Baćki znoŭ aburajucca niezrazumiełymi paborami ŭ maładziečanskaj škole. Dyrektarka: Jany ŭsio prydumlajuć
U Redakcyju źviarnułasia maci adnaho z vučniaŭ maładziečanskaj siaredniaj škoły №14. Kiruje joj Kalina Kapuckaja, ciapier jana bałatujecca ŭ miascovyja deputaty. Heta taja samaja škoła, što ŭ śniežni prasłaviłasia na ŭsiu krainu, zrabiŭšy płatny ŭvachod dla baćkoŭ na pieradnavahodni dziciačy ranišnik. Paśla taho, jak situacyja šyroka abmiarkoŭvałasia ŭ presie, hetaje novaŭviadzieńnie admianili. Ale baćki skardziacca, što pabory jak byli, tak i zastajucca.

Maci, jakaja hutaryła z nami, paprasiła nie nazyvać ni jaje imia, ni kłas, u jakim vučycca dzicia, pakolki nie choča, kab paśla chtości na im «adyhryvaŭsia». Žančyna kaža, što źviartajecca nie tolki ad siabie, a ad supolnaści baćkoŭ škoły, jakija chočuć spynić pastajannyja hrašovyja zbory.
«Baćkam zvanili na mabilnyja telefony i kazali: «Vaša dzicia budzie ŭdzielničać u školnym ranišniku, tam budzie taniec, tamu z vas 15 rubloŭ». Nam tłumačyli, što škoła nibyta budzie šyć kaściumy dla hetaha tanca. Kali ž my pytalisia, ci addaduć nam potym hetyja kaściumy nazad, bo my płacim za ich hrošy, nam admaŭlali: «My nie možam. Ujavicie, kali b my ŭsim razdavali kaściumy, što b tady atrymałasia?»» — raspaviadaje pra situacyju maci školnika.
Ź jaje słoŭ, baćkam, jakija kazali, što nie zmohuć prynieści hetyja hrošy, nastaŭnica tancaŭ adkazvała tak: «Tady vaša dzicia nie budzie tancavać».
«Heta, kaniečnie, mocna začapiła mnohich baćkoŭ. My ličym niespraviadlivym, što niechta ź dziaciej nie budzie dapuščany da ranišnika, tamu što baćki nie zmahli prynieści 15 rubloŭ. Pryčym niezrazumieła kamu i na što. My ž navat nie viedajem, ci sapraŭdy buduć šyć kaściumy, nam nichto nikoli nie davaŭ spravazdaču, kudy pajšli hrošy! Heta nie pieršy raz, jany tak dziejničajuć na praciahu hadoŭ piaci. Baćki moŭčki niasuć hrošy, a rečy, nibyta nabytyja za ich, potym nichto nie viartaje», — praciahvaje surazmoŭca.
Pavodle jaje słoŭ, nastaŭnica tancaŭ taksama prapanoŭvała niekatorym baćkam, jakija chočuć zabrać kaściumy, dapłacić.
Baćki ŭžo paskardzilisia na hetuju situacyju va Upraŭleńnie adukacyi Minabłvykankama. Tym, chto ŭžo paśpieŭ zdać hrošy, ich viarnuli i prynieśli prabačeńni.

My źviarnulisia da dyrektarki škoły Kaliny Kapuckaj z prośbaj patłumačyć situacyju, ale jana śćviardžaje, što čuje pra jaje ŭpieršyniu:
«Ni z kaho nichto ničoha nie źbiraje. Ja nie viedaju, što vy mnie takoje havorycie. Jakija ranišniki? Takoha niama. Vas dezynfarmavali. Niachaj da mianie prychodziać i vyrašajuć pytańnie. Da mianie nichto nie źviartaŭsia», — prakamientavała jana.
Kamientary