Viktar Šnip
MNIE ŚNIŁASIA VILNIA
MNIE ŚNIŁASIA VILNIA
Jak kvietak bukiet na šlachieckaj mahile,
Znoŭ Vilnia maim uładaryła snom,
Kali mianie ŭ Vilniu, by ŭ Chram, nie puścili,
Niby handlara, što handluje vinom.
… Ja spaŭ, i pračnuŭsia, i ŭbačyŭ darohu,
Jakoj mnie da Vilni iści i iści,
Nibyta adviečnaj darohaj da Boha,
Nibyta ahniu pa apałym liści
Da śviečak u Chramie, jaki šče stvarajem,
Jakoha niama i ci budzie zusim…
Mnie śniłasia Vilnia, jak Chram pierad rajem,
Mnie śniłasia Vilnia, jak Jerusalim.
TUT
Što my źjavimsia Tut, my z taboju nia znali.
Hety śviet nieśviaty my Radzimaj nazvali.
Ci raniej my žyli — my nia pomnim ničoha,
Jak nia pomnicca miortvamu śmierć i daroha,
Pa jakoj jon prajšoŭ, bo jon miortvy, jak cieni,
Što pad reštkami Chrama siadziać u sklapieńni.
My źjavilisia Tut, jak źjaŭlajucca travy
Na viasnovaj darozie z Maskvy da Varšavy.
My źjavilisia Tut, dzie ŭsio sumna-časova,
Jak tuman, praź jaki tolki čujecca słova,
Što da Boha lacić i viartajecca z Boham.
My źjavilisia Tut i nia treba ničoha
Nam na śviecie ciapier, što Radzimaj zaviecca.
Hety śviet, dzie žyviem, byccam božaje serca…
Tolki ty nie kažy, što ŭsio drenna na śviecie,
Tolki ty nie kažy, bo pačuje nas viecier.
MIENSKAJA VIASNA-99
I śnieh rastaŭ, niby stušyłasia śviatło,
Niby ŭspłyło ź niabytu toje, što było,
Kab znoŭ napomnić nam, što my jašče žyviom.
I vyjšaŭ z domu ty, niby trava ź ziamli,
Lacieli nočču pa-nad Mienskam žuraŭli,
Nibyta matyli načnyja nad ahniom.
I horad nie pračnuŭsia, bo kamienny jon,
Bo jon, jak treci Rym, jak novy Babilon,
Dzie nam z taboj nia žyć, a tolki isnavać.
I śnieh rastaŭ, niby raspłyŭsia miortvy dym
Z pažaryšča, dzie my z taboj siadzim,
Niby nikomu nie patrebnaja trava.
***
Jak nieziamnyja kvietki, lichtary
U ciemradzi spakojnaj za vaknom
Znoŭ aśviatlajuć dvoryk naš stary,
Prapachły zžoŭkłym liściem i vinom.
Susieda ŭčora źvieźli na kłady
Biaz muzyki, biaź ślozaŭ, bieź viankoŭ,
Ale vina było, niby vady,
I pjanic, niby na kładach kryžoŭ.
I šumna ŭ našym dvoryku było,
I adzinoka, byccam u trunie…
U ciemru ljecca ź lichtaroŭ śviatło
Na cień susieda ŭ ciemradzi na dnie,
Kudy adnojčy kožny palacić.
I strašna pamirać, i strašna žyć.
***
Ja z samotaj svajoj adychodžu ŭ niabyt,
Niby rankam tuman ad pryrečnych rakit,
Niby śnieh na pahorkach sčarniełych viasnoj,
Niby son, što pryśniŭsia matuli majoj,
Ja z samotaj svajoj adychodžu ŭ niabyt.
I mianie ŭžo na śviecie nia budzie praź mih,
Niby cichaje źnički ŭ prastorach načnych,
Niby recha ad kryku ŭ chacinie pustoj,
Niby moški nad ryžaj ahniu hałavoj…
I mianie ŭžo na śviecie nia budzie praź mih.
Tolki śviet nie zaŭvažyć, što ja adyšoŭ,
Niby kropla vady pamiž sonnych piaskoŭ,
Niby z vohnišča stuchłaha ŭ poli ciapło,
Niby z žoŭtaj listoty na ściežkach śviatło…
Tolki śviet nie zaŭvažyć, što ja adyšoŭ.
I ŭsio budzie štochvili źnikać nazaŭždy,
Jak źnikaje raka, jak źnikajuć sady,
Jak za końnikam zbrojnym nad travami pył,
Jak kryžy i kamieńnie z zabytych mahił,
Usio budzie štochvili źnikać nazaŭždy,
Pokul budu tut ja, pokul budzieš tut ty…
Kamientary