List čytački: «jak mnie prynieśli kavu z vodaram rodnaj movy»
Pra pryhažość rodnaj movy, jak i pra toje, što patrabujucca peŭnyja vysiłki dla jaje adradžeńnia, možna razvažać doŭha. A jašče možna prajavić kreatyŭnaść i na spravie dakazać svaju pavahu da nacyjanalnych kaštoŭnaściej, navat kali śfiera vašaj dziejnaści nie źviazanaja niepasredna z toj ža litaraturaj abo aśvietnictvam.

Prykład tamu — azdableńnie pakiecikaŭ z cukram, jakija ja atrymała razam z kavaj kapučyna, zamoŭlenaj u minskim restaranie-bistro «Lido».
Sama pa sabie kava była jakasnaj, ale ž jaje smak padaŭsia mnie jašče bolš pryvabnym, kali na cukrovych pakiecikach ja pabačyła sakavityja biełaruskija prymaŭki: «Haspadarku vieści — nie štanami treści», «Lubiš pahaniać — lubi i kania hadavać».
Spadabalisia mnie i mini-ilustracyi pad kožnaj z prymavak. Pahadziciesia, fajnaja zaduma, jakaja, darečy, nie patrabuje bujnych finansavych vydatkaŭ, ale dadaje da vodaru kavy cudoŭny «vodar» rodnaj movy.
Kamientary