Dziaŭčyna Eduarda Babaryki — supracoŭnikam ANT: Vy — saŭdzielniki złačynstva
Siabroŭka Eduarda Babaryki Alaksandra Źvierava praz sacsietki źviarnułasia da supracoŭnikaŭ dziaržaŭnych miedyja.
Maje darahija ludzi. Vy tak časta pytajeciesia, čym mnie dapamahčy, i voś ja prydumała.
U mianie da vas jość prośba: kali łaska, padzialiciesia hetym dopisam. I moža zdarycca tak, što moj zvarot dojdzie da adrasata. Chaču, kab jaho ŭbačyła žančyna ŭ ružovaj kofcie, chaču, kab jaho ŭbačyŭ jaje bravy suviadučy, chaču, kab siabie paznaŭ zakadravy hołas.
Pryvitańnie. Mianie zavuć Saša. U dadzieny momant maje blizkija ludzi znachodziacca ŭ SIZA. Pa abvinavačvańni ŭ złačynstvach, jakich nie ździajśniali. Jany tam i pa vašaj vinie, dama ŭ ružovym. Tamu što vy ŭ hetym udzielničali.
Ja nie hladžu televizar. U mianie jaho ŭsio žyćcio nie było. Žyć biez televizara — kłasna. Usim rekamienduju. Raźvivaje fantaziju, lohkuju sacyjafobiju i inšyja nieabchodnyja dla žyćcia navyki. A jašče adsutnaść televizara raźvivaje ŭ čałavieka vydatnuju zvyčku — znachodzić adkazy na pytańni samastojna. Viadoma, možna abyścisia małoj kryvioju i z televizara daviedacca ŭsiu praŭdu. Pa televizary łuchty ž nie skažuć. Ale kali ŭ ciabie niama televizara, to adkazy davodzicca šukać u navakolnym śviecie. Ja tak i rabiła.
Ale siońnia mnie skinuli spasyłku na videa z «rasśledavańniem» telekanała ANT, i ja jaje, viadoma ž, adkryła. Vanitavać mianie pačało z taho momantu, kali ŭ kadry ja ŭbačyła vas, jakaja z takim surjoznym vyhladam raspaviadaje toje, u što vy sami nie vierycie.
Siońnia dniom ja hladzieła bijahrafiju Viktara Babaryki. Vy jaje bačyli? kali nie, pahladzicie. Z ekrana na mianie hladzieŭ toj Viktar Dźmitryjevič, jakim ja pryvykła jaho bačyć: uśmiešlivy i biaskonca spakojny. Ź jaho marami, pohladami, pryncypami. Ź jaho biaskoncaj luboŭju da ludziej, svajoj krainy, biełaruskaj pryrody, ź jaho vielizarnaj, biaźmiežnaj luboŭju da svajoj siamji: žonki, dziaciej i dvuch sabak.
Tolki što ja ŭbačyła Viktara Dźmitryjeviča ŭ miescy, dzie jaho nie pavinna być.
Zakadravy hołas kamientavaŭ słovy ludziej, jakija, absalutna jasna, byli prosta vyrvanyja z kantekstu i padychodzili pa sensie da toj chłuśni, jakuju nam usio jašče sprabujuć ulić u vušy: čynoŭniki, kadebešniki, viadučy. I zakadravy hołas.
Pavažanyja supracoŭniki ANT, BT, CVK, UVK. Mahčyma, vy zaŭvažyli, što ŭ vašych šerahach «pamienšyłasia». Siarod vas užo nie zastałosia ludziej, dla jakich čarka sa skvarkaj akazalisia važniejšymi za pryncypy. Mahčyma, vy ciapier adčuvajecie siabie trošački pieramožcami. Vy ž akazalisia takimi hnutkimi. Urešcie, vy prosta pračytali što treba z papierki, čyrknuli podpis, ruku svoječasova nie padniali i pajšli dadomu. Da svajho mirnaha žyćcia, u jakim vy «ŭsich na śviecie nie ŭratujecie», a jeści niešta treba.
Ale niešta mnie padkazvaje, što spać siońnia buduć lepš tyja, čyje tvary my ŭ najbližejšy čas nie ŭbačym z ekranaŭ. Ja dyk dakładna. Tamu što ŭ mianie niama televizara.
I tut jość jašče adzin maaaleniečki niuansik. Kali ranicaj vy vybieraciesia sa svajoj norki i paśpiašajeciesia ŭ svoj maleńki-maleńki-maleńki-maleńki śviet, u jakim vy ni za što nie adkazvajecie, rabić spravy, u jakich vy — usiaho tolki «havoračyja hałovy», maleńki čałaviečak u kabiniecie, «usiaho tolki vykanaŭca», na šlachu vam buduć sustrakacca ludzi. Heta buduć taty, maci, siostry, žonki, syny i dočki tych ludziej, jakija stali achviarami złačynstvaŭ. Nie čyichści, vašych. Tamu što vy ŭ ich udzielničali.
A z nami buduć našy siabry. Tamu što jany ŭ nas jość. Tamu što my nie «kožny sam za siabie». Vy nie sudzicie mianie, durničku, nie lažycca mnie spakojna ŭ svaim łožku, nie pjecca čaj ź vialikaha kubka, nie radasna ad taho, što ja jašče ŭ svaim łožku budu zasynać prynamsi siońnia. Mnie hetaha mała, tamu što ja viedaju, što za miežami majho śvietu jość jašče inšy, vielizarny. I ŭ im žyvuć inšyja ludzi. I hetym ludziam nie ŭsio roŭna.
I nas, takich, vielmi šmat. Nas budzie bolš. I, viadoma, my vas nie pakryŭdzim. Ničoha my vam nie zrobim. Ale kožny dzień vam daviadziecca hladzieć nam u vočy.
Kamientary