Viktar Marcinovič. Jak być dobrym hramadzianinam
Adnoj z bazavych štučak, nieabchodnych dla kamfortnaha žyćcia, źjaŭlajecca dakładnaje razumieńnie miažy, pierastupiŭšy jakuju, ty traplaješ pad razdaču. Raniej miaža była vyrazna akreślenaja: «nie leźci ŭ palityku».
Zrazumieła, što kožny hramadzianin, jaki sprabavaŭ być «dobrym», traktavaŭ toje «nie leźci» ŭ mieru svajoj bajaźlivaści. Dla kahoś «nie leźci» aznačała nie vyłučacca ŭ prezidenty, bo kolki ŭžo ich pierasadžali, tych kandydataŭ. Dla kahości — nie tolki nie ŭvachodzić u pieradvybarčyja štaby, ale navat nie siabravać z tymi, chto «pajšoŭ», nie razmaŭlać ź imi pa telefonie, nie pisać «palityčnych statusaŭ» u sacyjalnych sietkach, nie kamiencić, nie łajkać, adfrendzicca.
Paniaćcie «palityki» tym časam rabiłasia ŭsio šyrejšym. Jak «palityku» pačali traktavać jenki pra padvyšeńnie piensijnaha ŭzrostu, skarhi na nizkija zarobki i biespracoŭje. Ale ŭsie tryvali, nie leźli. Maŭčali. Nie pisali. Nie zhadvali. Nie siabravali. Adfrendžvalisia. Kali rabiłasia niemahčyma — leźli na viežavy kran i raskazvali pra svajo hora adtul. Kštałtu my nie na płoščy, my ŭ padniabieśsi, tamu nie karajcie nas, a?
Čym admietnaja viasna 2017-ha, dyk heta tym, što papiaredniaje vyznačeńnie «dobraha hramadzianina», jakomu «niama čaho bajacca», bolej nie pracuje.
Voś uziać chłapcoŭ, pra jakich na BT pakazali bulba-chorar. Ja naŭmysna nie budu nazyvać heta «spravaj Biełaha Lehijona», bo Biełaha Lehijona, jak my viedajem ź miedyjaŭ, nie isnuje bolš za 10 hadoŭ. Nie budu ja nazyvać zatrymanych i fihurantami «spravy patryjotaŭ», kab nie ŭvodzić u zman svaich zamiežnych čytačoŭ. Bo, viedajecie, heta ž tolki ŭ nas «patryjotam» zaviecca toj, chto lubić Radzimu. U sučasnaj anhlijskaj movie «patryjot» — toj, chto ličyć, što mieksikancaŭ treba departavać za ścienku na miažy ZŠA. U Niamieččynie «patryjotami» nazyvajuć siabie ludzi, što vierać u nieabchodnaść «ačyščeńnia» Jeŭropy ad musulman. Miarkujučy pa intervju, nichto z chłapcoŭ na šavinizm nie chvareje. Tamu adzinaja nazva, prymianialnaja da hetaj spravy, — «sprava tych, chto lubić Radzimu».
Jany «nie leźli ŭ palityku», bolej za toje, publična dekłaravali, što kali spatrebicca baranić niezaležnaść, buduć dapamahać isnamu režymu. Dyk čamu b im nie być spakojnymi? Ale nie! Vyjaviłasia, što spakojnym i ŭpeŭnienym u zaŭtrašnim dni siońnia nie moža być prosta nichto.
Ułasna, pačućcio śvidrujučaj tryvohi tut uźnikaje ad taho, što ŭsia kraina ŭśviedamlaje: uziali ich ni za što. Praz terminovuju patrebu pakazać pa telebačańni strašnaje.
Kab ludzi spałochalisia i viarnulisia sa svaimi prablemami na viežavyja krany. I pakolki za dziesiacihodździe vyciskańnia ludziej sa śfiery palityčnaha nijakich sapraŭdnych «vorahaŭ» unutry krainy nie zastałosia, vorahaŭ treba było imkliva prydumać. U strohaj adpaviednaści sa spravami 1920-ch — 1930-ch: «Maładniaka» i «Sajuza vyzvaleńnia Biełarusi». Tamu pryjšli da tych, chto niekali byŭ u bazach. Nie vinavaty? Ničoha nie rychtavaŭ? I što z taho? U krainie, dzie rolu śledstva biaruć na siabie ananimnyja dyktary na TB, nievinavataść nie maje anijakaha značeńnia.
Ale hety dopis — nie pra hierojaŭ prapahandysckich pužałak. Jon — pra nas z vami, pra hledačoŭ. Što čuchajuć ciapier patylicy z dumaj, jak žyć dalej, kab pa tabie nie prajechalisia. Ja sprabuju vyłučyć z padziej minułych tydniaŭ niejkuju novuju kanviencyju, «praviły žyćcia dobraha hramadzianina» i prosta nie mahu. Nie dapamožacie?
Nu voś, naprykład, biźniesoviec Knyrovič. Jon u palityku nie lez, nie vyłučaŭsia ŭ deputaty i tolki zredku, u miežach pijar-supravadžeńnia svaich biźnies-prajektaŭ, dazvalaŭ sabie paburčać na madniavych haradskich sajtach. Zakryli. Značyć, burčać na madniavych haradskich sajtach nielha. Ale jak razumieć zatrymańnie biźniesoŭca Arbuzava? Bo jon jakraz ničoha nidzie nie burčaŭ, uśviedamlaŭ i bajaŭsia. Jak vynikaje z dopisaŭ na bujnych partałach, byŭ upeŭnieny ŭ tym, što z pravaachoŭnikami pytańni vyrašyŭ. Čyž, Aviarjanaŭ — vy bačycie sistemu? Ja jaje nie baču.
Bo jaje nasamreč niama. Siarod biźniesoŭcaŭ hetymi dniami hulaje apokryf pra «praskrypcyi» — śpisy tych, da kaho dajary pryjduć nastupnymi. I reč nie ŭ tym, što fihuranty śpisu ŭ niečym vinavatyja. Prosta krainie patrebnyja hrošy. Voś i ŭsio.
Hetyja dva matyvy — «patrebnyja hrošy» i «patrebnyja vidoviščy» — zdolnyja zahnać u viaźnicu luboha.
Zajmaješsia johaj? Kanaje pad mierapryjemstvy, nakiravanyja na padrychtoŭku da ŭdziełu ŭ masavych mierapryjemstvach. Źbiraŭsia, suka, praślizhvać pamiž ščytami AMAPa! Nie jeŭ miasa? Vyznavaŭ destruktyŭnuju ideałohiju viehanstva? Pad śledstva za padryŭ sielskahaspadarčaj biaśpieki dziaržavy! Razam z Dankviertam! Nie pješ? Padazrona, chutčej za ŭsio špijon! Pješ — ałkaholik, pazbaŭleńnie pravoŭ kiroŭcy i na prymusovaje lačeńnie ŭ ŁPP! Syn chodzić u siekcyju dziudo? Hatovy bajavik, rychtujecca prałomvać milicejskija šychty (u filmie pra jaho pakažuć kadry z Majdanu i z praśpiekta ŭ 1996-m). Doma jość cukar? Alej? Šruby i hajki? Kapiec, čakaj hrupy zachvatu!
Ale i na tym baku šychtoŭ taksama niama spakoju.
Jak vielmi trapna adznačyŭ adzin abaznany čałaviek, pacančyki z kamierami patrebnyja zusim nie dla taho, kab zdymać ludziej, što źleźli ź viežavych kranaŭ. Bo ludziam hetym chapaje adnoj źviździuliny dručkom, kab viarnucca na kran. Videa patrebnaje dla analizu tych samych, z dručkami. Kab, kali niechta zavahajecca vykonvać zahad, svoječasova vyklikać da načalstva i razhladzieć pavodziny na pradmiet adpaviednaści statutu.
Siłaviki bajacca siłavikoŭ, čynoŭniki bajacca ludziej, što źleźli z kranaŭ, ludzi bajacca i čynoŭnikaŭ, i siłavikoŭ — i z usim hetym možna było b spakojna žyć (žyli ž dahetul!), kali b zastalisia chacia b jakija miežy. Ale bulba-chorary pa TB i nuar-kamiedyi ŭ «SB» patrebnyja jakraz dla demanstracyi: miežaŭ bolej niama, rabiaty. Što b vy ni rabili, jak by ni lubili krainu, dastatkova adnoj papierki ad frau, jakaja nijak nie vyznačycca, jaki akcent imitavać, bałtyjski ci francuzski (o, hetaje «provakateŭry»!), kab pa vas prajechalisia.
Pravavuju krynicu turbotnaha pierakosu vyznačyć lohka.
Prablema ŭ tym, što pakarańnie ŭ nas adździaliłasia ad praviny. Ty možaš być «vinavaty» ŭ adnym (baraniŭ Kurapaty, udzielničaŭ u mitynhu), a zakryjuć ciabie za inšaje (rychtavaŭ biesparadki, łajaŭsia matam).
Bolš za toje, ty možaš być prosta ni ŭ čym nie vinavaty. Ale pakolki krainie patrebnyja hrošy i vidoviščy, tabie prydumajuć i pravinu, i pakarańnie, kab tolki abščypać i papužać nasielnikaŭ viežavych kranaŭ tvajoj johaj i tvaim viehanstvam.
Kali ŭłada źbirajecca kali-niebudź zharnuć režym nieabjaŭlenaj nadzvyčajnaj situacyi, u jakim niaŭtulna žyć užo prosta nikomu, pačynać treba ź viartańnia prostaj uzajemasuviazi pamiž złačynstvam i adkaznaściu.
Kamientary