Akciory Kupałaŭskaha teatra Chryścina i Andrej Drobyšy — pra toje, jak razyšlisia, ale vychoŭvajuć dzicia razam
Jak źmianiłasia vychavańnie dziaciej za apošnija 30 hadoŭ? Ci stała baćkam praściej sa źjaŭleńniem multyvarak, internetu i huru psichałohii? Jakich pamyłak starajecca paźbiahać novaje pakaleńnie? «Naša Nina» paprasiła maładych mam i tat paraŭnać ciapierašnija padychody ŭ vychavańni z tym, jak rasicili ich samich. Try siamji — try roznyja historyi.
Siońniašniaje intervju — z akciorami Kupałaŭskaha teatra Chryścinaj i Andrejem Drobyšami. Ich synu Hlebu try hady. Hutarym pra rolu taty, mam-isteryčak, «zručnych» dziaciej i vychavańnie va ŭmovach, kali baćki bolš nie žyvuć razam.
«U 99% siemjaŭ drenny palicejski — maci». Stvaralnik Symbal.by Pavieł Biełavus z žonkaj — pra sučasnych baćkoŭ
«U Biełarusi nie lubiać dziaciej». Dyrektar «Kinakonha» Andrej Kim i žonka Nadzieja — pra vychavańnie syna
Pra svajo dziacinstva, patryjarchat i dyscyplinu
Chryścina: Kaniečnie, praviły ŭ siamji tady vielmi adroźnivalisia. My byli vielmi samastojnymi. Baćki šmat pracavali. Mama adpraŭlała mianie adnu ŭ dziciačy sadok, machała z akienca, a zabiraŭ užo brat, starejšy na 5 hadoŭ.

Andrej: U našaj siamji byŭ patryjarchat. Absalutny lidar — baćka, i ŭsio, što jon kaža, pavinna vykonvacca biezumoŭna. My raśli ŭ strohaści (choć i adčuvali, što nas mocna lubiać). Kali niedzie praviniŭsia, to atrymlivaŭ ramiania. U mianie baćka — vajskovy traŭmatołah, a heta dyscyplina, abaviazkovy rasparadak dnia: padjom, zaradka, vodnyja pracedury, śniadanak. A jašče ŭ jaho ŭsio musiła być čysta, piedantyčna, dakładna.
Chryścina: Zatoje ŭ ciabie byŭ bonus.
Andrej: Baćku ŭ 1989-m adpravili słužyć u Hiermaniju. Kali tut pierabudova pačałasia i ludzi sami varyli džynsy i žavali žujku adnu na traich, to my žyli ŭ šakaładzie: śnikiersy, vidziki, płejery. My zaŭsiody mahli sabie ŭsio biez prablem dazvolić.
Ale ŭ mianie skłałasia ŭražańnie, što my, dzieci, byli bolš jak prydatak da ahulnaj paśpiachovaj karciny žyćcia dla asiarodździa: (pastaŭlenym hołasam) «Voś maja siamja, heta majo dzicia, pahladzi. Andrej, skažy: kim ty chočaš stać, kali vyraścieš?» I ty pavinien zavučanyja słovy, dumki baćkoŭ vydavać za svaje.

«NN»: Baćki cisnuli na vas pry vybary prafiesii, pary?
Chryścina: Nie. Chacia byŭ čas, kali mama maryła, kab ja zajmałasia ŭ mastackaj škole, pastupiła ŭ kaledž imia Hlebava, stała dyzajnierkaj. Na toj momant ja jašče sama nie vyrašyła, čaho mnie chočacca, i tolki pierad samym pastupleńniem u kaledž zrazumieła, što hetaha nie chaču dakładna. Mama, kaniečnie, ź lohkim bolem, bo była zatračana častka siłaŭ, ale pryniała majo rašeńnie. U astatnim mnie prosta nie pieraškadžali. Chočaš u aktrysy? Nu i chalera z taboj, idzi.
Andrej: Kaniečnie, cisk byŭ. Pavinna była być idealnaja karcina va ŭsim — ad adznak u škole da astatnich źniešnich atrybutaŭ. Ty musiŭ być va ŭsim najlepšym. I kali ty atrymlivaješ čaćviorku, značyć, ty niedzie niedapracavaŭ — atrymlivaješ ramiania i idzieš pracuješ.
Chryścina: Takoje adčuvańnie, što ŭ ciabie tam prosta kancłahier byŭ (śmiajecca).

Andrej: Baćka vielmi chacieŭ, kab ja pajšoŭ pa jaho śladach. Staŭ abo stamatołaham, abo traŭmatołaham. Ale abaviazkova doktaram, biez pytańniaŭ. Ale z časam baćka staŭ razumieć, što mianie nie vielmi ciahnie ŭ miedycynu. U nas doma było šmat knih pa miedycynie, ja ź dziacinstva hladzieŭ hetyja karcinki, i mnie było vielmi niepryjemna toje, što ja tam bačyŭ. I ja heta ahučyŭ baćku. Jon pryniaŭ heta z časam, ale nie pakidaŭ nadziei paviarnuć mianie ŭ bok miedycyny.
Mianie pastajanna ź niekim zvodzili, kahości svatali. I tamu, kali ja vyrvaŭsia ad baćkoŭ u Minsk, u akademiju, tut užo pačaŭ svajo žyćcio.
Pra svabodu vybaru, samastojnaść i rolu mužčyny ŭ siamji
Chryścina: Z baćkoŭskaj siamji ja pieraniała peŭnuju svabodu. Svaje pamyłki, svaje šyški, ale heta vielmi karysna.
Andrej: Hałoŭnaje ŭ vychavańni syna — zabiaśpiečyć jaho maksimalnym kłopatam i luboŭju. Heta nie značyć, što my jamu ŭ dupu dźmuchajem. Ja liču, što naša zadača — pryvučać jaho da samastojnaści z rańniaha dziacinstva. Jon sam pavinien umieć vybirać i nieści adkaznaść za svoj vybar.

Chryścina: Nu voś, jon śmiećcie chodzić źbiraje [padčas hutarki Hleb padbiraje papierki na dvary i vykidaje ŭ śmietnicu. — «NN»].
Dla mianie jašče hałoŭny pryncyp — što b jon ni rabiŭ, navat kali jon nie maje racyju, nie taki, jak usie, jon pavinien adčuvać, što my pobač. Nijakaha fizičnaha pakarańnia, nijakich paraŭnańniaŭ ź inšymi dziećmi.
«NN»: Niekatoryja mamy całkam addajuć siabie dziciaci, padparadkoŭvajuć svoj hrafik jamu. Vy vyjšli na pracu praz paru miesiacaŭ paśla rodaŭ. Dla vas heta poŭnaje pahružeńnie nie blizka?
Chryścina: Pasiadzieŭšy ŭ dekrecie abaviazkovyja dva miesiacy, pakul ja prosta fizična nie mahła pracavać, ja zrazumieła, što nie, heta nie majo. Ciažkavata psichałahična. Praca mnie dapamahała adčuć, što žyćcio nie skončyłasia. Ja syna vielmi lublu, ale chočacca jašče razumieć, što ty sam u siabie jość. Tolki ŭ ščaślivych baćkoŭ moža vyraści ščaślivaje dzicia.

«NN»: Jašče adna tendencyja — što baćka ŭ siamji nie tolki zdabytčyk, jon naroŭni ŭdzielničaje ŭ vychavańni. Jak u vas?
Chryścina: My ad pačatku razumieli, što kali aboje brali ŭdzieł u stvareńni dziciaci, to i aboje pavinny brać udzieł u vychavańni.
Andrej: Heta niejak nienapružana atrymałasia. Ty nie možaš inakš: heta ž tvajo dzicia, jakoje ty lubiš, ty sam chočaš pravodzić ź im jak maha bolš času. Tamu nie było tak: «Usio, darahaja, moj čas skončyŭsia, pakul, ciapier sama».
Chryścina: Dla chłopčyka tata jak hałoŭny aŭtarytet i pieršy čałaviek, na jakoha jon budzie raŭniacca. I dla dziaŭčynki vychavańnie baćki važna taksama, bo potym jana moža adčuvać peŭnyja prablemy ŭ asabistym žyćci, u adnosinach z supraćlehłym połam.

Pra knihi pa vychavańni, parady psichołahaŭ i razmovu pra seks
Chryścina: Pieršaja maja kniha była «Na baku dziciaci» francuzskaha psichołaha Fransuazy Dalto. A z apošniaha — doktar Kurpataŭ, rasijski psichaterapieŭt. Jon prostymi słovami raskazvaje, što adbyvajecca z tvam dziciom.
Andrej: A ja hladzieŭ doktara Kamaroŭskaha. Pieršyja hod-dva asabista mnie jon vielmi dapamahaŭ. Zaspakojvaŭ jak baćku, što tyja ci inšyja pracesy ŭ zdaroŭi syna narmalnyja.
Chryścina: O nie, usie hetyja raskručanyja dziadźki — nie moj farmat.
Samaje hałoŭnaje, što ja dla siabie zasvoiła: toje, što tvajo dzicia — heta nie tvaja majomaść. Jano nie pavinna być zručnym. Heta čałaviek taki ž, jak i ty. Prosta jon pakul što mienš viedaje i mienš razumieje, i tvaja zadača — jamu ŭsio patłumačyć.
Tamu my stavimsia da Hleba jak da darosłaha. My ź im raimsia, naprykład, kali idziom u kramu. I pryjšli da taho, što kali pytajem, što jon choča sałodkaha, to jon časam užo kaža: ničoha.
«NN»: Jak vytrymać bałans pamiž svabodaj i raśpieščanaściu?
Chryścina: A voś tut ja nie viedaju.

Andrej: Kali syn pačynaje kapryzić, starajemsia vysłuchać jaho, daviedacca, u čym pryčyna. Lubaja isteryka — heta sproba niešta skazać. U toj ža čas treba nie iści na pavadku. Spakojna tłumačym: ciapier my nie možam zrabić toje, što ty prosiš, ale paźniej pastarajemsia.
Ni ŭ jakim razie nielha vyrašać pytańnie siłaj. Kab dzicia nie dumała, što prymianiać siłu — narmalna.
Chryścina: Ja nie vykarystoŭvaju sposab «nie razmaŭlać». Bo dzicia časam psichuje jakraz ad biezdapamožnaści. Dakładna nie dla taho, kab padarvać vam niervy. Ja daju synu mahčymaść prakryčacca i supakoicca. Treba abniać i rastłumačyć, što isteryka nie pracuje. Kali nie ŭdajecca, to jon adpraŭlajecca ŭ svoj pakoj. Navučycca pabyć z samim saboj — vielmi patrebnaja štuka.
«NN»: U kolki hadoŭ treba pačynać ź dziciom surjoznyja razmovy — pra škodu narkotykaŭ, biaśpiečny seks?
Chryścina: Usio tak źmianiajecca chutka, što ja bajusia tolki adnaho — što ja pačnu razmovu, a jon užo pahavaryŭ pra heta z kimści. I dobra, kali prosta pahavaryŭ. Mnie zdajecca, vychavańnie dziciaci — heta taki praces, dzie niama ahulnych praviłaŭ, usio vielmi indyvidualna.
Mnie važna da padletkavaha ŭzrostu naładzić niejki kantakt. Ja viedaju, što jon nie budzie maim siabram — siabry heta inšaje, — ale ja budu sprabavać vybudavać davierlivyja adnosiny. Kab jon u ciažki momant pryjšoŭ i spytaŭ: «Mama, voś takaja voś chiernia. Padkažy».

Raniej baćki nie ŭzdymali hetu temu. Mnie brat sa stryječnaj siastroj padkinuli knižku: pamiataju, mnie było 8 hadoŭ i ja, siedziačy pad stałom, jaje čytała. Heta, kaniečnie, ranavata.
Ale jaki ŭzrost adpaviedny, nie viedaju. U niekaha ŭ 12—13 hadoŭ nastupaje momant seksualnaha vyśpiavańnia, a ŭ kahości bližej da 20.
«NN»: Jakija vykliki pierad sučasnymi baćkami ŭźnikajuć?
Andrej: Ja liču, što internet. Voś syn, pačynajučy sa škoły, zalezie ŭ sieciva i budzie hladzieć usio: i dobraje, i drennaje, i praŭdu, i niapraŭdu.
Pakul płanšetaŭ i telefonaŭ u jaho žyćci niama.
Pra tataŭ i mam, jakimi nie chočacca być
Chryścina: Mianie pužajuć mamy-isteryčki. Takija (pavyšanym hołasam): «Pryjšoŭ, sieŭ, sandali źniaŭ, nie ravi!» I dzicia nie paśpiavaje navat uciamić, što takoje.
Na Kastryčnickaj časta naziraješ žančyn. Zachodziać u kafe, adzin łuk na dvaich, «hladzicie, heta maja dačka». Dzicia stanovicca aksesuaram. Kali b jana kupiła torbačku Gucci, to taksama było b dobra, ale siońnia dzicia. Heta prosta kašmar — mnie škada małych.
My časta chodzim na kastynhi, i byvaje, što sutykaješsia ź dziećmi-akciorami. Ich baćki — samyja, zdajecca, lutyja. Ja takich tolki ŭ čarzie ŭ dziciačaj paliklinicy sustrakała. A dzieci jak dresiravanyja žyviolinki. Jany ŭmiejuć pravilna stajać, pravilna ŭśmichacca, havaryć zavučany tekst. Heta žachliva.
Andrej: Ci, viedajecie, takija tatki: «Nu čo, zdarova. Mužy-y-yk. Pielmieni, futboł, dzievački-dzievački, padabajecca?» Voś kim by nie chaciełasia być.

A jašče ž jość takija baćki, jakija zanadta pierastrachoŭvacca: «Nie idzi tudy, kudy ty palez, ty ž upadzieš!» Nie treba abmiažoŭvać dzicia ŭ spaznańni śvietu. Da ŭsiaho, što nie pahražaje jaho žyćciu, syn maje dostup.
Chryścina: Ja, naprykład, vielmi lubiła hulacca z zapałkami ŭ dziacinstvie.
Što zrabiŭ moj baćka? Jon prosta daŭ mnie zapalenuju zapałku i skazaŭ: trymaj, kolki chočaš. I ja trymała, pakul jana nie apiakła mnie palcy. Zatoje ja zrazumieła na ŭsio žyćcio, što heta nie cacka. Praŭda, dahetul hazavych plit bajusia, ale heta niachaj (śmiajecca).
Hleb, kali byŭ zusim maleńkim, zachacieŭ pakaštavać piasok. Nu my dazvolili: raniej ci paźniej jon heta zrobić. Nabraŭ łapatku. Kažu: «Smačna?» — «Nie». Z tych časoŭ i nie jeść. Kuličyki tolki robić.
«NN»: Ad niekatorych baćkoŭ možna pačuć, što dzicia ciapier — heta niejmavierny ciažar.
Andrej: Nu tak. Raniej dzieci byli sami pa sabie, a ciapier my zajmajemsia imi ŭvieś čas.
Chryścina: A mnie zdajecca, ciažka paraŭnoŭvać, bo roznyja časy i roznaje staŭleńnie da vychavańnia. Ja ŭpeŭniena, što našy babuli ci dziaduli, kali b ubačyli, jak my zajmajemsia Hlebam, pakrucili b palcam la skroni. U ich prosta nie było stolki času.
Tut takaja štuka (pra jaje taksama pisała Fransuaza Dalto): my tolki ciapier pačynajem vučycca, što takoje adnosiny sa svaim dziciom. Ciapier, kali ŭ nas jość umovy dla taho, kab dzicia jeła, spała, u jaho byŭ svoj pakoj, užo možna zasiarodzicca na tym, jak ź im razmaŭlać.
U našaj siamji, naprykład, prosta było nie pryniata kazać, što my lubim adzin adnaho.
Andrej: A ŭ nas, naadvarot, rabili heta vielmi časta. U mianie ŭ siamji dahetul treba patelefanavać baćkam, skazać, što ja ich lublu.
Chryścina: Voś tamu vy žyli ŭ Hiermanii, a my tut (uśmichajecca). U mianie takaja patreba — kab mama skazała, što mianie lubić, — źjaviłasia tolki paśla 20 hadoŭ. A synu my 20 razoŭ na tydzień havorym, što lubim jaho, lepš lišni raz paŭtaru, ale chaču, kab jon heta viedaŭ.

Mnie zdajecca, što tuju luboŭ, jakuju dzicia svoječasova nie atrymaje ad baćkoŭ, jano nie atrymaje bolš nidzie i nikoli, i hetaja patreba budzie isnavać i adčuvacca.
Pra situacyi, kali baćki bolš nie mohuć zastavacca razam
Chryścina: My ciapier, pa peŭnych abstavinach, žyviem asobna, ale vychoŭvajem dzicia razam. I heta adno z hałoŭnych adroźnieńniaŭ našaha pakaleńnia. Maje baćki, naprykład, tak i nie razyšlisia, choć chacieli. Bo tak było praściej: i ź finansavaha boku, i z maralnaha. Usie ličyli, što tak lepiej dla dziaciej — baćki pakutujuć, zatoje ŭsie razam.
Dumaju, dzieści pa dośviedzie maich baćkoŭ było pryniata rašeńnie, što lepš my budziem lubić syna, ale nie stvarać jamu pakuty, kab jon nie žyŭ u hetaj atmaśfiery. Mnie zdajecca, dzicia zaŭsiody adčuvaje takija momanty.
Andrej: Kali vielmi napružanyja adnosiny ŭ baćkoŭ, ale jany vymušany žyć razam, heta jašče bolš abvastraje situacyju.
Chryścina: Jak byccam ty stvaraješ karcinku: hladzi, synku, jak u nas usio dobra. A na padtekstach užo nierv aholeny. Dzieci adčuvajuć bolš, čym bačać.
My raz na tydzień, na dva sustrakajemsia ŭsie razam, kudyści chodzim.
Andrej: Ja časta zabiraju Hleba da siabie. Robim tak, kab jon razumieŭ, što u jaho jość i tata, i mama, i aboje jaho lubiać.

Kamientary