«Z voknaŭ vylivali kipień, kidalisia praduktami». U Maładziečnie idzie «vajna» pamiž padletkami i piensijanierami
Sapraŭdnaja vajna idzie ŭ Maładziečnie pamiž padletkami i pažyłymi žycharami doma №16 na vulicy Prytyckaha. Miascovym žycharam nie padabajucca pastajannyja zboryščy chłopčykaŭ i dziaŭčynak u ich dvary. Moładź upeŭnienaja, što ich sustrečy na łavačkach — nie nahoda kidacca ŭ ich pamyjami z voknaŭ. Historyju raspaviadaje «Minskaja praŭda».

Dom №16 na Prytyckaha znachodzicca na maładziečanskim piešachodnym Bradviei, nasuprać kinateatra «Radzima». «Bajavyja dziejańni» razhortvajucca ŭ dvary doma, u jakim čatyry padjezdy.


Zajavy bakoŭ — supraćlehłyja i supiarečać adna adnoj. Pry hetym padletki hatovyja ahučvać svaju pazicyju, nie chavajučy tvaraŭ. Pažyłyja žychary doma vielmi prosiać dapamahčy pazbavicca našeścia dziaciej, ale kateharyčna chočuć zastavacca ŭ cieni, navat nie nazyvajučy svaich imionaŭ.
Dziaŭčynka Viera śćviardžaje, što z voknaŭ doma na jaje lacieli kostački ad čarešni i krupy. Viera ščyra choča spynić hetuju vajnu.
— Ja žyvu niedaloka ad Prytyckaha, na vulicy Vałynca. Časta chadžu mima hetaha doma.
Kali padletak prysieŭ na łavačku kala padjezda, to jon ryzykuje atrymać pa hałavie z akna źvierchu, — raspaviadaje Viera. — Asabliva niebiaśpiečnyja łavački pobač ź pieršym i druhim padjezdami z boku adździaleńnia pošty. Hučna razmaŭlać, słuchać muzyku ci jak-niebudź šumieć zusim nieabaviazkova. Možaš navat šeptam havaryć — i tabie prylacić, pryčym siarod biełaha dnia. Babula ŭ dvary hetaha doma mianie adnojčy «adšlifavała» adbornym maciukom. U mai ź siabroŭkaj prysieli na łavačku kala padjezda. Cichieńka razmaŭlali. Raptam źvierchu na hałovy niešta pasypałasia. Akazałasia, na nas z akna vykinuli žmieniu kostačak ad čarešni. Za što? My prosta siadzieli i abmiarkoŭvali paznohci. Usiaho hutaryli pra manikiur.
Pavodle dziaŭčynki, 12 žniŭnia jana z kampanijaj stajała kala padjezda, i joj na hałavu źvierchu pasypalisia krupy, padobnyja da rysu.
— Chłopcy raskazvali, što z tych voknaŭ na ludziej vylivali kipień, kidalisia hniłymi ahurkami i inšymi praduktami. Navošta? Kali my vam nie padabajemsia, to spakojna paprasicie nas pakinuć dvor. Luby padletak pry vietlivym da jaho staŭleńni nie budzie iści na kanflikt, a prosta pojdzie.
Žurnalisty ŭ niadzielu, 13 žniŭnia, vyjechali na miesca «bajavych dziejańniaŭ». Kala 17:00 u dvary cicha. Maładyja ludzi siadziać na łavačkach kala inšych padjezdaŭ.

Uskosnaje paćviardžeńnie taho, što z voknaŭ uniz moža lacieć niešta nie vielmi śviežaje, žurnalisty ŭsio ž znachodziać. Voś na halinkach dreŭ visiać dva pakiety ź niečym usiaredzinie. U prazrystym — ci to varany burak, ci to jašče niejkaja niedajedzienaja sadavina-harodnina.

«Pisk, rohat, šałupińnie ad siemak, pustyja butelki. My navat da deputata Kananovič chacieli iści»
Pažyłaja žančyna vychodzić z padjezda. Žurnalisty tłumačać, što mienavita ich cikavić. Žančyna z zadavalnieńniem zhadžajecca havaryć, ale naadrez admaŭlajecca nazvać svajo imia, nie havoračy pra proźvišča i fatahrafavańnie. Jana sprabuje vyklikać u dvor praz damafon siabroŭku, ale taja admaŭlajecca navat vychodzić da žurnalista. Razam z tym ab dapamozie žančyny vielmi prosiać.
— Ja bajusia. A raptam jak-niebudź mianie znojduć, daviedajucca, u jakoj kvatery ja žyvu. Damafon jašče złamajuć. Skažu vam svajo imia, potym pieražyvać budu, — kaža žančyna. — A žyć tut nievynosna kruhły hod. Zimoj, praŭda, cišej. Uletku paśla šaści hadzin viečara źbirajecca moładź. Pisk, rohat, raskidvajuć šałupińnie ad siemak, pjuć niešta ź blašanak. Zrobiš zaŭvahu — dyk jany ahryzajucca, chamiać. Hadoŭ im prykładna pa 14—16. I chłopcy, i dziaŭčatki. Voś-voś takija, jak tolki što prajšli.
— My navat da deputata Ludmiły Kananovič chacieli na pryjom iści, — adznačaje surazmoŭnica. — Dvor u nas prachadny. Praź jaho možna patrapić ad kaviarni, što na Vałynca, na Bradviej vulicy Prytyckaha. Voś i chodziać tudy-siudy, a ŭ nas u dvary spyniajucca. Paru hadoŭ tamu našy haspadarčyja pabudovy niechta padpaliŭ, prystupki da ich pałamali. Kampanii čałaviek pa dziesiać piščać i rahočuć tut ad šaści da adzinaccaci. Što im tut — miodam namazana? Vuń jość Bradviej, na jakim vakoł łavački, aleju kachańnia kala hatela zrabili. Navošta iści ŭ čužy dvor?
— A ludzi ŭ nas u asnoŭnym pažyłyja, — kaža žančyna. — Davodzicca tryvać. Niejak ja milicyju vyklikała. Dyk dumała, što milicyjanty pryjeduć i paradak naviaduć. A jany — adrazu da mianie ŭ kvateru. Papiery niejkija składać stali, pytać, jak mianie kličuć. Kažuć, što kali nijakaj škody mnie nie zrabili, to i nakazvać niama kaho. Nie budu ich bolš vyklikać.
Surazmoŭnica kaža, što viedaje ŭ domie ŭsich. Jana kateharyčna admaŭlaje, što niechta kidaŭsia ŭ padletkaŭ praduktami, adkidami z voknaŭ i ŭžo tym bolš «šlifavaŭ» ich matam. Pa słovach žančyny, nijaki miascovy dziadula nie moh čaplacca da dziaŭčynak. Kali takoje i zdaryłasia, to dzied byŭ čužy, nie tutejšy.
U paćviardžeńnie nie samych prystojnych pavodzin padletkaŭ žančyna pakazvaje pierapoŭnienyja śmietnicy ŭ dvary.

Praŭda, potym pryznajecca, što dva dni ŭžo nie było dvornikaŭ. Subota i niadziela ŭ ich vychadnyja. Ale miascovyja žychary nie mahli tak naśmiacić, bo svaje adkidy jany vynosiać na zvałku, śćviardžaje surazmoŭnica.
U sacyjalnych sietkach jość svaje sajuźniki i ŭ padletkaŭ, i ŭ babul
Jak i ŭ luboj vajnie, sajuźniki jość u abodvuch bakoŭ. U sacyjalnych sietkach maładziečancy prymajuć bok i padletkaŭ, i žycharoŭ doma №16.
Kanstancin piša: «Pahladzicie i pasłuchajcie, što kaža i što vytvaraje našaje maładoje pakaleńnie. Chaciełasia b ubačyć baćkoŭ hetych dziaciej i spytać: jany zajmajucca vychavańniem svaich dziaciej? A ludzi žyvuć i słuchajuć hetaje tryźnieńnie ŭpieramiešku z maciukami. Plus jašče i spravić małuju patrebu taksama možna ŭ dvary. Navošta iści šukać prybiralniu, kali kusty i drevy pobač? Dy jašče na Bradviei kamiery videanazirańnia jość, a ŭ dvary možna i vypić, i pamačycca. A toje, što vokny adčynić i narmalna adpačyć ludzi nie mohuć, — heta, pa-vašamu, ničoha strašnaha? Schadzicie i pahladzicie, jak adpačyvaje ciapierašniaja moładź. Na žal, patruloŭ milicyi tam taksama čamuści nie bačna».

A Alisa ŭspaminaje, što jaje taksama kaliści haniali z hetych łavačak: «Byŭ raz, što i mianie prahaniali, kali sieła na łavačku i niešta šukała ŭ sumcy. Ale heta było vielmi daŭno. Skažu tolki, što kali luboha čałavieka paprosiać pa-dobramu pajści, to jon sydzie. Ale ž niechta śpiecyjalna kidaje ŭ ludziej śmiećciem. Ja navat bačyła sama, što moładź na łavačcy siadzieła, a potym chłopcy pačali raźbiahacca i hladzieć uvierch».
Alaksandr śćviardžaje, što paloty z voknaŭ u hetym dvary praciahvajucca ŭžo nie pieršy hod: «Daŭno tam hetaja žančyna kidajecca pamyjami. Hadoŭ 15 tamu taksama prylatała».
Katusha robić ułasnuju vysnovu: «Nu i babulki! Mafija!»
Kamientary