Žurnalist i błohier Hleb Łabadzienka sutyknuŭsia ź dziŭnymi mietadami, jakimi skarystaŭsia milicyjanier z Savieckaha RAUS Minska.
«Mnie patelefanavaŭ čałaviek, paviedamiŭ, što jon ź milicyi i skazaŭ, kab ja pryjšoŭ da ich na razmovu. Ja, naturalna, zapytaŭsia, ź jakoj pryčyny, jakaja budzie razmova. Jon kaža: «Ja nie mahu vam hetaha skazać. Heta tajamnica śledstva», — apaviadaje Jeŭraradyjo hetuju historyju Łabadzienka.
Surazmoŭca paviedamiŭ, što telefon žurnalista trapiŭ u zonu, dzie było ździejśniena złačynstva i zajaviŭ pra namier pravieści apytańnie: «Moža być, vy što-niebudź bačyli…». Łabadzienka ŭ hetyja dni zaniaty važnymi siamiejnymi i pracoŭnymi kłopatami, tamu prapanavaŭ vysłać jamu aficyjnuju pozvu ci niepasredna pryjechać da jaho i pahutaryć.
«Tady surazmoŭca kaža: «Raz vy nie chočacie iści, značycca, vam jość što chavać. Ja ŭsich abzvońvaju i ŭsie iduć. Heta — admova supracoŭnictva sa śledstvam. Ja vam prapanoŭvaŭ «pa-charošamu», a raz vy nie chočacie, budźcie hatovy, što da vas pryjeduć «u vielmi niazručny rańni čas», kab zabrać vas i apytać».
Žurnalist i blizka nie padazravaje, pra jakoje złačynstva viałasia havorka, bo kali raniej sutykaŭsia z parušeńniami zakonu, tut ža pra ich paviedamlaŭ pravaachoŭnikam. Taksama Łabadzienku ździviła, što admova pryjechać biez pozvy stała padstavaj, kab jaho ŭ niečym padazravać. Dzie ž prezumpcyja nievinavataści? A ŭ namiokach pra pryjezd u «niazručny čas» błohier bačyć pieravyšeńnie paŭnamoctvaŭ i pramuju pahrozu.
«Samy hałoŭny arhumient byŭ: usie pahadzilisia pryjści, a ty tut kaźlišsia. I ja liču, što pra takija rečy treba kazać uhołas, bo heta biaspraŭje, biezzakońnie, — ličyć błohier. — Cisnuć na toje, što ludzi nie viedajuć svaich pravoŭ i im možna patelefanavać i skazać «biažy da nas na inšy kaniec horada». Ja liču, što pravaachoŭniki abaviazany vykonvać tyja normy, jakija sami prydumali. A kali milicyja sapraŭdy maje prava pryjechać i zabrać čałavieka va ŭpraŭleńnie za toje, što jon admoviŭsia biez aficyjnaj pozvy paśla zvanka źjavicca ŭ kabiniet supracoŭnika, to chaciełasia b, kab heta pytańnie biełarusam patłumačyli».
U pres-słužbie HUUS Minharvykankama Jeŭraradyjo na momant padrychtoŭki materyjała nie zmahli prakamientavać prablemu.
Tamu razhortvajem «Kryminalna-pracesualny kodeks». Siarod inšaha cikavimsia, ci sapraŭdy milicyja moža zakonna pryjechać da ciabie dadomu «ŭ vielmi niazručny čas» (pad hetym namiokam błohier pabačyŭ pahrozu zabrać jaho ŭnačy). U častcy druhoj artykuła 192 skazana: «Vytvorčaść śledčych dziejańniaŭ u načny čas nie dapuskajecca, za vyklučeńniem vypadkaŭ, jakija nie cierpiać adkładańniaŭ». Ale sprava nie tolki ŭ hetych drobnych jurydyčnych niuansach. Piataha sakavika Alaksandr Łukašenka akreśliŭ prablemu «fanaberystaści i vysakamiernaści», jakuju ludzi ŭ pahonach časam dapuskajuć u dačynieńni da zvyčajnych hramadzian. Nie prajšło i tydnia, jak aŭtarytetny žurnalist niepasredna sutyknuŭsia ź niečym padobnym.
Ciapier čytajuć
Pahražaŭ vajskoŭcam raskryć, chto ź ich homaseksuał, kab vypytać sakrety i pradać Ukrainie. Voś za što adyjozny funkcyjanier BRSM atrymaŭ 17 hadoŭ kałonii
Kamientary