Ziamlak abvioŭ jaho pozirkam i kinuŭ hreblivaje: «Pšoł atsuda, kałchazan!..»
Juraś z Muravanaj Ašmianki byŭ zusim nie durny. Užo druhi hod vučyŭsia ŭ Mahilovie na ekanamičnym adździaleńni. Daloka, praŭda, ad domu, ale davali nakiravańnie ad Ašmianskaha miasakambinata. Dy i maci, apracavaŭšy dvaccać hod u viaskovaj kramie, raiła źviazać žyćcio z ekanomikaj.
Maci kazała, što ekanamisty vialikimi ludźmi robiacca i, majučy dypłom ekanamista, možna navat na prezidenta bałatavacca.Usio jaje načalstva, jakoje skončyła ekanomiku ci nie ŭ tym samym Mahilovie, napaŭniała jaje zaŭsiody žudasnym stracham.
Jana maryła, kab syn uładkavaŭsia ŭ struktury rasśledvańnia ekanamičnych złačynstvaŭ i pryjechaŭ praviarać jaje načalnikaŭ.Heta była b jaje cichaja pomsta načalstvu, što na praciahu dvaccaci hod piło jaje kroŭ. Baćka nie mieŭ ničoha suprać. Jon nie pierajmaŭsia zanadta navukovymi spravami. Tak Juraś pastupiŭ u Mahiloŭ.
Vučyŭsia jon niadrenna. Siabroŭ, praŭda, šmat nie zajmieŭ.
Saromieŭsia svajho viaskovaha pachodžańnia, svaich prostych baćkoŭ, svajho zaćviardziełaha vymaŭleńnia «če» i «er». ChoćAle Juraś nie davaŭ viery dziaŭčatam i ličyŭ, što tyja ź jaho kpiać.dziaŭčaty-adnahrupnicy padkreślivali, što z takoj vymovaj jon zdajecca bolš mužnym i pryvabnym za svaich adnahrupnikaŭ, jakija «čiakali» i «čiukali».
Nie moh jon pachvalicca i modnymi abnoŭkami, choć spraŭna z domu pryvoziŭ vialikimi torbami bulbu i śvinyja kumpiaki. Hetaha, adnak, jak mierkavaŭ, było zamała, bo
treba było mieć krutyja telefony, tonki noŭtbuk, paciortyja džynsy i abaviazkova tufli z vostrymi nasami.
Jon časta čuŭ siabie samotnym. Moh cełyja dni siadzieć la akna ŭ internacie i ŭhladacca ŭdaleč. Sumavaŭ pa Muravanaj Ašmiancy, pa baćkach, pa ludziach, jakich jon viedaŭ i jakija viedali jaho, pa staroj drukarni, što stajała navodšybie ad vioski i dzie kalvinisty drukavali niekali svaje refarmackija knižki. Tam fajna było ŭ malenstvie hulać u chovanki.
Pahavaryć u internacie nie było asabliva z kim. Usie byli abo niecikavyja i nudnyja — raskazvali, chto kolki vypiŭ, abo nadta krutyja — da ich nieviadoma było, ź jakoha boku i prystupicca.Havyryli inakš, inakš dumali. Nie moh jon da ich pryvyknuć. Nie lažała serca i ŭsio, choć zabisia.
Juraś časta špacyravaŭ pa mahiloŭskich vulicach, uhladaŭsia ŭ tvary minakoŭ, razhladaŭ budynki i aŭtamabili. Zasoŭhaŭsia adnoj niadzieli davoli daloka, pad carkvu, la jakoj nikoli jašče nie chadziŭ. Byŭ viesnavy ciopły dzień. Soniečna i jasna. Ćvirkali ptuški, babuli, uśmichajučysia,
Chłopcu zaniało dychańnie: narešcie ziamlak, sa svajoj staronki!Svoj čałaviek, dy jašče ź miasakambinata, adkul jamu dali nakiravańnie va ŭniviersitet! Juraś pačuŭ, jak dźvie carkoŭnyja babuli, pračytaŭšy nadpis na furhončyku, chvalili Ašmianski miasakambinat, kažučy, što tam u kiłbasy choć niejkaje miasa kładuć. Chłopiec uzradavaŭsia jašče bolš, uvieś zaźziaŭ, a serca zabuchkała macniej. Padlacieŭ da pryadčynienaj dźviercy kabiny. Vyhuknuŭ
«Zdaroŭ! Ty z Ašmiany?! I ja ž adtul, ziamlak! Jak tam? Što čuvać?» I nijakaj reakcyi.Maładzion z kabiny nie varuchnuŭsia. Zastyŭ na miescy i Juraś.
Narešcie, praz chvilu kiroŭca paviarnuŭsia da jaho. Z hałavy da noh abvioŭ pozirkam i kinuŭ hreblivaje: «Pšoł atsuda, kałchazan!..»
I sonca schavałasia za chmaru, zamiest ćvirkańnia ptušak zahrahali varony, nosiačysia la kupała niedalokaj carkvy, a babuli ŭžo nie ŭśmichalisia, a ščerylisia, kivajučy, zdavałasia, u znak zhody z
Jurasiu chaciełasia pravalicca skroź ziamlu, rastvarycca ŭ pavietry. Tak drenna i niajomka jon nie adčuvaŭ siabie nikoli ŭ žyćci.
«I što heta za narod taki, — dumaŭ Juraś pa darozie ŭ internat. — Niby svaje, a takija čužyja. Niejki ja nie taki, jak usie hetyja. Ja — prychadzień, musić, z čužoj płaniety…
Jość, peŭna, jašče takija ž ludzi, jakija, jak i ja, tak i nie patrapili asimilavacca, bo vielmi ŭžo sumavali pa svajoj rodnaj płaniecie, dzie kažuć ćviordaje «če» i dziekajuć.Ale my nie skorymsia i zavajujem hety śviet!»
-
«Emihracyja — heta repietycyja śmierci»
-
Ad vieršaŭ dla samych maleńkich pierad snom da «biełaruskaj manhi» dla padletkaŭ. Što čytać dzieciam na rodnaj movie
-
«Viaduć nieludzimy ład žyćcia, razmaŭlajuć pa-biełarusku». Uładzimir Arłoŭ raskazaŭ pra novuju knihu i zhadaŭ, jak susiedzi pisali na jaho danosy
«Mama, davaj napišam zajavu ŭ milicyju, jon mianie ŭžo dastaŭ». Maci školnika z Bresta, jaki skončyŭ žyćcio samahubstvam, raskazała pra ckavańnie syna
Kamientary