«Nie baču ničoha drennaha ŭ tym, kab prymusić dzicia pačytać knihu, jakuju varta pačytać» — intervju z paciarpiełaj nastaŭnicaj z himnazii №74
Valancina Hubarevič, nastaŭnica ruskaj movy i litaratury staličnaj himnazii №74, jakaja paciarpieła ad naža školnika, dała intervju «Narodnaj Voli».

— Ja ŭžo idu na papraŭku, švy zažyvajuć. Choć apieracyja była surjoznaja. Dźvie z pałovaj hadziny zašyvali rany, chirurhi pracavali ŭ čatyry ruki. Try dni znachodziłasia ŭ reanimacyi.
— Nadoŭha vy zatrymajeciesia ŭ balnicy?
— Užo sama prašusia na vypisku, ale ŭ mianie dźvie rany, jakija nie zažyli. A dalej — mahčyma, reabilitacyjny pieryjad. I, viedajecie, ja nie źbirajusia na hetaj historyi rabić, jak kažuć, «biznes», stanavicca supierzorkaj… Voś vy lepš napišycie pra doktara, jaki mianie vyratavaŭ u mašynie «chutkaj dapamohi». Jaho ŭmiełyja dziejańni i dziejańni ŭsioj bryhady, možna skazać, padaryli mnie novaje žyćcio.
Paźniej jon naviedaŭ mianie ŭ balnicy i raskazaŭ, što kali zalacieŭ u kłas i ŭbačyŭ mianie, to ŭ litaralnym sensie žachnuŭsia. Darečy, doktara kličuć Žan, i, kali ja skazała jamu, što adhetul jon moj anioł-achoŭnik, jon paprasiŭ: «Tolki nie nazyvajcie Žanam svajho ŭnuka».
— Kolki prajšło času z momantu trahiedyi da pryjezdu «chutkaj»?
— Ja nie pamiataju, choć i była ŭvieś čas u prytomnaści. Ale čas dla mianie spyniŭsia. Ja chutka słabieła. Tamu pazvaniła nie ŭ «chutkuju», dzie daviałosia b jašče tłumačyć, a dačce Dašy. Tym bolš jaje numar byŭ pieršym u śpisie vyklikaŭ. Daša ŭ składanyja chviliny chutka dumaje, što treba rabić. Jana terminova źviazałasia z sacyjalnym piedahoham himnazii, prybiehli kalehi… Pamiataju tolki što ja ŭvieś čas paŭtarała adnu i tuju ž frazu: «U mianie tata, mnie nielha pamirać… Mnie nielha pamirać… Mnie nielha pamirać…» Čuła, što dyrektar himnazii, vyklikajučy «chutkuju», niešta hučna kryčała ŭ telefonnuju słuchaŭku…
— Pakul daktary nie pryjechali, vam miedycynskuju dapamohu akazvali?
— A što kalehi mahli zrabić? Ale mnie nielha było pamirać. U mianie brat trahična zahinuŭ u 12-hadovym uzroście (mnie tady było 14). Bałavaŭsia – uzryvaŭ karbid u butelcy, i askiepkam škła pierarezała sonnuju arteryju. Śmierć brata źmianiła ŭsio naša žyćcio. Źmianiła majo ŭsprymańnie śvietu, bo ja bačyła, jak pakutavali baćki. Heta ciažka pieradać słovami…
Hod tamu pamierła mama. I kali b sa mnoj niešta zdaryłasia, tata hetaha nie pieražyŭ by.
— Valancina Uładzimiraŭna, raskažycie, jak vy stali piedahoham?
— Skončyła fiłfak BDU. Ja sama abrała śpiecyjalnaść, mnie, darečy, vielmi padabałasia praviarać sšytki. Dy i ŭvohule – išła na piedahahičnuju pracu pa pryzvańni.
— Ciažka davodziłasia pieršy čas?
— Kali małady, usie prablemy pieraadolnyja. Pa-pieršaje, tamu što jašče tołkam nie razabrałasia ŭ śpiecyficy pracy. Pa-druhoje, u maładości ŭ ludziej viecier u hałavie, i ŭsio ŭsprymajecca biez dadatkovych ciažkaściaŭ. Pamiataju, pieršy čas nie mahła razabracca, dzie dziejeprysłoŭje, a dzie prysłoŭje. Ni ja nie mahła razabracca, ni dzieci. Heta było samaje śmiešnaje ŭ majoj praktycy, ale vopyt prychodziŭ z hadami. I mnie zaŭsiody padabałasia maja praca.
— Vy znachodzili ŭzajemaparazumieńnie ź dziećmi?
— U nas byli narmalnyja roŭnyja adnosiny. Ź niekatorymi i ciapier sustrakajemsia, razmaŭlajem… Kali niekamu bolš za ŭsio i dastavałasia ad mianie, dyk heta maim vučniam, jakich ja rychtavała da ŭdziełu ŭ alimpijadach.
— Vy – patrabavalny piedahoh?
— Patrabavalny, ale tolki tamu, što chaču dać vučniam viedy. I da «alimpijadnikaŭ», jak užo kazała, pradjaŭlała asablivyja patrabavańni. Paviercie, heta tyja ludzi, jakim nie pazajdrościš. Tamu što jany pavinny byli viedać usio, pra što b ja ni pytałasia.
— Ciapierašniaje pakaleńnie adroźnivajecca ad papiaredniaha?
— Pakaleńni zaŭsiody adroźnivajucca. Ale chaču skazać, što zaraz jany mienš čytajuć. I viadoma ž, kali ty prymušaješ vučniaŭ čytać knihi Anatolija Rybakova, Tałstoha, Marka Tvena, Lermantava, to mnohija pačynajuć aburacca: maŭlaŭ, navošta nam heta treba?! Choć ja nie baču ničoha drennaha ŭ tym, kab prymusić dzicia pačytać knihu, jakuju varta pačytać. Tak što, biezumoŭna, adroźnivajucca i dzieci, i kłasy. Naprykład, voźmieš dziaciej 5-ha kłasa i pastupova pryvučvaješ ich da svaich mietodyk. U starejšych kłasach tabie ŭžo lohka pracavać z hetymi školnikami. Ale jość i składanyja kłasy.
— A «lubimčyki-nielubimčyki»… Heta było?
— Usio aceńvałasia pa viedach. Choć ciapier pra mianie roznyja niebylicy pišuć u presie…
— I navat apublikavali fota školnika, jakoha vy pasadzili padčas uroka ŭ pakarańnie na kresła kala dźviarej. Što heta za historyja?
— Kali ŭ kłasie dzicia pieraškadžaje na ŭroku astatnim vučniam i jaho niemahčyma było supakoić, adpraŭlała jaho na hetu «łaŭku». Školnik znachodziŭsia kala dźviarej, ale bačyŭ usio, što adbyvajecca kala doški. To bok jon nie byŭ vyklučany z navučalnaha pracesu, ale ŭ toj ža čas nie pieraškadžaŭ inšym dzieciam. Ja liču, heta lepš, čym adpravić vučnia ŭvohule z kłasa. Nieviadoma, čym jon budzie ŭ hety čas zajmacca, i što ź im adbudziecca. Da taho ž heta było nie praviła, a vyklučeńnie, kali vučnia ŭžo nielha było supakoić inšymi mietadami.
— Baćki, napeŭna, byli suprać takich mietadaŭ? Niekatoryja nie tak daŭno paviedamili ŭ ŚMI, što pisali na vas skarhi dyrektaru himnazii…
— Ja vam ščyra skažu: ničoha pra heta nie viedała. Tamu što byli baćkoŭskija schody, i mianie tudy nichto tudy nie zaprašaŭ. I potym – ja z toj katehoryi nastaŭnikaŭ, jakija, kali ŭ ich prablemy z vučniami, zaprašajuć baćkoŭ na razmovu…
— Kali papravicie zdaroŭje, viernieciesia pracavać u himnaziju?
— Letaś moj kłas byŭ vypuskny, i ja ŭžo tady źbirałasia syści razam ź imi. Ale potym vyrašyła jašče na hod zastacca.
Ale mnie zaraz psichałahična niastrašna viarnucca ŭ himnaziju, bo niama sensu dakazvać kamuści, jakaja ja. I siabry, i maje vučni viedajuć – jakaja. A toje, što nie možaš być dobrym dla ŭsich, dyk heta naturalna. Ale ja nie dumała pakul, ci viarnusia. Dačka prapanuje ŭ hetym płanie samoj zrabić vybar, muž za toje, kab ja syšła. Ale ščyra kažučy, i samoj nie chočacca vychodzić na pracu, pakul u hetaj spravie nie budzie pastaŭlenaja kropka. Niepryjemna pracavać, adnačasova čytajučy pra siabie čarhovuju porcyju brydkaściaŭ.
— Kali aceńvać toje, što adbyłosia… Chto, na vaš pohlad, u takich trahiedyjach vinavaty ŭ pieršuju čarhu: siamja, baćki, škoła?
— Ja liču, što baćki nie pavinny ŭ nastaŭnikach šukać vorahaŭ. Piedahohi prychodziać na ŭroki, kab pracavać sa školnikami, davać im viedy. Baćki pavinny bačyć u nastaŭnikach paplečnikaŭ, i tady ŭsie kanfliktyja situacyi možna budzie vyrašać spakojna.
— Valancina Uładzimiraŭna, zaraz vy časta ŭzhadvajecie toj trahičny vypadak?
Ja chaču skazać adno: u mianie niama złości na taho, chto heta zrabiŭ
Ciapier čytajuć
«Čamu ja pavinien dakazvać, što nie darmajed?» Pradprymalnika z Homiela pamyłkova zapisali ŭ niezaniatyja — jon daviedaŭsia tolki paśla vializnych rachunkaŭ za kamunałku
Kamientary