«Chaciełasia niuchać śmietnicy i łandyšy». Ciažarnyja žančyny pra svaje dzivactvy
Pra toje, što ciažarnaść samy dziŭny pieryjad u žyćci žančyny, viadoma daŭno. I bajek pra toje, jak siarod nočy žančynie raptam zachočacca taho, čaho ŭ pryrodie nie isnuje, taksama dastatkova.
Adnojčy išła pa vulicy sa svajoj ciažarnaj siabroŭkaj. Taja spyniłasia la śmiećcievych kantejnieraŭ i raspłyłasia ŭ zadavolenaj uśmiešcy: «Kajf! Jaki pach…» Paśla jana ž telefanavała ŭviečary i pytałasia, dzie ŭ vieraśni ŭ vosiem hadzin viečara možna paniuchać łandyšy.
My sabrali samyja niezvyčajnyja historyi «chaču» ciažarnych.
Jaŭhienija Pryhodzič, fatohrafka:

«Nie viedaju, nakolki heta dzivactva, ale ja jeła bułki draždžavyja. Šmat bułak. Treba było rybu, miasa i harodninu, a ja byvała cełyja dni jeła tolki bułki. Ad pachu śviežaj vypiečki varjacieła.
A voś da pachu srodkaŭ da i paśla haleńnia była ahida.
Mužu pad stracham śmierci było zabaroniena hetym karystacca. Niejak raz skarystaŭsia pierad snom i loh u łožak, pryjšłosia mianiać bializnu. Zdavałasia ad hetych pachaŭ mianie vyviernie. Nu i kino. Chaciełasia hladzieć šmat kino, ale na jašče pieršych 10 chvilinach zasynała. Na zaŭtra novy film. I tak 38 tydniaŭ. Muž zatoje šmat pierahledzieŭ».
Marharyta Šytyka, viadoŭca viasiellaŭ:

«Padčas ciažarnaści jeła buterbrody: pirožnaje ŭpryhožvała salonym ahurkom i mazała harčycaj. I mnie zdavałasia heta ŭsio sałodkim, byccam jeła naturalny miod».
Taćciana Dzienisiuk, žurnalistka:

«Ja jeła limony i navat nie kryviłasia, čym pałochała svaich kaleh. Jany hladzieli, jak ja jeła limony, kryvilisia, a ja nie. Dla mianie jany na toj momant byli sałodkimi. A kali stała mamaj, na limony doŭha nie mahła hladzieć. Maja śviakroŭ raspaviadała mnie, što ŭ jaje takaja ž była situacyja, kali jana była ciažarnaja maim mužam. Jana čyściła limony, jak banan, i jeła. A jašče jana raspaviadała, što kali była ciažarnaja siastroj majho muža, heta byŭ 1991 hod, jana jeła krejdu. Starejšyja dzieci, moj muž i jaho brat brali sa škoły krejdu, kab nichto nie bačyŭ, i prynosili jaho majoj śviakrusie.
«A jašče jana adkałupvała ad ścienki, jakaja była pabielenaja krejdaj, kavałački i taksama žavała i atrymlivała asałodu ad hetaha».
Voś takija dziŭnyja paradoksy. Darečy, maja dačka limony nie pieranosić».
Iryna Kasandrovič, pracuje na čyhuncy:

«Asablivych dzivactvaŭ nie było, minierałki chaciełasia i čypsaŭ. Nie vynosiła pachu sušanaj ryby i adnojčy źjeła słoičak zhuščonki, a potym adrazu ž banku maślin. Mužu dastavałasia čaściej čym zvyčajna, to złość, to ślozy, uvohule nie stabilny harmanalny fon, nu heta, napeŭna, va ŭsich ciažarnych byvaje. Nočču pračynałasia ad taho, što dzika chaču jeści. Nu što, ustavała i išła na kuchniu».
Alena Biełavus, instruktarka pa vierchavoj jaździe:

«Šproty. Majoj žarściu byli šproty. Pryčym, kali kuplała ich u mahazinie, prasiła tut ža ich adkryć. I jeła ich, siedziačy ŭ mašynie».
Natalla Kavalenka, nastaŭnica:

«Ja ciažarnaść pieranosiła lohka. Nijakich asablivych dzivactvaŭ u mianie nie było. Ad maich žadańniaŭ muž nie pakutvaŭ, bo ja rabiła ŭsio moŭčki. A imienna, siarod nočy lubiła na kuchni pić harbatu z barankami».
Kamientary