Kali b Bykaŭ uvieś čas tolki j razvažaŭ by, jość u biełarusaŭ budučynia ci niama, stračany histaryčny šanc ci nie, my nia mieli b vialikaha piśmieńnika. Taksama j bykaŭski pesymizm nia moža być apraŭdańniem dla našaha biaździejańnia.
Paślasłoŭje da niezavieršanaj dyskusii: piša Vital Taras.
Na pačatku červienia ŭ mienskim Domie litaratara adbyłasia prezentacyja knihi Siarhieja Dubaŭca «Vostraja Brama: biełaruski kulturny kantekst na miažy stahodździaŭ», kudy ŭvajšli teksty lepšych pieradač adnajmiennych radyjoese apošnich siami hadoŭ. Udzielnikam prezentacyi — a heta byli, hałoŭnym čynam, tyja, chto maje abo niekali mieŭ dačynieńnie da pieradačy, — było prapanavana ŭ niefarmalnaj abstanoŭcy padyskutavać na temu bykaŭskaha pesymizmu. Miełasia na ŭvazie śćvierdžańnie Vasila Bykava ab tym, što «narod biełaruski źnik, jaho niama…» («Narodnaja vola» № 91 ad 17.05.2005).
Viadomyja i inšyja padobnyja vykazvańni piśmieńnika na hetuju temu. Ale zhadanaje vykazvańnie nabyło asabliva šyrokuju viadomaść u vyniku publikacyi ese kinarežysera V.Dašuka, jaki pryvodzić vialiki frahment zapisu pryvatnaj hutarki z Bykavym, što adbyłasia niekalki hod tamu. Adtul uziataja j pryviedzienaja vyšej cytata. Ci nie byli tyja słovy piśmieńnika pradyktavanyja jahonym emacyjnym nastrojem abo niejkimi inšymi pryčynami, źviazanymi z kankretnymi tahačasnymi abstavinami, u jakich adbyvałasia zhadanaja hutarka? Ci možna vyniać hetyja słovy z ahulnaha kantekstu tvorčaści Bykava, kantekstu ŭsiaho jahonaha žyćcia? Tut mohuć być roznyja mierkavańni. Adnak sapraŭdy, pesymizm Bykavu jak asobie zaŭsiody byŭ ułaścivy, a z hadami vidavočna ŭzmacniaŭsia. Sam piśmieńnik hetkaj ułaścivaści svajho charaktaru nikoli nie chavaŭ. Chacia j kazaŭ nie adnojčy, što prahnie, kab jahony pesymizm — prynamsi, u adnosinach da budučyni Biełarusi — byŭ abvierhnuty.
Ale ž kali źviarnucca da tvorčaści Bykava, dyk možna pierakanacca, što papularny tezis pra bykaŭski pesymizm tracić sens. Ci možna nazvać tvory piśmieńnika adnaznačna pesymistyčnymi albo aptymistyčnymi? Taki sproščany padychod u adnosinach da sapraŭdnaj litaratury prosta nie spracoŭvaje. Litaratura, jak i žyćcio, nia zvodzicca da školnaj dydaktyki. Bolš za toje, tak zvanaja aptymistyčnaja litaratura — nakštałt vieršaŭ pra śvietłuju kamunistyčnuju budučyniu — naahuł nia maje dačynieńnia da litaratury. Pra heta surjoznyja krytyki daŭno ŭžo nie spračajucca. Jak nie spračajucca j nad tym, što sapraŭdnaja litaratura ni da čoha nie zaklikaje, nikudy nia kliča, nikoha nie vychoŭvaje i nie źmianiaje čałavieka, bo vychavańnie nia jość pryznačeńniem litaratury, mastactva abo, skažam, navuki. Jana, litaratura, jaje tvory kaštoŭnyja sami pa sabie, jak samo žyćcio jość biezumoŭnaj kaštoŭnaściu. A ŭžo jak hladzieć na žyćcio, u tym liku ŭłasnaje, i što ź im rabić — heta sprava śvietapohladu dy asabistaha vybaru. Jaho niama sensu naviazvać inšym, jaho možna zrabić tolki samastojna.
Bykaŭ svoj maralny vybar zrabiŭ i potym paćviardžaŭ jaho ŭsio žyćcio. Ale jon nie žadaŭ i nia moh zrabić jaho za nas, za svaich čytačoŭ, — chacia emacyjna j «prahnuŭ być abvierhnutym». Pesymizm abo aptymizm tut ni pry čym. Hetaja katehoryja pa-za marallu j navat pa-za sensam. Možna z aptymizmam i radasnym nastrojem zdradžvać ułasnym pryncypam, pisać danosy na siabroŭ i svajakoŭ i pry hetym vieryć u nieśmiarotnaść ułasnaje dušy, a taksama ŭ śvietłuju budučyniu Baćkaŭščyny. (Niezdarma niechta napisaŭ pra patryjatyzm jak pra apošniaje prystanišča niahodnika, bo bolš vysokaha, a značyć, zručnaha apraŭdańnia lubym svaim dziejańniam nie prydumaješ.)
Možna być absalutnym skieptykam, mizantropam i melancholikam — i pry hetym niastomna pracavać na karyść svajho narodu, dziela jaho budučyni. Tut jość, niesumnienna, supiarečnaść. Kali litaratura nikoha ni ŭ čym nia zdolnaja pierakanać, značyć, praca piśmieńnika, litaratara jość marnaj pracaj? Adkaz na heta možna šukać u «Micie pra Syzyfa» ekzystencyjalista Kamiu, idejnym naščadkam jakoha ŭ značnaj stupieni adčuvaŭ siabie Bykaŭ. Kali kazać zusim sproščana, sens pracy ŭ tym, kab jaje rabić, niezaležna ad vynikaŭ. Z hetaha hledzišča vyznačeńnie Bykava jak pesymista vyhladaje absurdnym, bo ciažka znajści prykład čałavieka, jaki b tak šmat i ŭparta pracavaŭ.
I tut samy čas viarnucca da dyskusii nakont bykaŭskaha pesymizmu što da Biełarusi j biełaruskaha narodu. Kali b Bykaŭ uvieś čas tolki j razvažaŭ by nad tym, jość u ich budučynia ci niama, stračany histaryčny šanc ci nie, my nia mieli b vialikaha biełaruskaha piśmieńnika. Pryčym vialikaha (heta jašče bolš vyrazna vidać siońnia, praz dva hady paśla jahonaj śmierci) u maštabach nia tolki Biełarusi, ale j śvietu. Jon pracavaŭ na budučyniu ŭ samyja ciažkija časy, pracavaŭ da apošniaha, pakul chapała sił. I kali źviartacca da klasyka pa adkaz na samyja balučyja pytańni sučasnaści, dyk voś jon, hety adkaz. Jon palahaje nia ŭ bykaŭskim pesymiźmie i nie ŭ jahonaj tvorčaści navat, ale ŭ im samim. U tym, što ŭ Biełarusi byŭ Bykaŭ.
Inšaja reč, što fakt isnavańnia Bykava, toje, što jon byŭ i zastaŭsia ŭ litaratury, u historyi, u našaj pamiaci, nie źjaŭlajecca indulhiencyjaj dla astatnich biełarusaŭ. Taksama jak bykaŭski pesymizm (ci toje, što my nazyvajem pesymizmam) nia moža być apraŭdańniem dla našaha ŭłasnaha biaździejańnia. Što ž tyčyć samoha pradmietu — heta značyć biełaruskaj nacyi, — dyk dla taho, kab zrazumieć hety pradmiet, patrebien nie pesymizm ci niešta takoje ž emacyjnaje, patasnaje, a patrebny, pierš za ŭsio, viedy. Inakš kažučy, viedańnie pradmietu, ab jakim pišaš. I ŭ hetym jašče adzin vidavočny ŭrok Bykava-piśmieńnika.
Jon zaŭsiody pisaŭ tolki pra toje, što viedaŭ asabista, — pra viosku, pra sialan, pra vajnu, pra pakuty čałaviečaj dušy, trahizm čałaviečaha isnavańnia. Siarhiej Dubaviec u adnoj sa svaich «Vostrych Bramaŭ» pryvodzić zaŭvahu znajomaha piśmieńnika ŭ suviazi z bykaŭskaj «Vaŭčynaj jamaj», dzie apisvajecca Čarnobylskaja zona. Bykaŭ, pavodle taje zaŭvahi, piša pra «chmyźniaki dy ŭzhorki» — heta značyć apisvaje… rodnyja viciebskija krajavidy, a nie paleskija. Mabyć, tak. Možna pryhadać taksama zorku Syryjus, jakaja ŭ adnym z bykaŭskich tvoraŭ źziaje ŭ tuju paru hodu, kali na niebaschile ŭ tutejšych šyrotach jaje ŭžo nie vidać. Kali źviarnuli ŭvahu na hetuju niedarečnaść, Bykaŭ spačatku abiacaŭ pamyłku vypravić, ale potym pakinuŭ usio, jak było. A inakš, vidać, daviałosia b pierapisvać usio nanava, ad pačatku da kanca. Bykaŭ, vidavočna, apisvaŭ nie krajavidy ci zornaje nieba — jon apisvaŭ stan dušy, i adpaviedna z hetym mastacki śviet jahonych tvoraŭ budavaŭsia pavodle ŭłasnych zakonaŭ, dzie krajavidy, mabyć, adyhryvajuć padparadkavanuju rolu.
Skazanaje zusim nie aznačaje, što Bykaŭ i jaho tvorčy metad pavinny ŭsim padabacca, što klasyk musić zastavacca pa-za krytykaj. Naadvarot, niekrytyčnaje, tak by mović, tałmudyčnaje staŭleńnie da tvorčaj spadčyny piśmieńnika, sproba fetyšyzacyi jahonych vykazvańniaŭ, u tym liku vypadkovych abo pamyłkovych, — prajava niepavahi da piśmieńnika. U kožnym vypadku heta byli jahonyja ŭłasnyja pamyłki, pradyktavanyja ŭsim jahonym žyćciom, niaprostymi abstavinami žyćcia, a potym i nievylečnaj chvarobaj. Chavacca za słovami klasyka, jaki ŭžo nia moža ŭstupić ni ŭ jakija dyskusii, niedarečna. A tym bolš niedarečna vykarystoŭvać imia Bykava dziela padtrymki, skažam, adnaho z kandydataŭ u «adzinyja kandydaty» ad apazycyi, ź jakim jon, mabyć, pry žyćci nie pažadaŭ by navat pavitacca za ruku. Ale ž chiba ŭ jaho zapytajeśsia ciapier? Miortvym nie balić…
Nie, ni Bykaŭ, ni Harecki, ni Kupała z Kołasam nie daduć nam adkazu na toje, ci zastaniecca biełaruskaja mova, ci budzie niekali hodnaja j niezaležnaja kraina Biełaruś. Jany pakutliva vyrašali hetaje pytańnie dla siabie, kožny ŭ svaim časie j abstavinach. I kožnaje novaje pakaleńnie biełarusaŭ asudžana na toje, kab vyrašać jaho znoŭ i znoŭ — pakul nacyja albo sapraŭdy nia źniknie, albo pytańnie nia zrobic-ca tryvijalnym i klasyki biełaruskaje litaratury nie zastanucca ŭsiaho tolki klasykami, a nie prarokami. I miesca im budzie na pylnych knižnych palicach dy na školnych urokach, a nie ŭ dyskusijach na temy sučasnaści. Tolki naŭrad ci kamu z sučaśnikaŭ Bykava daviadziecca da hetaha dažyć.
Niechta skazaŭ, što aptymist pamiraje adzin raz, pesymist — biaskoncuju kolkaść razoŭ. Ale ž reč nia ŭ tym, jak pamierci. Reč u tym, jak žyć…
Kamientary