Alena Anisim raskazała, jak pieramahła ankałohiju

Za kubkam kavy sa staršynioj Tavarystva biełaruskaj movy i deputatam Pałaty pradstaŭnikoŭ Alena Anisim z «Narodnaj volaj» paśpieła pahavaryć nie tolki pra palityku, ale i pra chatnija spravy, chvaroby, mužčyn i kachańnie.
1000 jeŭra za arendu ofisa
— Cpadarynia Alena, viedaju, što vy zaraz u adpačynku. Čamu nie na mory?
— Daktary nie nadta rekamiendavali jeździć pa soniečnych miaścinach. Ja vielmi lublu być z unučkaj — joj chutka vosiem. Nu i chočacca pravieści jarkuju kampaniju ŭ parłamient, nieabchodna trochi času na toje, kab jaje pradumać…
— Litaralna dniami čytała vykazvańnie Anatola Labiedźki nakont taho, što ŭ vas niebłahija šancy apynucca ŭ novym składzie Pałaty pradstaŭnikoŭ: «Taki typ palityka siońnia davoli zapatrabavany…»
— Usio, što ad mianie zaležyć, — zrablu. Ja pracuju amal kruhłyja sutki. I ŭvohule, nie vypadaju z pracesu, uvieś čas na vidu. Byvaje, mahu ŭziać niejki tajm-aŭt i nie źjaŭlacca ŭ publičnym poli, ale heta nie značyć, što ja nie pracuju. I taki typ palityka ŭ bolšaj ci mienšaj stupieni sapraŭdy zaŭsiody budzie zapatrabavany.
Biada naša ŭ tym, što začyščanaje palityčnaje pole nie dazvalała ŭ poŭnaj miery realizavać svoj patencyjał ni tamu ž Labiedźku, ni kiraŭnikam palityčnych partyj, ni hramadskim dziejačam. Mnie asabliva prykra nazirać za tym, što adbyvajecca siońnia z Partyjaj BNF. Jany nie mohuć navat elemientarna zabiaśpiečyć funkcyjanalnaść ofisa!
— Ale ž nie tak daŭno i TBM pieražyvała nie lepšyja časy i taksama prasiła finansavaj dapamohi… Darečy, jak zaraz situacyja? I kolki vy płacicie za arendu ofisa?
— Prykładna 1000 dołaraŭ, kali z kamunalnymi — 1000 jeŭra. Heta dastatkova surjoznaja suma dla hramadskaha abjadnańnia, jakoje isnuje za košt achviaravańniaŭ u asnoŭnym pryvatnych asob. Kaniešnie, my taksama šukajem srodki, robim niejkija prajekty, kab zarablać hrošy.
Nu i ja vielmi spadziajusia, što ŭ 2020 hodzie ŭ nas pačnie pracavać Univiersitet imia Niła Hileviča. Dumaju, nam nie admoviać u licenzii. My zdolejem arhanizavać sučasny praces navučańnia.
— A pamiaškańnie?
— Heta nie prablema. U nas jość niekalki prapanoŭ. Sprava ŭ tym, što ŭ niekatorych univiersitetaŭ jość lišnija płoščy, bo pryvatnyja VNU zaraz pastaŭleny ŭ takija miežy, što nie mohuć nabrać studentaŭ stolki, kolki chočuć. Im prosta nie dajuć hetaha zrabić. A płoščy jość, i jany hatovy na ich puścić naš univiersitet. Akramia taho, jość i dziaržaŭnyja ŭstanovy, prystasavanyja dla navučańnia. Dla atrymańnia licenzii my pradjaŭlajem damovu ab namierach, jakaja śviedčyć, što ŭ nas jość miesca dla navučańnia studentaŭ.
Spadziajusia, pytańnie pa licenzii budzie vyrašana na praciahu dvuch miesiacaŭ. I tady z nastupnaha hoda raspačniom nabor studentaŭ. Dyj my choć siońnia hatovy! I vykładčyki ŭ nas vybitnyja, daktary i kandydaty navuk.
— Ale ž naŭrad ci jany buduć pracavać biaspłatna…
— Navučańnie ŭ nas budzie płatnaje. My bačym, jak siońnia rastuć košty na navučańnie ŭ dziaržaŭnych VNU. My nie stavim zadaču zvyšprybytkaŭ, dla nas hałoŭnaje — zabiaśpiečyć dastojny zarobak vykładčykam i sučasny ŭzrovień viedaŭ. Chočacca, kab našy studenty, atrymaŭšy dypłom, jasna bačyli svaju budučyniu. Niachaj brešuć!.. A ja budu rušyć svoj karavan.
Niachaj brešuć!
— Kažuć, užo siońnia ŭ Administracyi prezidenta farmirujecca śpis tych, chto pavinien pieramahčy na vybarach…
— Pryčym u pieršuju čarhu razhladajucca tyja deputaty, jakija pracujuć u siońniašnim składzie Pałaty pradstaŭnikoŭ. Bo kaściak ža pavinien zachavacca.
Dumaju, było b dobra, kali b u parłamient trapili pradstaŭniki hramadskaha siektara, niezaležnych palityčnych partyj. Heta ludzi, jakija sapraŭdy ŭmiejuć pracavać.
Usie bačać, što siońnia jość vialiki niedachop inicyjatyvy. I adna sprava, kali ŭ parłamient prychodziać deputaty, jakija hatovy hienieryravać idei, niešta palapšać, prapanoŭvać. I zusim inšaje, kali deputat čakaje, kali jamu pryniasuć tekst, jaki jon z važnym vyhladam ahučyć la mikrafona. Takija ludzi ŭ Pałacie pradstaŭnikoŭ taksama jość…
— Niekatoryja vas žorstka krytykujuć za pracu ŭ parłamiencie. Maŭlaŭ, nie adčuvajecca nastupalnaści ŭ adstojvańni pryncypovych pazicyj.
— Pa pieršym časie vielmi chvaravita ŭsprymała takuju krytyku. A ciapier prosta nijak nie reahuju. Bo pahladzieła, što mnohija z tych, chto kidaje roznyja paproki na moj adras, znachodziacca ŭ varožym łahiery. Pryčym nie da mianie, a da Biełarusi i biełaruščyny.
Ja nikoli nie siadzieła ŭ Pałacie pradstaŭnikoŭ cichieńka. Navat prapanoŭvała Uładzimiru Andrejčanku pravieści pasiadžeńnie i abmierkavać, jak žyvuć ludzi, jakija prablemy ich chvalujuć, jakaja ŭ nas sacyjalna-ekanamičnaja situacyja ŭ krainie, tym bolš što ŭsie deputaty jakraz tolki pryjechali sa svaich akruh. «Nie, heta nie patrebna!» Prezident havoryć, što parłamient pavinien być trybunaj, ale kiraŭnictva Pałaty pradstaŭnikoŭ tak nie ličyć.
— Darečy, pytańnie nakont pramych tranślacyj ź siesij tak i nie vyrašyłasia?
— A jano i nie budzie vyrašacca. Sprava ŭ tym, što ŭsia praca nastolki farmalizavana… Nichto z deputataŭ nie budzie ekspromtam pałymiana vystupać, niešta adstojvać. Adzinki, mahčyma…
— Jakija ŭ vas siońnia adnosiny z apazicyjaj? Pytajusia tamu, što Hanna Kanapackaja skardzicca: AHP spyniła ź joj supracoŭnictva…
— Absalutna narmalnyja! Moža, jany navat bolš kankretyzavalisia.
— Kali zorki syducca tak, što vy nie trapicie ŭ parłamient, što tady? Ci majecie vy płan B?
— Ničoha nie źmienicca ad taho, budu ja deputatam albo nie. Deputactva daje mahčymaści, ale pry hetym jano i skoŭvaje tvaje dziejańni. Biez deputackaha statusu ty sam sabie možaš dazvolić bolš. Ja zastajusia staršynioj TBM, my budziem stvarać univiersitet i vyrašać inšyja pytańni, jakija buduć u centry našaj uvahi. Raźličvaju, što tyja znajomstvy i suviazi, jakija maju siońnia i jak staršynia TBM, i jak deputat, dazvolać mnie ŭ lubym vypadku rabić svaju spravu.
— Vy kazali, što pa natury zusim nie vajar. Ale pry hetym zajavili, što budziecie bałatavacca ŭ prezidenty.
— Tak. U Biełarusi siońnia nichto, akramia Łukašenki, prama i adkryta nie zajaŭlaje ab nieabchodnaści baranić Biełaruś. Ja liču, što treba kožny dzień adstojvać niezaležnaść krainy.
— Vy ščyra vierycie, što zmožacie złamać sistemu, pieramahčy Łukašenku? Ci vam patrebny tolki fakt u bijahrafii — eks- kandydat u prezidenty?
— Praca pavinna być nie na radok u bijahrafii, a na svaju krainu. Kali asnoŭnaja meta — Biełaruś, to nie tak i važna, chto pieramoža. Hałoŭnaje — kurs na Biełaruś jak mocnuju krainu.
— Vas užo siońnia nazyvajuć sparynh-partnioram Łukašenki, kažuć, što vy lehalizujecie vybary, zrobicie ich bolš demakratyčnymi…
— Nu a kali vybary adbuducca tolki z udziełam Łukašenki, Hajdukieviča i niekaha z «Havary praŭdu!»? I narod kahości z hetych kandydataŭ abiare, što dalej? Dla mianie sparynh-partnior — heta toj, chto zaklučaje damovu z uładaj (vusnuju, piśmovuju albo publičnuju), što jon hatovy ŭdzielničać na peŭnych umovach, za namalavanyja podpisy ci jašče niejkija bonusy ŭ budučyni. Ja takich damoŭ ni z kim nie zaklučała. Nie chaču zajmacca zmahańniem ź cieniami ci budavać zamki na piasku. Pakul treba źbirać kamandu, potym — źbirać podpisy.
— A vy nie baiciesia, što vas prosta vykarystajuć jak statysta ŭ niečaj hulni?
— Vaŭkoŭ bajacca — u les nie chadzić. Ź inšaha boku, ja ž taksama mahu vykarystoŭvać — i svoj status kandydata ŭ deputaty ci na pasadu prezidenta, i situacyju. Mnie zdajecca, heta absalutnaja aksijoma palityčnaj baraćby.
— Vy źbirajeciesia ŭnosić u Pałatu pradstaŭnikoŭ pryncypovy zakonaprajekt ab admienie śmiarotnaha pakarańnia…
— Tak. Nakiravała jaho na razhlad u Ministerstva ŭnutranych spraŭ i Miniust. I paprasiła Alesia Bialackaha i niezarehistravany pravaabarončy centr «Viasna» padrychtavać svajo abhruntavańnie hetaha zakonaprajekta, kab ja mahła potym jaho taksama prykłaści da prajekta zakona. Maja zadača — damahčysia, kab hety zakonaprajekt byŭ u Pałacie pradstaŭnikoŭ. Tamu i arhumienty mnie patrebny žaleznyja!
Marcypanaŭ nie treba
— Deputackaja praca — davoli napružanaja. I pajezdki, i sustrečy z vybarščykami. a ŭ vas jašče i hramadskaja praca ŭ TBM. Ci paśpiavajecie zajmacca chatniaj haspadarkaj? I kolki hadzin vy śpicie?
— Kaniešnie, paśpiavaju! I splu narmalna. Kali b mała spała, to, vidać, była b niepracazdolnaja.
— Vy sami hatujecie-prybirajecie ci majecie pamočnikaŭ?
— Kali ŭ mianie viečaram niama nijakich pryjomaŭ i mierapryjemstvaŭ, značyć, ja doma hatuju. Nie toje, kab ja niejkija stravy hatavała, ale jość toje, što lubiać maje chłopcy: miasa, ryba… Hatuju pa tych receptach, što mnie padabajucca. Ale maje chłopcy — ŭsiojednyja.
— Vy razam z synami žyviacie?
— Z nami adzin tolki syn zastaŭsia, siaredni. Mienšy ź dziaŭčynaj zdymajuć kvateru i, napeŭna, rychtujucca da šlubu. Starejšy daŭno adasobiŭsia. Siaredni syn zaraz pracuje na budoŭli, jamu treba i ssabojku, i doma pajeści pryhatavać. Maim chłopcam marcypanaŭ nie treba. A zhatavać aładki ci piercy faršyravanyja dla mianie nie prablema. Nu, i kali dzień na pracy prajšoŭ udała, to i viečaram doma robiš usio z nastrojem.
— U adnym intervju vy kazali, što chacieli b pamianiać mašynu. Atrymałasia?
— Pakul nie. Maru daviałosia časova adkłaści. Možna, kaniešnie, i zaraz pamianiać byka na indyka, ale navošta? Kali mianiać, to nabyvać užo novuju, z sałona, kab hadoŭ piać uvohule ni pra što nie dumać. Ale płany na novaje aŭto moža pierabić viasielle małodšaha syna. Treba niešta budzie dumać pra žyllo, bo ŭsim razam žyć — ciažkavata. A kvateru pabudavać finansava prablemna. Moža, domik viaskovy nabyć u prylehłaj zonie… Karaciej, dumajem.
— Muž vas nie raŭnuje da hramadskaha žyćcia?
— Jość krychu…
— Jon pracuje?
— Nie, na piensii. I moža dazvolić sabie pasiarod tydnia pajechać u viosku, zajmacca ahurkami-pamidorami, sadam. Jon atrymlivaje radaść ad zvyčajnych rečaŭ. A da hramadskaha žyćcia duša ŭ jaho zusim nie lažyć.
— Ale vy razumiejecie, što, kali pojdziecie na prezidenckija vybary, vašy stasunki buduć raźbirać na malekuły! Ci hatova vaša siamja da takoj uvahi?
— Ja kali-nikali heta ŭsio kažu i mužu, i dzieciam. Adnak spadziajusia, što tyja časy, kali najazdžali na dziaciej, na svajakoŭ, minuli. Chacia treba, kaniešnie, być hatovaj da ŭsiaho. Miž inšym, ja nie vyklučaju, što Alaksandr Ryhoravič čakaje zručnaj mahčymaściadyści ad ułady.
— A mnie padajecca, što nie hetym razam.
— Usie žyvyja ludzi… I pytańni zdaroŭja — jany rana ci pozna chvalujuć kožnaha… A toje, što buduć razhladać pad mikraskopam, — nu dyk ja nie anioł! Žyvy čałaviek. Choć i imkniešsia być idealnaj, ale ja nie idealnaja…
— U vas ščaślivy šlub?
— Zvyčajny. Byŭ pieryjad vielmi ramantyčnych adnosin. Byŭ pieryjad čysta bytavy. Byli pieryjady kanfliktnyja…
— Ci zachaplalisia vy inšymi mužčynami?
— Publičnych ramanaŭ nie było, ale ŭsie ludzi emacyjanalnyja… U kožnaj žančyny, vidać, jość ideał mužčyny: kab nie piŭ, nie kuryŭ, tabaki nie niuchaŭ, čužych žonak nie lubiŭ, adnu mianie słuchaŭ…
— Vaš muž padpadaje pad hety kryteryj?
— Nie kuryć, tabaki nie niuchaje. Na čužych žonak asabliva nie zahladajecca. A vypić moža, kali vielmi zachočacca. Mnie davodziłasia niekatoryja rečy inšym časam jamu i dakazvać, i nie pahadžacca. Ale vielmi ŭdziačnaja svajmu mužu za toje, što, kali pačała razmaŭlać pa-biełarusku, jon mianie padtrymaŭ.
— A jon chiba nie pa-biełarusku?
— Nie. I mnie heta dziŭna, bo sam jon ź vioski. Ale, prajšoŭšy praz vojska, praź miechmat, jon nie maje takoha, kab za biełaruskaść pierakonvać usich i kožnaha.
— Ale ž jon, napeŭna, i nie za «russkij mir»?
— Chaj pasprabuje tolki! U nas palityčnyja pohlady mohuć nie supadać na 100 pracentaŭ, ale ja ad jaho biaru na ŭzbrajeńnie niekatoryja čysta mužčynskija padychody da žyćcia. U jaho jość taki ŭnutrany spakoj… Pry hetym, ja kažu, u nas daloka nie idealny šlub. I chto jaho viedaje, moža, tamu ja i pajšła realizoŭvać siabie ŭ hramadskuju i palityčnuju dziejnaść. Kali žančyna adčuvaje, što zdolnaja na niešta bolšaje…
— Z čaho składajecca vaša valizka ščaścia?
— Usio vielmi prosta. Mnie chočacca być zadavolenaj saboj. Heta tyčycca i źniešnaści, i nastroju, i realizacyi siabie, i dačynieńniaŭ ź inšymi ludźmi. Mnie kamfortna, kali ja znachodžu parazumieńnie ź ludźmi. Nie lublu kanflikty. Ja pa haraskopie Šali, a heta vielmi dypłamatyčny znak.
«Na voku znajšli ankałohiju…»
— Apošnim časam vy časta mianialisia. Byŭ čas, kali vy nabrali vahu…
— Heta nie ad mianie zaležała. Byŭ harmanalny zboj, vyklikany novaŭtvareńniem na levym nadnyračniku. U toj čas ja vielmi drenna siabie adčuvała. Mnie stavili roznyja składanyja dyjahnazy, u rešcie rešt ja lahła ŭ lečkamisiju. Paralelna ŭ Baraŭlanach mnie zrabili apieracyju na voku.
— Nie ankałohija choć?
— Ankałohija. Ale svoječasova zrabili, tamu ŭsio narmalna. Abyšłosia biez chimii, ale z apramieńvańniem. Pa siońniašnim časie možna skazać, što ja jašče lohka vyślizhnuła. A potym, na pačatku śniežnia, mnie zrabili apieracyju na nyrkach, vydalili hryžu.
— Byŭ ciažki pieryjad reabilitacyi?
— Dumała, budzie lahčej, ale nie abyšłosia biez uskładnieńniaŭ. Adnak ź ciaham času pačała adnaŭlacca.
— Zaraz vy zaŭvažna schudnieli. Niešta robicie śpiecyjalnaje — sport, ježa?
— Nie. Prosta arhanizm narešcie staŭ prychodzić u normu paśla taho, jak było vydalena toje, što zaminała narmalnaj pracy. Spadziajusia, što jašče kiłahramaŭ piać skinu.
— Byŭ čas, kali vy na publicy źjaŭlalisia ŭ paryku. Vykazvalisia roznyja viersii: chimija albo novy imidž?
— Tak było zadumana! Kab ludzi pahavaryli… Ja jakraz vyjšła z adpačynku ŭ novym imidžy. I heta była hleba dla razmoŭ. Darečy, nie vyklučaju, što i paśla hetaha adpačynku znoŭ niešta pamianiaju ŭ svajoj źniešnaści.
— Lubicie ekśpierymienty?
— Vielmi. U mianie byli i zusim karotkija stryžki, i kare na nožcy. Ja lublu mianiacca.
— Vy karystajeciesia pasłuhami stylistaŭ?
— Na žal, pakul nie dajšła da hetaha. Ale, mahčyma, pasprabuju. Što tyčycca źniešnaści, to ja nie rabiła nijakich ukołaŭ pryhažości, padciažak. Adzinaje, kali išła na apieracyju, spytałasia ŭ chirurha: moža, adrazu i lipasakcyju zrobim? Jon, kaniešnie, paśmiajaŭsia, ale lipasakcyja nie spatrebiłasia. Nie mahu skazać, što na 100 pracentaŭ zadavolena saboj. U płanach jość jašče praca ŭ hetym nakirunku: moža, fitnies, moža, tancy. Dla dušy i dla siabie — heta prosta nieabchodna!
— U hetym hodzie vam 57…
— Maje hady — majo bahaćcie!
Kamientary