Archiŭ

Chočaš žni, a chočaš kuj…

…Krychu paasobku stajali aktyvisty zdačy kryvi z transparantami i plakatami: «Nie škaduj kryvi rodnaj uładzie», «Zdaj kroŭ — atrymaj adhuł», «Naša kroŭ — nie vadzica», «Imperyjalistyčnych pjavak i kryvasmokaŭ — na hałodny pajok!»… Paradnaje apaviadańnie Siarhieja Astraŭca.

Trybuna z načalstvam demanstravała sabranym na mitynh pracoŭnym masam, što ŭ Bahdadzie pa-raniejšamu ŭsio ŭ paradku, usio spakojna…

— Tavaryšy! My budziem i nadalej zmahacca za sapraŭdnuju, a nie abstraktnuju svabodu i demakratyju va ŭsim śviecie, za pravy pracoŭnych usich krain i narodaŭ, za mižnarodnuju salidarnaść ludziej pracy: čornych, žoŭtych, čyrvonych — lubych, za mir na ŭsioj planecie. I nijakija suśvietnyja ahresary, nijakija terarysty i handlary žančynami nam nie pieraškodziać. Naša sprava super i pieramoha budzie za nami!

Pahladzicie, tut superrabočyja z makietami našych supervyrabaŭ. My možam i pavinny hanarycca takimi kaŭbasami, takimi šynkami i kardannymi vałami. Mastaki pastaralisia, kab navat mulažy vyklikali apetyt i žadańnie zakusić. Takoj kaŭbasinaj možna było b nakarmić cełuju płošču. A z takoj sasisčyny — zrabić chot-doh dla cełaha zavodu ci fabryki. Našy kaŭbasy samyja miasnyja, samyja pachkija, samyja smačnyja ŭ śviecie. Našyja kardany samyja kardannyja, našaja saletra samaja amijačnaja. Kalenvały i ahrehaty taksama nia samyja horšyja, byvajuć horš. Nam jość čym hanarycca. Ura, tavaryšy!

«Što heta u vas za ch-na?» — pacikaviŭsia mitynhoŭščyk u susieda, jaki trymaŭ razam z družbakami žalezinu. «Heta kardanny vał, čuŭ, što načalstva havoryć? Taki kardan na darozie nie valajecca. Taki, kali ściahnuć, možna pradać narmalna?»

Rabočyja prynieśli na mitynh na plačach, jak biarviony na subotniku abo na lesapavale, nahladnuju ahitacyju: sasiski, sardelki, kaŭbasy — usio vałatoŭskich pamieraŭ, jak falasy antyčnych hierojaŭ ci pačvar nakštałt Kinh-Konha.

A taksama biełamoryny z tytuniovaj fabryki, jakimi možna było b atrucić cełyja tabuny. Svaje pryłady mužčyny pastavili starčma, kab adpačyli plečy, i prytrymlivali z bakoŭ, a niekatoryja prytulilisia, navat stajali, abchapiŭšy ŭ abdymki. Byli jašče vializnyja kardonnyja chlaby ź jodavanaj sollu, bočki sa štučnymi uhnajeńniami, jašče štości.

Druhi ajciec horadu byŭ lakaničny, vidavočna pamiatajučy pra pašyranaje kryłataje vysłoŭje:

— Usie nam zajzdrościać za naš ekanamičny cud. My dahnali 1984 hod i ŭžo jaho pieraŭzyšli. Składy zapoŭnieny, jabłyku dzie ŭpaści niama. Jany nas bajacca, my možam zakidać ich tavaram — botami, šapkami, navat šynkami. Jany ŭsie zbankrutujuć. A našy jajki maładzieckija, jakija padvyšajuć mužčynskuju siłu?! Nijakaj ichniaj chimii nia treba, nijakaj vijahry. U nas usio tolki naturalnaje. Niachaj žyvie Pieršamaj!

Dalej staŭ staranna vystupać pa papiercy pradstaŭnik pracoŭnaj dynastyi, svajaki jakoha dziakujučy narodnaj uładzie trapili na miasakambinat i zamacavalisia tam.

— My cieraz płot miachi ź miasam dy kaŭbasami nikoli nie pierakidali, i dzirki ŭ płocie nie rabili. I praz prachadnuju nie sprabavali, abviazaŭšysia sasiskami, praśliznuć. Heta nia naš metad, lepiej na miescy ad puza padjeści, kab potym ceły dzień nie chacieć. Tut našy karani: i dzied moj z babkaj pracavali, i baćka z maci, my z žonkaj paznajomilisia ŭ zavodzkaj stałoŭcy, dumaju, što i dačka maja siudy pryjdzie, i syn taksama. Pry charčach — zaŭsiody nadziejna, pry luboj uładzie. Jak kiemlivy sałdat: bližej da kuchni, dalej ad načalstva.

— Prafsajuzy, kchie-kchie, — škoła kamunizmu, jak kaliści lubili havaryć, — krychu niapeŭna raspačaŭ nastupny ajciec horadu. — Ich znoŭku ŭziała pad svajo kryło dziaržava, i jany pačali pracavać jak treba. A to adbilisia ad ruk zusim, u svabodnaje płavańnie pajšli, a barža ichniaja dała cieču…

Abaronca pracoŭnych padziakavaŭ uładzie za słova:

— U hetaje śvietłaje i radasnaje śviata dazvolcie ŭšanavać chvilinaj maŭčańnia pamiać pra hierojeŭ vytvorčaści — členaŭ prafsajuzu, jakija zahinuli ŭ baraćbie za ŭradžaj, za lepšyja pakazčyki, za vałavuju pradukcyju, za toje, kab u nas było bolej čaravikaŭ, botaŭ, kardannych vałoŭ, amijačnaj saletry i hetak dalej. Spyniusia na niekatorych prykładach. Ściapan Probka ŭratavaŭ traktar canoj svajho žyćcia, a Ivana Tresku zasypała zbožžam u siłasnaj viežy. Słava hierojam!

Tavaryšy! Ja tolki nie chacieŭ by, kab u vas uźnikli zmročnyja nastroi, što naša sprava niebiaśpiečnaja i ledźvie nie bieznadziejnaja. Heta daloka nia tak. Reč u tym, što i raniej ździajśniali svaje pracoŭnyja podźvihi, i raniej hinuli dziela nas na kanvejery i na palavym stanie, na mechdvarach i ŭ zierniesušyłkach našy darahija ziemlaki, tyja, na kaho treba raŭniacca, zvažać, chto staŭ prykładam dla maładoha pakaleńnia. Ale śmierciaŭ pabolšała nie praź niejkaje nasłańnio, a tamu stała bolš, što ludziej załučyli nazad u piarvički, dzie pierad tym byŭ razbrod i chistańni, kali ŭznosy płacili jak chacieli, na schody nie chadzili, kali prafsajuzy stali razvalvacca pa švach.

I krychu statystyki. Za spravazdačny čas my stracili dzieviać ruk častkova abo całkam, try nahi, dva vuchi, siem vačej i adnu hałavu. Jak u toj pieśni: stolki volnych s pleč srubili, nie pryšyli ni adnoj. A nam nie ŭdałosia nazad pryšyć tolki adnu. Voś takija pirahi. Zachavać žyćcio i zrabicca invalidami ŭdałosia ŭ čverci vypadkaŭ, heta nie takaja drennaja ličba.

Doktarka-narkolah uźniosła pačała pramaŭlać pra zdaroŭje nacyi i nasielnictva horadu, pačynajučy z Eskulapa i Aviceny. «Zamiest niekatorych maralna ŭstarełych hatunkaŭ pładova-jahadnaha vina, šyroka viadomaha ŭ narodzie jak čarniła, pačali vypuskać novyja hatunki harełki, — važka zaznačyła jana, — a harełka, jak dobra viadoma, značna zdaraviejšaja za čarviŭku». Jana praciahvała:

— Alkahalizacyja nasielnictva, tavaryšy, nie pavinna pieravyšać pakazčyki, zaplanavanyja ličby, krytyčnuju miažu. Tut pavinien być balans pamiž stanam kalektyŭnaha zdaroŭja i akcyznymi padatkami, napaŭnialnaściu dziaržaŭnaj kišeni, ź jakoj dajuć na leki. Daktary chadorkiny mohuć adpačyvać, tavaryšy. My za zdarovy ład žyćcia, za «budź hatoŭ k trudu i abaronie»!

— Žyć stała lepiej i dziakujučy našym słaŭnam mytnikam, jakija nie dajuć padmanuć dziaržavu roznym kantrabandystam i śpirtavozam, — krychu pa-prakurorsku ahučyŭ preambułu adzin z ajcoŭ horadu.

U paradnaj formie mytnik niečakana ścipła paviedamiŭ placu pra dasiahnieńni ŭ rabocie — pra kantrabandu i kanfiskat, jaki ŭ šyrokim asartymencie majecca ŭ mahazinach horadu. Kankretna — piva českaje, kvietki na 8 Sakavika darahim žančynkam, kałhotki pirackija, pamada, pampersy.

Krychu paasobku stajali aktyvisty zdačy kryvi z transparantami i plakatami: «Nie škaduj kryvi rodnaj uładzie», «Zdaj kroŭ — atrymaj adhuł», «Naša kroŭ — nie vadzica», «Niamihi kryvavyja bierahi», «Imperyjalistyčnych pjavak i kryvasmokaŭ — na hałodny pajok!», «Donary ŭsich krain, jadnajciesia!»

Pobač siostry zavablivali ŭ mabilny punkt zaboru kryvi.

Zboku ŭsčałasia vałtuźnia, ad napruhi i starannaści sapli moŭčki dva siaržanty ci prapary, niešta myčaŭ jakiści praletar. Milicyjanty skanfiskavali ŭ jaho plakat z sakramentalnym tekstam — «Chočaš žni, a chočaš kuj». Ad abureńnia jany nie mahli adrazu sfarmulavać svaje abvinavačańni: «Ty, ty, ty, jo' tvaju mać…» «A što ja takoha napisaŭ?» «Nie, ty dahavorvaj, dahavorvaj. My znajem, što heta takoje!» — prarvała mienš mažnaha. «Tak, znajem, nia durni, jak niekatoryja ličać», — pieramoh chvilovuju niematu bolš dziabioły. Na placy vybuchnuła miedź, zajhraŭ himn, jany mašynalna kinuli schoplenaha na doł, ruki pa švach, dałoń — da bryla.

Praz chvilinu milicyjanty znoŭku viarnulisia da pedahahičnaj pracy: «Kali ŭžo pišaš, dyk dapisvaj da kanca, nie dury hałavy. My znajem, navučany, znoŭ hałavu padymajecie, nie dajacie narodu narmalna žyć i adpačyvać… Adnaho takoha złavili, napisaŭ na ścianie: hałasuj nie hałasuj, usio adno… Piatnaccaciera sutak dali. Pisaki, lezuć u butelku viečna. A nam ź imi zmahajsia, nia śpi, zamiest taho kab bandytaŭ łavić. Raźviałosia ŭsiakich zubroŭ-kazłoŭ, usialakaj źvieryny».

Zajhraŭ arkiestar. Milicyjanty rezka vypuścili z ruk niebaraku-mitynhoŭščyka, jon pavaliŭsia ad raptoŭnaści i, niazhrabna pavarušyŭšysia, zastaŭsia lažać. Napeŭna, paličyŭšy, što lepiej ničoha nie rabić. Himn skončyŭsia, milicyjanty schapili jaho za karšeń i paciahnuli pociaham zadvorkami placu ŭ «varanok».

Źnianacku zahučała bravurnaja muzyka, milicyjanty tuzanulisia niejak spudžana, aryštavany ŭpaŭ, jany słupami skamianieli — z rukoj da čornaha lakavanaha bryla. Asłupianiełyja, jany ažyli z apošnimi akordami, znoŭku ŭčapilisia ŭ svaju achviaru, zakrucili ruki za śpinu: «My tabie pakažam «chočaš žni, a chočaš kuj!», my tabie damo, ty ŭ nas atrymaješ!»

1 traŭnia 2005 h.

Siarhiej Astraviec — prazaik, žurnalist radyjo «Svaboda». Vydaŭ try knihi prozy. Žyvie ŭ Horadni.

Kamientary

Ciapier čytajuć

Adstaŭny padpałkoŭnik milicyi adsudziŭ kvateru ŭ svajoj dački. Hučnaja siamiejnaja historyja z Bresta11

Adstaŭny padpałkoŭnik milicyi adsudziŭ kvateru ŭ svajoj dački. Hučnaja siamiejnaja historyja z Bresta

Usie naviny →
Usie naviny

Pad Minskam jość tajamničaje mieściejka, dzie možna paŭnavartasna paabiedać za 5—10 rubloŭ8

Łaŭroŭ nazvaŭ zamach na hienierała Alaksiejeva sprobaj sarvać pieramovy4

«Na 15 chvilin vyklučyli śviatło — boža moj, z Ukrainaj paraŭnali». Łukašenka patłumačyŭ, kolki ekanomić na vuličnym aśviatleńni47

U «Minsk-Śviecie» pradajecca dvuchuzroŭnievy pientchaŭs z cudoŭnym vidam na horad4

«Architekturnaje aśviatleńnie i bieton». Novyja stancyi mietro nie buduć padobnyja na papiarednija

Apytańnie: 46% žycharoŭ Polščy adčuvajuć niepryjaź da biełarusaŭ44

Kalinoŭcy vypuścili film z sapraŭdnymi kadrami padrychtoŭki da šturmu7

Čałaviek, jaki stralaŭ u namieśnika načalnika HRU ŭ Maskvie, prykinuŭsia dastaŭščykam ježy11

Z paniadziełka znoŭ čakajucca mocnyja marazy

bolš čytanych navin
bolš łajkanych navin

Adstaŭny padpałkoŭnik milicyi adsudziŭ kvateru ŭ svajoj dački. Hučnaja siamiejnaja historyja z Bresta11

Adstaŭny padpałkoŭnik milicyi adsudziŭ kvateru ŭ svajoj dački. Hučnaja siamiejnaja historyja z Bresta

Hałoŭnaje
Usie naviny →

Zaŭvaha:

 

 

 

 

Zakryć Paviedamić