14 krasavika 2003 hodu nia stała Zory Kipiel — navukoŭca, kolkihadovaha redaktara ńju-jorkskaha «Biełarusa». Tut drukujecca ese niabožčycy ź jejnaha archivu.

Zora Kipiel pakinuła pa sabie bahatuju drukavanuju spadčynu, sabranuju ŭ «Zapisach BINIM», 27, 2004. Premija imia Zory Kipiel prysudžajecca Asacyjacyjaj Biełarusistaŭ Paŭnočnaj Ameryki za lepšuju knihu, artykuł, studenckuju pracu. Jejnaj pamiaci pryśviečany zbornik «Adzin Hospad, adna Viera, adzin Chrost», vydrukavany ŭ 2007 h. Zhurtavańniem Biełarusaŭ Śvietu «Baćkaŭščyna».
Letaś ža ŭ Miensku pad hryfam nacyjanalnaj Akademii Navuk Biełarusi Instytutu litartury imia Janki Kupały vyjšła manahrafija A.Brazhunova «Pierakładnaja bieletrystyka Biełarusi XV‑XVII stahodździaŭ», da jakoj epihrafam stajać słovy Z. Kipiel: «Heta litaraturnaje bahaćcie.. jość niepasrednym vynikam narodnaj śviedamaści, narodnaj hodnaści, narodnaha talentu». Daśledavańnie taksama pryśviečanaje pamiaci Zory Kipiel z udziačnaściu joj za bahatyja pakinutyja j pieradadzienyja ŭ Biełaruś archivy.
Cytavanyja słovy Zory Kipiel, badaj, najbolš ušanoŭvajuć jaje pamiać, bo pracujučy na litaraturnaj dzialancy (dastatkova zhadać pierakład «Tryščana» ŭ anhielskuju movu ŭ 1988 hodzie — «Byelorussian Tristan»), jana nieadnarazova padkreślivała, što siarod uschodnich słavianaŭ dy na ŭschodzie Eŭropy naahuł našaja nacyja maje najbolš pierakładzienaj u biełaruskuju movu zachodnie‑eŭrapejskaje litaratury, i heta pierakanaŭča davodzić vysokuju kulturu nacyi.
Ciapier idzie padrychtoŭka da druku dziońnika Zory Kipiel.
Nižej drukujecca ese niabožčycy z archivu.
***
Zora Kipiel. DUKARKA
Pačałosia heta niejak niespadziavana, biez zadumy, bieź planavańnia. U 2000 hodzie ŭ traŭni na kanferencyi ŭ adznačeńnie 100‑ch uhodkaŭ narodzinaŭ, jakuju ładziŭ Biełaruski Dziaržaŭny Archiŭ‑Muzej Litaratury j Mastactva, my mieli pryjemnaść pačuć šmat cikavaha, novaha z žyćcia hetaha słavutaha biełaruskaha etnohrafa, movaznaŭca, litaraturaznaŭca. Adnoj ź cikavych imprezaŭ kanferencyi było padarožža na Puchaŭščynu dy ŭ viosku Izabalova, dzie jon naradziŭsia i dzie była adkrytaja doška ŭ pamiać ziemlaka‑navukoŭca.
Jašče na kanferencyi šmat było žartaŭ, kali amal kožny pramoŭca dałučaŭ siabie takim ci inšym sposabam z Puchaŭščynaj. Ja była adnoj ź niamnohich, što, na žal, nie mahli pachvalicca naviedvańniem Puchaŭščyny.
U mašynie Alesia Karlukieviča, staražyła j daśledavalnika Puchaŭščyny — lepšaha hida j prydumać składana — jexali my pa aŭtadarozie Miensk‑Homiel, pryhladalisia da navakolnych miascovaściaŭ, čytali darožnyja znaki z takimi pryhožymi biełaruskimi nazovami viosak, miastečak i słuchali cikavyja apoviady našaha novaha siabry pra ich.
Voś‑ža jakoje było majo ździŭleńnie, kali niekalki dziasiatkaŭ kilometraŭ ad Miensku ja ŭbačyła šyldu: Dukora. Ja prosta vačam nie pavieryła. Heta‑ž taja Dukora, a za jeju i Dukarka, dzie ja była ŭ biežancach u pieršyja dni vajny.
Šofier naš, choć i nia było ŭ nas šmat času, vietliva zhadziŭsia na maju prośbu źviarnuć naleva z darohi, i my zajechali ŭ Dukarku. Ciapier jana ŭžo faktyčna źliłasia z Dukoraj. Zrabili my zdymki na hałoŭnaj, chiba što adzinaj, vulicy, pachadzili krychu pa vioscy. Chaty, dzie ja praviała kolki tydniaŭ, ja, zrazumieła, nie paznała. Moža jaje ŭžo j niama, ale vulica taja samaja, rečka Śvisłač taja samaja, pole, pa jakim my biehali da rečki, — toje samaje. Adno pry ŭjeździe ŭ Dukoru ja zaŭvažyła, što niama ŭžo toj pryhožaj ujeznaj bramy, što viała ŭ staruju sialibu. Tady jana jašče była, choć i krychu zapuščanaja.
I prypomniłasia, uspłyło ŭ pamiaci, jak pačaŭ hareć Miensk i baćki adpravili mianie z Annaj Vasilleŭnaj Sokałavaj, našaj susiedkaj ź Pieršamajskaj vulicy ŭ Miensku, nastaŭnicaj 21‑j Mienskaj škoły, dzie, darečy, vučyłasia i ja, u bombaschovišča, a sami zastalisia pry chacie — ratavać jaje. Nia vyratavali, ale sami zastalisia ŭ žyvych, dziakavać Bohu.
Rana‑raniečkaj 26‑ha červienia, kali my vyjšli z bombaschovišča, što było pad škołaj, našaha kvartału jak‑by i nia było — tolki dym i dzie‑nidzie jašče pažar, i my pakinuli spapialeły Miensk dy pajšli pieššu ŭ kirunku Dukory, bo Anna Vasilleŭna nia dumała, što baćki maje mahli zastacca ŭ žyvych u takim piekle. Na darozie było šmat takich, jak my, biežancaŭ — usie ŭ panicy ŭciakali z horadu, chto pieššu, chto na mašynach. Tam ja pabačyła pieršaha ŭ svaim žyćci zabitaha čałavieka. U časie padarožža my niekalki razoŭ adpačyvali, navat nočču krychu zasnuli pry darozie, a na druhi dzień niedzie kala abiedu byli ŭžo ŭ Dukarcy.
Prypomnilisia tyja paru tydniaŭ, što ja praviała ŭ haścinnaj chacie Volhi Śvistun, maci Anny Vasilleŭny, babki majoj najlepšaj siabroŭki Hałki Sokałavaj.
Chata Śvistunoŭ była prastornaja, pryjemnaja. Za chataj aharod, sad. Ad vulicy była vialikaja pryhožaja brama, jakaja była amal zaŭsiody začynienaja. Adkryvałasia tolki tady, kali vyhaniali karoŭ na pašu, dy kali ich viečaram spatykali. Ludzi chadzili praz kalitku kala bramy. Hałki jašče tam nia było — jaje niechta inšy zabraŭ ź Miensku pierad pažaram i pryvioŭ u Dukorku tolki paźniej. Mnie tady paviesialeła, bo čułasia ja nijakavata ŭ nieznajomaj xacie, pieršy raz ad siamji, u niaviedańni, što stałasia z baćkami.
Było mnie tady niapoŭnyja 14 hadoŭ. Miž inšaha, i dzień svaich 14‑ch narodzinaŭ ja adznačyła tam, u Dukarcy. Kažu — «ja», bo nikomu nie skazała, što akurat 1‑ha lipienia moj dzień narodzinaŭ. Było‑b heta niejak nie na miescy.
Z Hałkaj, jak jana ŭžo pryjšła, čułasia značna śmialej. Znajomiła jana mianie z susiednimi dziećmi, rodzičami — jana ŭsich viedała, bo zvyčajna letnija vakacyi pravodziła ŭ svajoj babki ŭ Dukarcy.
Byŭ u ich vielmi cikavy susied, dzied Chviodar Krasnahir — jon havaryŭ vieršami, i my, dzieci, kala jaho biehali j pytalisia:
«Skažy nam, dzied Chviodar, niejki vieršyk». I jon nas nie rasčaroŭvaŭ — vieršavaŭ. Prypaminajecca niekalki takich vieršykaŭ:
- Voś, maje dzietki,
Cadziciesia ŭ kletki,
Pajedziem vykonvać piaciletki.
- Biełyja husi
Lacieli ź Biełarusi.
- Albo:
- Ahranomnaja, ty skažy,
Čamu ŭ mianie kapusta
Raście niaroŭnaja.
Ahranomnaja — heta studentka‑praktykantka pa ahranomii.
Byŭ u dzieda Chviodara dobry sad, i chłopcy lubili tudy łazić. Dzied adnojčy pačuŭ, jak chłopcy pamiž saboj havaryli svajoj movaju, kab nichto nie zrazumieŭ (tak jany dumali): «Pojdziem u der sad i narviom der jabłykaŭ».
A dzied adkazvaje im: «Der puha visić na der ścianie».
My ź im žartavali i kazali: «Dzied Chviodar, nu vy prosta jak Janka Kupała». Jon na heta mieŭ adkaz: «Nia tudy, dzieŭka, papała».
«Nu, jak Jakub Kołas», — zhadžalisia my.
«Nia toj, dzietki, hołas».
Voś usio heta prypomniłasia‑uspłyło bolš aa 50 hadoŭ paźniej pa darozie na Puchavičy. Ciapier ja mahu skazać, što maju prynaležnaść da słavutaje Puchaŭščyny.
Kamientary