Biełaruska, jakaja sfatahrafavałasia ŭ vańnie z hrybami, pierajšła da novych partretaŭ: z harełkaj i sušanaj rybaj FOTY
U minułym hodzie my pisali pra biełarusku, jakaja vykłała ŭ instahram dziŭnaje fota ŭ hrybach. Tady hety zdymak vyklikaŭ vialiki rezanans.
Toj samy fotazdymak.
Miž inšym, jaho aŭtarka Nadzieja Leanovič nie spyniłasia na hetym i praciahnuła sieryju svaich «mastackich madonnaŭ». Na hety momant u kalekcyi Nadziei jość partrety z hartenzijaj, sušanaj rybaj, ziefirkami, makaronaju i navat u atačeńni biełaruskaj harełki.
My vyrašyli raspytać u jaje, što ŭsio heta značyć.
Nadzieja, jak i jaje baćki dy babuli ź dziadulami, pachodzić ź Minska.
«U dziacinstvie baćki adviali mianie i starejšaha brata ŭ hurtki, siarod jakich u vyniku zastalisia tolki zaniatki pa malavańni. Paśla brat pajšoŭ u mastackuju škołu №1, a ja ŭ himnaziju-kaledž mastactvaŭ. Ja bačyła karciny brata i ličyła svoj uzrovień žyvapisu nienaležnym, a navučańnie dyzajnu niavartym, tamu paśla skančeńnia himnazii pastupiła va Univiersitet kultury na śpiecyjalnaść «mastak dekaratyŭna-prykładnoha mastactva», bo stvarać niešta rukami zaŭždy atrymlivałasia», — robić uvodziny ŭ svaju bijahrafiju dziaŭčyna.
Na apošnich dvuch kursach Nadzieja atrymała druhuju vyšejšuju adukacyju pa śpiecyjalnaści «hrafičny dyzajn», niejki čas pracavała vykładčycaj vyjaŭlenčaha mastactva ŭ Lubanskaj škole narodnaha i dekaratyŭna-prykładnoha mastactva. Siońnia ž pracuje jak volny mastak: piša karciny, stvaraje pano, robić roznyja rečy pa zamovach.
Što tyčycca fotaekśpierymientaŭ z adzieńniem i ježaj, to heta historyja pačałasia dla jaje vielmi daŭno, jašče z časoŭ prymierki rečaŭ z matulinaj šafy.
«Tak vyjšła, što ja nikoli nie ličyła siabie pryhožaj. Tamu vyrašyła, što moj styl i vobrazy pavinny być aryhinalnymi, niachaj śmiešnymi, niachaj jaskravymi ci navat epatažnymi, ale ni razu nie zvyčajnymi. Što tyčycca fotazdymkaŭ, to heta prosta adlustravańnie siońniašniaha nastroju ci vyśmiejvańnie čahości, karykatury na sučasnaść.
Nadzieja abiacaje, što, pakul nie skončyłasia leta, abaviazkova paraduje svaich padpisčykaŭ jakim-niebudź novym «haračym» vobrazam. Ale kali kazać hłabalna, to jak mastačka siońnia jana znachodzicca ŭ pracesie pošukaŭ i maryć, narešcie, znajści ŭłasnyja styl i movu.
Kamientary