Archiŭ

Alena Puščyna

Kachańnie i malvy

Majoj maci Zosi Samovič pryśviačajecca.

Śviata z nahody skančeńnia himnazii zajmała dumki radasnymi mrojami i nervavała adnačasova. Hety dzień byŭ asablivym — mienavita siońnia ŭviečary im daduć atestaty, jakija paćvierdziać prava na darosłaje žyćcio, a dla jaje heta doŭhačakanaja mahčymaść źjechać vučycca śpievam u kanservatoryju. Jana zaŭsiody śpiavała — i ŭ kaściole, i ŭ chacie. Śpiavała i ciapier padčas pracy ŭ harodzie:

Zachodzie soniejka,

Za les kalinovy,

Drobny doždžyk pada,

Drobny doždžyk pada

Na sadok višniovy.

I raptam pačuła, jak da jaje dałučyŭsia čyjści baryton. Jana azirnułasia i ŭbačyła chłopca ŭ vajskovaj formie, vysokaha ź piaščotnymi šerymi vačyma i śvietłymi vałasami. Jon łaskava paśmichnuŭsia i hučna zaplaskaŭ. Saromiejučysia, jana schavałasia za płot z malvaŭ i adtul ledź čutna pramarmytała: «Dziakuj». A ŭsio tamu, što ŭ maładym čałavieku jana paznała brata svajoj kalažanki Barbary — Viktara Cielažynskaha. Viasioły i elehantny Vitak tolki što viarnuŭsia ź Vilni i ŭžo prymusiŭ chutčej bicca sercy miascovych dziaŭčat. Niahledziačy na maładość, Maryla nia mieła iluzij nakont Viktara, stojačy ŭ svajoj parkalovaj sukiency pierad hetym pryhažunom. Jaje vočy byli błakitniejšyja za nieba, a vałasy koleram nahadvali lon, ale jana viedała, što jana tolki dačka biednaj udavy, a jon… Dyj što tam dumać, lepš nie psavać nastroju, i jana z radaśćiu źbiehła dadomu, jak tolki małodšy brat paklikaŭ jaje.

Jakim ža było jaje ździŭleńnie, kali paśla hanarovaha ŭručeńnia atestataŭ pad huki palanezu Barbara padyšła da jaje, kab paznajomić z bratam — Viktaram Cielažynskim, jaki pryjechaŭ ź inspekcyjaj u vajskovuju čaść, što znachodziłasia ŭ majontku na bierazie Dźviny, pa jakoj prachodziła miaža z Łatvijaj. Viktar bieražliva ŭziaŭ Marylu za taliju, i jany dałučylisia da par, jakija, byccam vosieńskaje liście, kružylisia ŭ tancy. Arkiestar ihraŭ i pavolnyja tancy, i tyja, što prymušali ruchacca chutčej i chutčej.

Adna melodyja źmianiała druhuju ŭ muzyčnym vianku, robiačy na fonie aksamitnaj nočy biaskonca pryhožym niepaŭtorny dla hetych maładych ludziej momant. Usie prysutnyja, u tym liku i Maryla ź Vitakam, adčuvali heta. Muzyka čaravała, stvarała dla ich kazačnuju chvilinu charastva i kachańnia. A potym uzyšło sonca, zazirnuła pieršymi pramianiami ŭ tvary. Duby, što stahodździami stajali ŭ hetym parku kala himnazii, uściešana pahladali, jak nadychodziŭ novy dzień 1939 hodu.

A potym byli sustrečy, špacyry, listy, šmat listoŭ — bo kožnamu viedama, jak toje, čaho nia skažaš padčas sustrečy, saromiejučysia pohladu zakachanych vačej, samo pišacca na papiery, adkryvajučy samyja patajemnyja dumki, mary i plany na budučyniu. Voś i ciapier, trymajučy ŭ rukach listy, jana čytała i pieračytvała ich.

«Kachanaja! Ja znachodžusia tak daloka ad ciabie, chviliny jak dni, dni jak stahodździ. Usie dumki tolki pobač z taboju. Nia možaš sabie navat ujavić, jak mocna ja sumuju, bo niama tut tvaho pohladu, uśmieški… Mnie nie chapaje ciabie jak pavietra, bieź jakoha niemahčyma žyćcio. Ja śniŭ ciabie ŭčora, siońnia i budu śnić zaŭtra. Sumuju. Kachaju. Vitak».

«Maryla! Niama i chviliny, kab ja nia maryŭ pra naša spatkańnie. Uvieś čas ja pieražyvaju, dumaju i bajusia za ciabie. Razumieješ, ciapier, kali vajna ŭvarvałasia ŭ naša žyćcio i my tak daloka adno ad adnaho, adčuvaješ, jaki nienadziejny hety śviet. Praz dva dni ja adpraŭlajusia na front, ja budu dumać pra ciabie, pra maich rodnych i maju ziamlu, jakaja tak ciažka pakutuje. Nieviadoma, jak doŭha my nia ŭbačymsia jašče. Maje siabry pa zbroi taksama ŭžo daŭno padrychtavalisia sustrecca tvaram da tvara sa śmierciu i zabojstvam. Heta budzie naša pakuta — pakuta dziela vyzvaleńnia našaj ziamli. Kachaju ciabie. Vitak».

«Maja adzinaja! Siońnia była apošniaja imša pierad adbyćciom na front. Ja doŭha stajaŭ pierad Matkaj Boskaj i maliŭsia ŭ intencyi našaj pieramohi i chutkaha spatkańnia z taboj. Uvieś čas pryhadvaju našu pieršuju sustreču, nikoli na jaje nie zabudusia. Ja vielmi, vielmi, vielmi…»

«Maryla! Perałka maja! Siońnia byŭ naš pieršy boj. Tanki paŭźli na nas, byccam žudasnyja pačvary. Ale my padarvali dva ź ich. Ja amal ahłuch ad hrukatu, ale nia zhasła majo žadańnie pieramohi. Chłopcy paśla kazali, što jany buduć baranicca da kanca. I my budziem, choć z šablaj na kani… A ciapier, kali ŭ mianie jość volnaja chvilinka, vyrašyŭ napisać tabie niekalki słoŭ. Maje dumki znoŭ z taboju i pra ciabie. Jak mnie chočacca chutčej pacałavać tvaje palčyki, zazirnuć u vočy, znoŭ pačuć vodar tvaich vałasoŭ i pačuć słova «kachany». U marach i dumkach ja zaŭsiody z taboju».

Maryla čytała i pieračytvała hetyja listy biaskonca. Ich užo była cełaja šuflada. Jak raptam jany pierastali prychodzić. Adzinaja nitka, jakaja źviazvała dva ich Suśviety, źnikła.

Nie było žadańnia vychodzić na vulicu, nie było žadańnia pić, jeści, uhladacca ŭ tvary znajomych i nieznajomych, kolkaść jakich pavialičvałasia z kožnym dniem. Vajna ŭžo raspaścierła svaje čornyja kryły nad hetym miastečkam, i ŭsio čaściej možna było pačuć čužynskuju havorku.

Ź miesta viarnułasia niezdavolenaja stomlenaja maci. Znajomy sołtys raskazaŭ joj pa sakrecie, što ŭžo sfarmavany śpisy maładych ludziej, jakija pavinny źjechać na pracu ŭ Hiermaniju. Hety raz byŭ piatym. Maci nie mahła davać bolš padarunkaŭ, kab nie pavieźli jaje dziaciej. Jana zatrymała pavietra ŭ hrudziach, a potym skazała toje, što skazać daŭno ŭžo namahałasia, ale nie chapała mocy:

— Maryla, rychtujsia da zamužža.

— Ale ja nikoha nie kachaju.

— Viedaju, nikoha, akramia Viktara Cielažynskaha. Ale ad jaho try miesiacy niama anivodnaj viestki. Moža, nie žyvie jon užo. Dyk što, da staraści ŭ dzieŭkach siadzieć? Pra siabie dumaj, pra brata svaho Ramana. Mianie paškaduj! Ja nočču spać nie mahu — dumaju: voś zaraz, zaraz pahrukajuć u dźviery i zabiaruć vas nie na pracu, dyk u lahier. Što, dumaješ, lohka? I nia płač, ja nie ŭ damavinu ciabie kładu. Voś Michał užo zaraz moža ažanicca z taboju — jaho maci mnie tak i kazała. I Jan užo try razy svatoŭ zasyłaŭ. A zobač jaki, zobač — nia pje, nia palić, adzin na haspadarcy, a jana nie maleńkaja — ziamli piatnaccać hiektaraŭ, žyvioły kolki. Ź siamji — nikoha, adna tolki maci, Janu ŭžo daŭno haspadynia patrebna. A što na siamnaccać hadoŭ starejšy — dyk što, ludzi i z bolšaj roźnicaj žyvuć. Na front taksama nia voźmuć — zabraniravany na čyhuncy.

Maryla čuła słovy maci, byccam u śnie. Usio žyćcio — takoje maleńkaje — praniesłasia pierad vačyma — ščaślivaje dziacinstva, pakul nie pamior baćka, śviata, nadziei, źviazanyja z vučobaj u kanservatoryi, i jašče čamuści pryhadvałasia zasochłaja malva, što stajała za aknom…

Jana dumała, što straciła prytomnaść, i spadziavałasia — mo heta tolki son? Ale adrazu zrazumieła, što pamyliłasia, — udava ŭžo adpraviła brata Maryli da Jana pieradać zhodu niaviesty na zamužža. A ranicaj ksiondz z ambonu skazaŭ pra zaručyny. Viasielle było naznačana na druhoha lutaha, pakul jašče nie nadyšoŭ post.

Dla maleńkaha miesta heta było vialikaj padziejaj — bralisia šlubam dobra znajomyja ludzi. Jan byŭ viadomym čałaviekam, adukavanym, razmaŭlaŭ na niekalkich movach. Niaviesta była pryhažuniaj z dobrym charaktaram. U pracy nie było joj roŭnych — na harodzie ci za šviejnaj mašynkaj. Maryla śpiavała ŭ kaścielnym chory, i jaje śpieŭ «Vitaj, Maryja» vyklikaŭ radaść i ślozy va ŭsioj akruzie. Zdavałasia, što duša lacić da samoha Ajca Niabiesnaha.

Jan pryjechaŭ pa jaje na troch kaniach, jakija litaralna tančyli la dźviarej Maryli, i psałomščyk Stefan tłumačyŭ usim prysutnym, što žanich, napeŭna, napaiŭ ich harełkaj. Na jaho nichto nie źviartaŭ uvahi, ale potym mnohija pryhadali jaho słovy.

Padrychtoŭka da viančańnia zaniała doŭhi čas — raskatali čyrvonuju darožku, kab padkreślić važnaść padziei, uzdoŭž jaje ŭžo stajali košyki z razalijami i ružami Marcina. Śviatočna hudzieŭ arhan, chor raźlivaŭsia mnostvam hałasoŭ, soniečnyja pramiani zazirali ŭ vokny.

— Maryla, — hučna pačaŭ samy starejšy sa śviataroŭ, — u ciabie jość try chviliny, kab padumać — ci pravilna ty zrabiła: tvoj naračony našmat starejšy za ciabie, a ty — maładaja, pryhožaja, ty dobra padumała?

— Tak, ja ŭžo dała słova maci i mahu dać słova Bohu.

Imša doŭžyłasia kala dźviuch hadzin. Jan z Marylaj stajali la aŭtara, ale jana, niahledziačy na vialikuju kolkaść ludziej, adčuvała siabie, byccam u pustečy. Padavałasia, što raptoŭna patrapiła na čužoje viasielle, a jaje šlub pavinien byŭ adbycca tolki ź Viktaram, ni z kim bolš. A hety čornavałosy mužčyna z karymi vačyma, jaki tak piaščotna pahladaŭ na jaje, byŭ čužym.

Byccam praz tuman jana pačuła jaho hołas: «Ja, Jan, biaru ŭ žonki ciabie…» — i svoj adkaz: «Ja biaru Jana svaim mužam, pakul śmierć nie razłučyć nas…» — i z žacham padumała pra toje, što tolki što skazała. Viančańnie skončyłasia, kali na poŭnuju moc zahučaŭ marš Mendelsona, i prysutny natoŭp paciahnuŭsia vinšavać maładych.

Jany vyjšli na schodki, dzie z usich bakoŭ ich pačali abkidvać zierniem — symbalem ščaścia i zhody. Jan, schapiŭšy Marylu za ruki, pasadziŭ jaje ŭ vazok. Koni, adčuvajučy volu, panieślisia ryśsiu i, kali na ich šlachu sustrełasia tolki što zroblenaja bramka dla zatrymańnia maładych, pieramachnuli cieraź jaje i panieślisia dalej. Ścichły natoŭp achnuŭ i jašče doŭhi čas abmiarkoŭvaŭ žadańnie žanicha pryvabić da siabie maładuju. A jon čakaŭ hetaha momantu ŭsio svajo žyćcio — naziraŭ, jak jana z daŭhanohaha, niaskładnaha dziaŭčaci pieratvaryłasia ŭ čaroŭnuju panienku ź piaščotnaj uśmieškaj. Padčas vypadkovych sustreč jon chacieŭ pahutaryć ź joj, raskazać niešta, ale strymlivaŭsia, bajučysia napužać. Voś i ciapier, pahladajučy na Marylu, dumaŭ, što patrebien čas, kab jana mahła pryzvyčaicca da svajho novaha stanovišča, ale jon i padumać nia moh, što jaje serca naležała inšamu.

Pamiž tym viasielnaja pracesija pad huki skrypak i altoŭ pavoli ruchałasia da Marylinaj chaty. Maładych užo čakali matki — abiedźvie ŭdavy, abiedźvie sivyja, vielmi padobnyja, tolki maci Maryli bolš uśmichałasia, a Janava maci padavałasia maŭklivaj z vostrym chałodnym pozirkam šerych vačej. Jany błasłavili maładych chlebam-sollu i prymusili ich uvajści ŭ chatu pad vyšytym ručnikom pa kažusie pad śpieŭ tradycyjnych viasielnych piesień. Pierad ich vačyma źjaviŭsia bahaty pa vajennych časach stoł — smačna pryhatavanaja i pa-mastacku azdoblenaja zialenivam ryba. Tut byŭ i vialiki žerach u alei, faršyravanyja ščupaki, jakija ździŭlena pazirali na prysutnych vočkami-huzikami, apetytnyja lini ŭ teście i składzienyja kołcami zaliŭnyja vuhry.

Usie hetyja stravy adbivalisia ŭ chałodnym blasku potnych butelek, jakija chavalisia ŭ sklepie z davajennych časoŭ, a ciapier narešcie ŭbačyli śviet. A viasielnyja karavai z vyjavaj maładych zaprašali da tancaŭ. Dy i jak było nia tančyć, kali muzyka napoŭniła ŭsiu prastoru. Potym z maładoj źniali velum i padaravali chustku ź pieŭniami, a nadalej stomlenaje viasielle razyšłosia chto kudy.

Ich praviali ŭ samy daloki pakoj. Maryla nie mahła strymacca ad uskryku, kali ŭbačyła vializny łožak, jaki zajmaŭ amal pałovu pakoju. Da taho ž jon byŭ vielmi vysoki — pierad tym jak pakłaści piarynu, na dno nasypali prahretaje zbožža. Ad jaho išła ciepłynia, raspaŭsiudžvajučy navokał siabie pach leta, chacia ž na dvare ŭžo daŭno stajała vosień. Pobač ź piečču na paličcy źziali pakładzienyja na čyrvonaje liście javaru chlebiny.

Maryla azirnułasia, saromiejučysia. Jak pavodzić siabie ciapier? Jan adčyniŭ pieč, pavarušyŭ vuholle, padkinuŭ jašče paleńnia dla padtrymańnia ahniu. U dźviery pahrukała Janava maci, i jon vyjšaŭ. Maryla ŭmomant skinuła sukienku i schavałasia pad koŭdru. Jan zachodziŭ niekalki razoŭ, vynosiŭ chleb z pakoju. Cikava, dla kaho? Tolki potym jana daviedałasia, što heto było dla niejkich ludziej, što chavalisia ŭ lesie.

Jana namahałasia zrazumieć, pra što razmaŭlajuć za dźviaryma, ale patrochi da jaje padbiraŭsia son, i, jak ni supraciŭlałasia, jana ničoha nie mahła zrabić. Raptam jana adčuła pacałunak, niechta abdymaŭ jaje i jašče niešta, razam z čym raptam stała ciopła-ciopła i jana pieratvaryłasia ŭ inšuju, zusim inšuju… Niemahčyma było źbiehčy — Jan mocna trymaŭ jaje ŭ abdymkach, son i stomlenaść byli jaho sajuźnikami.

Kali nadyšła ranica, Maryla pračnułasia ad viasiołaj muzyki — heta muzykanty pryjšli pravieści maładych u novuju chatu, dzie pavinien byŭ prajści druhi dzień viasiella.

Jakim ža było jaje ździŭleńnie, kali jana sieła ŭ vazok i raptam jaje byccam niešta adšturchnuła. Čyjści pohlad… Taki znajomy… Jana paznała schudniełaha z zabintavanaj rukoju, ale da bolu znajomaha i kachanaha Viktara Cielažynskaha.

Spaźniŭsia — zrazumieła jana jaho pohlad. Spaźniŭsia — hrukała ŭ hrudziach. Spaźniŭsia — kryčała ŭsio navokał, i ślozy źbiahali na bok saniej, byccam naŭmysna razmalavanych malvami; jany ŭsio biehli i biehli, pieratvarajučysia ŭ maleńkija kryštaliki na pavierchni kvietak.

Tak i źjechali Jan i Maryla nasustrač svajoj budučyni, pakidajučy paśla siabie natoŭp i pasiarod jaho — Viktara Cielažynskaha, jaki tolki što viarnuŭsia sa špitalu…

ALENA PUŠČYNA (nar. u Drui, 1951) — pracuje menedžaram u domie handlu «Kopcieva» ŭ Połacku. Doŭhi čas žyła ŭ Ryzie, skončyła tam Łatvijski dziaržaŭny ŭniversytet imia P.Stučki, potym viarnułasia na Radzimu. Zamužam. Maje dźviuch dačok. U «NN» drukujecca ŭpieršyniu.

Kamientary

Ciapier čytajuć

Ułady Irana nazvali žachlivuju ličbu zabitych na pratestach8

Ułady Irana nazvali žachlivuju ličbu zabitych na pratestach

Usie naviny →
Usie naviny

Asudzili eks-načalnika śledčaha ŭpraŭleńnia Mahilova, jakomu KDB vyrabiła fejkavy pašpart «Novaj Biełarusi»7

Premjer Litvy pra pierajezd Cichanoŭskaj u Polšču: Nie baču ni vyhady, ni straty19

Alaksandr Rybak znoŭ rychtujecca da adboru na «Jeŭrabačańnie»1

U jakim miesiacy biełarusy pamirajuć čaściej za ŭsio?5

Paŭdniovaja Kareja pieršaj u śviecie pačała rehulavać štučny intelekt. Ciapier tam abaviazkova markirujuć ŠI-vyjavy

Staražytnyja duby raskazali, što adbyvałasia až za stahodździe da źjaŭleńnia krepaści na Miency3

Tramp zajaviŭ, što Zialenski hatovy zaklučyć mirnuju damovu1

Tramp adklikaŭ zaprašeńnie Kanady ŭ Radu miru11

Pieramovy Pucina z Uitkafam i Kušnieram zaviaršylisia3

bolš čytanych navin
bolš łajkanych navin

Ułady Irana nazvali žachlivuju ličbu zabitych na pratestach8

Ułady Irana nazvali žachlivuju ličbu zabitych na pratestach

Hałoŭnaje
Usie naviny →

Zaŭvaha:

 

 

 

 

Zakryć Paviedamić