Alaksandr Akucyjonak ranicaj maluje kinaafišy, a dniom — karciny, zdolnyja pašyryć tvaju śviadomaść.
Bolej fotazdymkaŭ hladzi TUT.
Jon maluje ŭžo 13 hadoŭ, i za hety čas nie było i dvuch dzion biez pendźla ŭ ruce. Małady
Dzień 1: «Tryvały realizm»
Na ŭvachodzie ŭ kinateatr «Rakieta» visiać malavanyja afišy «Pramieteja» i «Ludziej u čornym 3». Ja doŭha zaceńvaju staf, a potym telefanuju aŭtaru. Razam my spuskajemsia ŭ sutareńni pad novaj miekaj mienskich kinamanaŭ. Tut patychaje huaššu, vołkaściu i piłavińniem. Ścieny zmročnych kalidoraŭ pafarbavanyja ŭ varjacki
«Ludzi časta „honiać“ na mastakoŭ, jakija robiać afišy, — raspaviadaje Saša, dabivajučy manumientalny trypcich „Madahaskar 3“. — Ale pasprabavaŭ bychto-niebudź malavać huaššu pa čatyry karciny pamierami 1,60×1,30 m na tydzień. Navat tytany epochi Adradžeńnia, a***li b ad takoj pracy».
Usio sutareńnie kinateatra, a heta bieźlič pakojaŭ tajamničaha pryznačeńnia, za paŭtara hoda pracy pieraŭtvaryłasia ŭ majsterniu Akucyjonka. Bolšaść času, adnak, jon zajmajecca nie partretami Džejsana Stetchema i Džoni Depa, a ŭłasnaju tvorčaściu. Jakaja, ščyra kažučy, maje mała ahulnaha z klišavanymi kinošnymi postarami.
Saša zajmajecca alejnym žyvapisam, aerahrafijaj, malunkam i fota. Praz paŭhadziny na bietonnaj padłozie majsterni ja baču jahonyja pracy: čałavieka, z rota jakoha tyrčyć rak, hihanckuju muchu i mužčynu, jaki močycca na čerap karovy. Nazvy prac taksama intryhujuć: «Čałaviek koleru kału i kryvi», «Mužčynski i žanočy pačatki», «Adnaroh», «Žach». Nijakich abstrakcyj, tolki «tryvały» realizm.
Saša z kaśmičnaju chutkaściu havoryć pra toje, što sapraŭdnaja karcina pavinna «dychać i ŭzryvać mozh». Zavalvaje mianie tonaj proźviščaŭ i mastackich terminaŭ dy z upeŭnienaściu kaža pra svaju hienijalnaść.Hledziačy na jaho aerahrafiju z muchaj, jakaja vyhladaje tak, byccam zaraz padlacić da ciabie i strelnie cyharetku, pačynaješ vieryć mastaku.
«Ty možaš zajmacca abo mastactvam, abo ironijaj dy interpretacyjaj. Bolšaść biełarusaŭ, dyj naohuł usich sučasnych mastakoŭ, zamiest žyvapisu zajmajucca parodyjaj. A vydajuć heta za niejki praryŭ, dastupny tolki abranym. Interpretacyja dy ironija — heta kruta, ale dzie vašyja pracy? Dzie karciny?» — hnievajecca Saša i prazrysta namiakaje, što ŭ jaho jak raz takija karciny.
Dzień 2: «Cnatlivaja pryhažość lista»
Ranicaj Akucyjonak sustrakaje nas z fatohrafam u tym ža zalapanym farbaj švedry. U majsterni
Naradziŭsia jon u Radaškovičach. Da 11 hadoŭ «jeździŭ na rovary i raz na hod čytaŭ knižku». Potym u žyćci Sašy zdaryłasia historyja, jakaja złamała jaho čystaje dziacinstva.
«Jakraz kali mnie było 11, ja trapiŭ u Vieniecyju, — uspaminaje liryčny momant mastak. — My pryjšli na płoščuJa adrazu pačaŭ pieramaloŭvać vokładku alboma Korn, što apynułasia pad rukoj. Z tych časoŭ užo 13 hadoŭ maluju štodzień».San-Marka . Tam paŭsiudna nierealnyja budynki, fantastyčnyja fasady, proćma mastakoŭ. Pachnie vołkaściu i farbaj. Kolery — nasyčanyja, damy — jak na pałotnach epochi Adradžeńnia. Mnie niby rydloŭkaj u hałavu dali.
Potym Saša vučyŭsia prafiesii ŭ Radaškovičach. Pastupiŭ i skončyŭ na vydatna znakamituju «Hlebaŭku». Kažuć, byŭ čas, kali jon pracavaŭ pa 12 hadzinaŭ na dzień, piŭ harbatu, paliŭ i znoŭ pracavaŭ. Pałovu jaho karcinaŭ navat zabrali ŭ miascovy mastacki fond. Ale asablivaj karyści ad vučoby mastak nie zaŭvažyŭ, tamu ŭ Akademiju pastupać nie staŭ.
«Lubaja praca — heta praca nad saboj. Vieryć, što pryjdzie niejki dziadźka i navučyć ciabie trymać pendzal, — łuchta, — upeŭnieny Saša. —
A hety pafas u vyhladzie korački — pilula dla samalubstva. Pastupiš — budzieš malavać azadak Apałona z roznych rakursaŭ šeść hadoŭ, i toj nie vielmi atrymajecca.Potym skončyš Akademiju, a ŭ ciabie ni idej, ni hrošaj, ni ŭmieńniaŭ, ni žadańnia».
My robim niekali zdymkaŭ prac Akucyjonka, i mastak pačynaje demanstravać nam svaje ŭmieńni: spačatku źniščaje afišu filma «Zmročnyja cieni» ŭ vannačcy, potym pačynaje malavać aerahrafiju. Na advarotnym baku niejkaha filma z usiudyisnym Džejsanam Stetchemam za hadzinu jon stvaraje vyjavu mocnych čałaviečych ruk, što razryvajuć albomny list.
Z kałonak hrukajuć Slade i Rolling Stones, a Saša tłumačyć svaju pracu: «Dla mianie heta viečny topik. Ja cnatlivuju pryhažość lista štodzień rujnuju. Lublu takija temy padymać, dzie kožny moža niešta svajo pabačyć. Mastak — techniku, prosty čałaviek — ideju». Mimachodź jon raspaviadaje pra nialohkaje žyćcio biełaruskaha andehraŭnda: vystavaŭ niama, usie mastaki žyvuć sami pa sabie, pieryjadyčna chałturać na nivie razmaloŭki ścienaŭ abo stvareńnia sarmackich partretaŭ dla zamožnych suajčyńnikaŭ. Sašu pužaje absurdnaja atmaśfiera takich padpracovak.
«Niejak mianie paklikali malavać šaržy na niejki furšet, — uzhadvaje jon. — Ludzi papili, pajeli. Potym žonki pačali svaich mužoŭ padvodzić da mianie i sadzić na kresły. Maluj jaho, kažuć. Ja niejak nie nadaŭ hetamu značeńnia. Paśla mnie skazali, što mužyki byli ŭsie ślapyja. Ja prosta ach**ŭ. Što heta naohuł takoje?»
Pavodle Alaksandra, hrošaj na farby i «try kavałki miasa na tydzień» jamu chapaje i biez zamovaŭ ad «pavažanych ludziej». Prasoŭvańniem svajoj tvorčaści jon nie zajmajecca, z halerystami nie siabruje i naohuł redka vychodzić sa svajoj majsterni. «Ja apošnim časam bolš kancentrujusia na sabie i svajoj tvorčaści. Ź ludźmi niašmat kantaktuju», — kaža Saša. I na darohu daje paradu, jak biez słavy i babła pačuvacca ščaślivym u śviecie ajčynnaha mastactva:«U nas navat u vučelni karciny aceńvali pavodle pryncypu padabajecca/nie padabajecca. Tak što nijakaj abjektyŭnaj acenki niama. Chočaš pryhoža malavać — biary ŭ ruki pendzal i maluj. Kali tvaja praca kamuści vyniesie mozh i vyrvie jaho sa štodzionnaści — značyć, ty ruchaješsia ŭ pravilnym kirunku».
Kamientary