Epilatary Nastaśsi Słuckaj
Šampuń ad Nieŭskaha
Historyja daŭno stała słužkaju dziaržaŭnych idealohij. Nie adstaje i reklamny biznes. Pokul my spračajemsia pra blask i marnaść mistyfikacyj, reklamniki skidvajuć zamok z klamki vieśničak svajoj fantazii. I natchniona błytajuć spažyŭca. Na adnych homielskich «handlovych radoch» ty z upojenijem i piśmieńnickaj zajzdraściu pračytaŭ etykietku rasiejskaha łopuchavaha šampuniu z seryi «Russkoje pole». Ananimny aŭtar paviedamiŭ, što lekavyja ŭłaścivaści łopuchavaha aleju byli znanyja spakon viakoŭ, što asabisty lekar «russkoho kniazia» Alaksandra Nieŭskaha taksama karystaŭsia hetym ziellem. Nasamreč pra henaha kniazia tak mała infarmacyi zachavałasia, što navat hady žyćcia jaho dakładna nie viadomyja.
Paciešyŭ majstar sučasnaha rasiejskaha detektyvu Alaksandar Buškoŭ. U svajoj «histaryjoidnaj» knizie «Rasieja, jakoj nie było» jon dosyć śmieła atajasamlivaje kniazia Alaksandra Nieŭskaha (čamuści razam z baćkam Jarasłavam) i chana Batyja. Što da reklamy, dyk dla biełaruskich menedžaraŭ płojma mahčymaściaŭ, jakija varta vykarystoŭvać. Možna kinuć na rynak jakuju-kolviek tualetnuju vadu, vyrablenuju pa tradycyjnych starabiełaruskich receptach časoŭ Usiasłava Čaradzieja. I słohan byŭ by kankretny: «Navat u kijeŭskim porubie jon pach jak treba!» Nia lišnim było b pakarystacca vobrazam zbolšaha raskručanaj kniahini Słuckaj Nastaśsi. «Našy epilatary vostryja, jak jejny mieč», — musiła b krasavać na bihbordzie. Jak nia vieryš vačam, to pamacaj sam.
Sałata z Hordzijevaha vuzła
Za carskim časam u Homieli byli svaje Ameryka i Kaŭkaz. U savieckim Homieli źjaviłasia ŭłasnaja Kitajskaja ściana. Horad u pałonie čužych mitalahiem, achvočy da zapazyčańniaŭ. Niezdarma ž niekali źjaviłasia vysłoŭje: «Jość Baden-Baden, a jość Homiel-Homiel». Sproby viarnuć (prydumać?) Homielu biełaruski kantekst pakul nie zajmieli dziejsnych vynikaŭ. Na šalach haradzkoje śviadomaści pieravažvajuć pałac i park rasiejskich kniazioŭ u supołcy ź lubymi artefaktami nietutejšaści… Jak ilha nazvać restaran, jaki mieścicca na cokalnym paviersie standartnaha, chiba tolki doŭhaha, šmatpadjezdnaha chmaraniedačosika? «Akropal» — vyrašyŭ nieznajomy tabie chaziain henaha spažyŭnaha mieściejka. I dreŭniahrečaski kreml uspomnieny, i budynina atrymała vobraznaje niaździešniaje najmieńnie. Nad uvachodam — łacinski nadpis «Veni». Namiakajuć na Julija Cezara, jaki, kali vieryć pradaŭniaj prymaŭcy, «veni, vidi, vici». A ad Cezara da Makiedonskaha adzin krok. Hetkaj kalejkaj tamtejšaja kuchnia musić prapanoŭvać adbiŭnyja ź miasa bajavych słanoŭ, palehłych u bitvie la Haŭhamełaŭ… Zrešty, spraŭdžvać toje niama nijakaj achvoty — ni hastranamičnaj, ni idealahičnaj. «Jakoś tak vono vsie u hlibokij diri», — cedziš praz zuby słovy ź vieršu Jurja Andruchoviča. Restaranu «Majdan» u Homieli ŭžo niekalki hod nie isnuje.
Kamientary