U spravie śmierci žurnalista i paeta Juryja Humieniuka bolš pytańniaŭ, čym adkazaŭ. Rodnyja ŭ versiju samahubstva nia vierać. Karespandent pryjechaŭ na miesca śmierci, kab vyśvietlić akaličnaści niečakanaj śmierci43-hadovaha Juryja.
U pakoi paeta vialiki akvaryjum z rybkami, jakimi jon vielmi lubiŭ zajmacca, nižej staić partret maładoha Juryja. Na stale — noŭtbuk, nastolny kalandar z apošnimi zapisami. Raniej za hetym stałom pracavaŭ baćka Juryja Ihar Iosifavič, jaki navučaŭ školnikaŭ matematycy.
«Jon byŭ dobrym da ludziej, što zdaryłasia, nia viedaju», — kaža maci paeta. — Jon byŭ tolki vielmi «rasstrojeny» u toj dzień.
Maci Juryja Humieniuka Kryścina Kazimiraŭna raspaviała:
«Milicyja pryjechała, a pałovie dvanaccataj i što skazała? Što jon paśliznuŭsia i ŭpaŭ ź dziaviataha pavierchu…
My razam vyjšli, u plamieńnicy dzień naradžeńnia byŭ vasiamnaccataha, jana nas zaprasiła, havoryć: prychodźcie. Było chryščeńnie. I my vyjšli, takaja chaładeča, i zajšli ŭ apteku validołu kupić. Jon kaža ŭ aptecy: mama, mnie tak chałodna.Ja kažu: nu dyk davaj vierniemsia dachaty. U aptecy, tam byli chłopcy, susiedzi, pierahavaryŭ ź imi. I nia staŭ mianie čakać, vybieh. Ja dumaju: Hospadzi, mianie b pačakaŭ.
Ja vyjšła z apteki. Pryjšła dachaty, a jaho niama. Dumaju: nu dzie jon padzieŭsia? Chaładeča takaja:I voś takija spravy: čałavieka niama».čakaju-čakaju , jaho niama, a mabilnik jon nia ŭziaŭ. I ja nia viedała dzie jon znachodzicca i što.
Ad doma Humieniukoŭ na vuł. V.Charužaj, 18–1 da internatu, dzie zahinuŭ Jury, metraŭ 250. Dalej ad internatu da apteki jašče metraŭ 300–350, jana znachodzicca na rahu bulvara Leninskaha kamsamołu i praspektu Budaŭnikoŭ.
Jury Humianiuk byŭ apranuty ŭ čornaje palito, na hałavie biaret, mieŭ pry sabie torbu.
Vachciorka internatu, dzie zahinuŭ Jury Humianiuk, raspaviała:
«Jak jon prajšoŭ — ciažka skazać. Zaŭsiody hladziać — svoj heta, žychar internatu, ci čužy. Čužoha spyniajuć, zapisvajuć — da kaho jon idzie. Žyvuć u internacie ludzi z roznych arhanizacyjaŭ.
Jak skazaŭ śviedka: jon jak na kuchniu zajšoŭ, tak prama i pajšoŭ praz balkon, sam, na kuchni balkon. Tam blok: vosiem pakojaŭ i kuchnia, a ŭ kuchni balkon. My tak razumiejem, što da nikoha jon nie prychodziŭ…U siem hadzinaŭ viečaru heta było. Ja pryjšła na vosiem na źmienu, to heta ŭžo było. Śledčyja pryjšli. My zrazumieli tak, što jon specyjalna pryjšoŭ. Moža kali raz pryjšoŭ — jak tut… U planie ŭ jaho, vidać, było štości takoje. Adrazu skazać tak nichto nia moža, tamu što
A hety, kaža, jak išoŭ, tak i pajšoŭ cieraz balkon. Ja spytała jašče: što, u sumiot upaŭ? Skazaŭ: nie, kab u sumiot, to moža b žyvy zastaŭsia b.A tak jon upaŭ — tam tolki try santymetry śniehu było i ab asfalt hałavoj prama. Skazali, z hałavy ničoha nie zastałosia. Hałava ŭsia raźmiataja. Ja pryjšła na pracu, jon užo ŭpaŭšy byŭ, bieź dziesiaci vosiem pryjšła. Ja na pracu išła z taho boku, to bačyła, što fatahrafavali. Ja jašče padumała: moładź niešta nočču fatahrafujecca. I chutkaja stajała. A siudy ŭžo zajšła, to havorać — śledčyja fatahrafujuć. Ludzi chadzili hladzieli na toje miesca, havaryli, što ŭžo ničoha niama tam. Jak jon padaŭ dakładna, nia viedaju: tam jašče viaroŭki visieli, jon usie viaroŭki parvaŭ. Ale ŭpaŭ prosta na hałavu, płazam hałavoj uniz. Jak płyviec padaje ŭ vadu, jak ja zrazumieła.
Niajasna, da kaho jon pryjšoŭ, ale heta jasna, što ŭ nikoha jon nia byŭ na dziaviatym paviersie. Tamu što tam taki kantynhient, što jon nia pojdzie.I tam napeŭna chadzili śledčyja apytvali, i tam praktyčna nikoha nie było na paviersie. Tam adzin tolki što bačyŭ chłopiec, i ŭsio. Źnizu śmiećcievyja baki stajać, jon jak išoŭ, tak i pajšoŭ tudy… Hety chłopiec prybieh uvohule bieły, jaki bačyŭ, što jon upaŭ. Nijaki. Jon adrazu chutkuju vyklikaŭ. A što ŭžo chutkaja? Na vachcie milicyju vyklikali i ŭsio. Učora tut try hadziny śledčyja eksperty byli, tut na kuchni. U vosiem hadzinaŭ jak zajšli tudy, u adzinaccać, u dvanaccataj hadzinie tolki vyjšli».
Kamientary