im ža kala skivicy. Dziaŭčyna ŭ zialonym kupalniku, na dumku Dzimki, nahadvała ŭ niečym rusałku i vielmi jamu padabałasia. U chłopca pramilhnuła dumka, kab na momant stać vyjavaj Hary Potera na ručniku dziaŭčyny. Zdavałasia, jana nie hladzieła ŭ bok junakoŭ, ale Dzimka adčuvaŭ, što jana ich taksama aceńvaje.
— Heta Vasilichi ŭnučka, — skazaŭ Lońka. — Tania zavuć. Ź Minska pryjechała na kanikuły. Ničo takaja, — prycmoknuŭ jon jazykom.
— Aha, — niaŭciamna burkanuŭ Dzimka i znoŭ skasavuryŭsia na dziaŭčynu. — Zielanina kupalnika padkreślivała dalikatnaść jejnaj skury, a
— Fajnaja ciołka, — zhadziŭsia Vićka. — Raniej małaja była, a ciapier cycki źjavilisia, — dadaŭ Dzimkaŭ siabar.
— U nas takich niama, — pryznaŭ Lońka.
Dzimka pahladzieŭ na jaho abłupleny nos i vyharałyja na soncy vałasy, i jamu stała niepryjemna.
- * * *
Dzimka dahnaŭ Taniu, kali taja išła z «Mary» — tak nazyvałasia viaskovaja krama — u bok Vasilišynaha doma. Jana niesłasia z poŭnaj torbaj pa vulicy. Chłopiec zzadu padchapiŭ torbu za ručki.
— Pryviet. Davaj padniasu! — huknuŭ jon. Dziaŭčyna spałochana azirnułasia, ale, ubačyŭšy jaho, viesieła zaŭśmichałasia.
— Pryvitańnie, — miakka pramoviła jana, a jaje zialonyja vialikija vočy ledź prykmietna zaśviacilisia. — Mianie Tania zavuć, — pradstaviłasia pryhažunia.
— Ja viedaju, — prajaviŭ daśviedčanaść maładzion. — Mianie Dźmitryj.
— Ja bačyła ciabie na plažy, — skazała zialonavokaja.
— I ja ciabie bačyŭ. Lubiš čytać? — chacieŭ pakpić ź jaje chłopiec, adčuvajučy svaju mužčynskuju pieravahu pierad haradskoj fifačkaj.
— Lublu. A ty — hulać u karty… u durnia, — žartaŭliva azvałasia dziaŭčyna.
— A što ty tady na rečcy čytała? — pacikaviŭsia junak.
— Knihu Stankieviča. Jon dobra piša.
— Kaho? — Dzimka nikoli nie čuŭ pra takoha aŭtara.
— Mahu dać pačytać. Chadzi da babuli ŭ dom, — prapanavała jana ŭžo pierad samoj bramkaj Vasilichi.
— Ja viečaram zahlanu, — źbiantežyŭsia chłopiec, krychu bajučysia staroj Vasilichi. — Abo vyjdzi na vulicu paśla dzieviaci, jak karoŭ pryhoniać, — prapanavaŭ junak.
- * * *
Jana čakała jaho na łavačcy kala bramki. Kala jaje lažała nievialičkaja kniha, jakuju dziaŭčyna, jak paznaŭ Dzimka, čytała la raki. Karovaŭ užo pryhnali, viaskoŭcy razbrylisia pa haspadarkach, a na vulicy było biaźludna i cichmiana, što vielmi spadabałasia niaśmiełamu chłopcu. Tania była ŭ lohkaj parkalovaj sukiency, što padkreślivała jejnuju zhrabnuju fihuru. Doŭhija vałasy byli zaplecieny ŭ dźvie tuhija kasy, pieraviazanyja jaskravymi stužkami.
— Zdarova, Tania, — radasna huknuŭ chłopiec.
— Pryvitańnie, Źmicier, — vietliva adkazała jana, praciahvajučy jamu knihu.
— «Lubić noč — prava pacukoŭ», — pračytaŭ junak. —
— A čamu nie? Ja ź Biełarusi i z emef, — adkazała dziaŭčyna.
— Adkul? — nie zrazumieŭ małady viaskoviec.
— Z Maładoha frontu. Arhanizacyja moładzievaja takaja, — tłumačyła ciarpliva Tania.
— I što? Vy ŭsie tam
— My — prosta nieabyjakavaja moładź… — cichim, ale ŭpeŭnienym hołasam pramoviła minčanka.
— Pa mnie, dyk budzie lepiej, jak usie
— Što ty? — ź niezadavolenaściu ŭ hołasie zasupiarečyła maładafrontaŭka. — Pahladzi, jaki śviet raznastajny i pryhožy! — jana ŭzianała ŭhoru ruku. — A što było b, kab usiudy ŭsio było adnolkavaje, jak u pystyni? My b pamierli z sumu, mabyć, — skazała Tania. — Heta było źvierchu zadumana, kab byli roznyja movy.
Tania zadrała ŭ nieba hałavu, dzie źjavilisia pieršyja zorki. Jaje rusyja kosy z
- * * *
Tym viečaram Dzimka žarsna całavaŭsia. Jaho serca valiła, jak mołat. Jon adčuvaŭ, jak trapiatałasia žyvoje i haračaje serca dziaŭčyny ź zialonymi vačyma. Jaho niby aharnuła niejkaja
- * * *
U subotu ŭ kłubie hrali tancy. Dzimka ŭvieś viečar tancavaŭ tolki z Taniaj, zajzdrosna zirkajučy, kali Lońka ci Vićka zaprašaŭ jaje na miadlak. Potym jany pili ŭ jełačkach pamiž kłubam i sielsavietam samahonku. Potym znoŭ tancavali. Potym Lońka źlotaŭ da Kraŭcevičaŭ, što
— Stary, u ciabie handona niama?! — staraŭsia pierakryčać hučnuju muzyku Dzimkaŭ adnakłaśnik.
— Niama, — pjana zaŭśmichaŭsia junak.
Lońka zakruciŭsia pa zale dalej.
Ad harełki i hučnaj muzyki kruciłasia ŭ hałavie. Dzimka pierš asieŭ u adno z kresieł, što stajali la ścienaŭ zali. Paźniej vyjšaŭ na hanak. Z boku jełačak i pomnika
— Dzimon, idzi! — paklikaŭ jon siabra.
— Kudy?
— Nu što ty jak cełka?! Tam Tańka Vasilišyna pjanaja ŭsim daje!.. — pjanym hołasam pramyčaŭ Lońka.
Dzimka apabiersia ab ścianu kłuba, bo raptoŭna adčuŭ ad kiepskaj samahonki strašnuju słabaść, a niedzie z nutra prasiłasia na volu źmieściva straŭnika.
Kamientary