Žycharka Bresta nabyła svajoj dačce rovar. Ale zamiest radaści padarunak prynios turboty i raźbiralnictva z udziełam milicyi.
Pa słovach žančyny, novy rovar vyrašyli vieźci dadomu na tralejbusie. Ludziej u sałonie było mała i rovar nikomu nie pieraškadžaŭ. Ale ž na kancavym prypynku kiroŭca paviedamiŭ, što pasažyrki z rovaram pavinny pakinuć sałon. Kali jany admovilisia (častka tralejbusnaha maršrutu ŭ zvarotnym napramku prachodzić pa inšych vulicach), kiroŭca paprasiŭ astatnich pasažyraŭ vyjści, zakryŭ usie dźviery i vyklikaŭ milicyju.
«Pa vykliku pryjechali dva supracoŭniki Leninskaha RAUS. Pravieryli dakumienty na rovar i skazali, što ja maju prava jaho pieravozić u hramadskim transparcie. Pakazvali kiroŭcu niejki punkt instrukcyi.
Ale toj upiorsia: chaj vychodziać i ŭsio. Telefanavaŭ svajmu načalstvu, skardziŭsia, šumieŭ.
Ja pakazvaju dakumient: u dziaŭčynki invalidnaść, jana nie zmoža dajechać na rovary da chaty, i adnu ja jaje adpravić taksama nie mahu, — raspaviała padrabiaznaści maci dziaŭčynki bresckamu partału vb.by. — Paźniej kampietentnyja ludzi patłumačyli: my mieli prava pieravozić dziciačy (miarkuju, što i padletkavy taksama) rovar pry vykanańni dźviuch umoŭ. Pieršaje — apłata prajezdu (a my jaho apłacili, zrazumiełaja sprava). Druhoje — treba źniać adno abo dva koły i spakavać rovar u čachoł. My pra heta nie viedali, ale i kiroŭca ni pra čachły, ni pra apłatu i słovam nie abmoviŭsia. U jaho było adno patrabavańnie — kab my pakinuli tralejbus».
Sprečka praciahvałasia kala hadziny, i ŭvieś hety čas tralejbus stajaŭ na kancavym prypynku. U vyniku tralejbus usio-tki pajechaŭ — razam ź dziaŭčynkaj, jaje maci i rovaram.
U KUTP «Tralejbusny park» kamientavać zdareńnie admovilisia, spasłaŭšysia na toje, što ŭ dačynieńni da historyi pravodzicca pravierka.
Ciapier čytajuć
Halina Dzierbyš kazała prakuroru: «Jak pamru, budu da ŭsich vas nočču prychodzić». I žyćcio ŭžo dahnała jaje sudździu i śviedak. Historyja piensijanierki, jakoj dali 20 hadoŭ kałonii
Kamientary