«Ja ciabie zabju i zakapaju za chlavom» — mužčyna hod ździekavaŭsia z sužycielki, a taja maŭčała
Kala hoda žycharcy Maładziečanskaha rajona brakavała śmiełaści nabrać «102» i raskazać pra skandalista-sužyciela. Telefanavać u milicyju nie chacieła, bajałasia, što susiedzi prysaromiejuć. Źviarnucca da pravaachoŭnikaŭ dziaŭčynu ŭhavaryli na pracy, znoŭ ubačyŭšy jaje ŭ siniakach, paviedamlaje milicyja.
U toj viečar 36-hadovy žychar vioski Marośki jak zvyčajna byŭ vypiŭšy. Užyvać paśla pracy paru litraŭ piva dla mužčyny stała normaj. Ale ŭ prychilnaści da ałkaholu jon abvinavaciŭ svaju sužycielku, maŭlaŭ, u pjanym vyhladzie chodzić na pracu. Hetaje padazreńnie i spravakavała skandał.
Łajanka pierarasła ŭ rukaprykładstva. Adabraŭšy mabilny telefon, mužčyna biŭ sužycielku nahami i rukami, ciahaŭ za vałasy i dušyŭ. Realna ŭśviadomiła pahrozu zabojstva žančyna tady, kali pačuła: «Ja ciabie zabju i zakapaju za chlavom, i nichto nie daviedajecca». Vierahodna, spałochałasia jana nie tolki za svajo žyćcio, bo razam ź imi žyvie i jaje 9-hadovaja dačka.
Skarystaŭšysia niaŭvažlivaściu sužyciela, žančyna schapiła jaho telefon i nabrała numar brata. Svajak adrazu ž pryjechaŭ na dapamohu i zabraŭ siastru. Darečy, paśla skandałaŭ žančyna zaŭsiody ŭciakała da svajakoŭ. Tolki jany i kalehi byli ŭ kursie siamiejnaha žyćcia. U adnych šukała prytułak paśla skandałaŭ, ad inšych čakała padtrymki. Susiedzi z hetaj nahody admoŭčvajucca, maŭlaŭ, ničoha nie čuli.
Mužčynu pryciahnuli da administracyjnaj adkaznaści. Adnak sam jon apraŭdvaje siabie, maŭlaŭ, tak pravodzić «vychavaŭčyja hutarki». Darečy, raniej u pole zroku milicyi jon nie traplaŭ. Pa miescy pracy, u miascovym rybhasie, jaho charaktaryzujuć stanoŭča.
Uzbudžanaja kryminalnaja sprava pa artykule «Pahroza zabojstvam».
Kamientary