Avaryja zdaryłasia z 6-m vahonam elektrapojezda rehijanalnych linij «Maładziečna-Minsk», što vyjšaŭ z Maładziečna a 15.46.
U vahonie stała naziraŭsia pach harełaj płastmasy.
«Usie jorzali, krucili hałovami, ciahnuli nosam, ale, vidać, jak heta časta byvaje ź biełarusami, dumali: a moža, tak i treba? A moža, praniasie? — piša ŭ svaim fejsbuku Natałka Babina, što jakraz apynułasia ŭ tym vahonie. Vyratavała situacyju, pavodle jaje słovaŭ, žurnalistka Hanna Sieviaryniec, siastra palityka-chryścijanina. — «Hanna sa spakojnym vyrazam tvaru prajšła ź siaredziny vahona da kropki suviazi z mašynistam i skazała: «U šostym vahonie vielmi pachnie palenaj pravodkaj. Kali łaska, dapamažycie razabracca, u čym sprava».
Chutka prybieh pamočnik mašynista, i na prypynku «Minskaje mora» ŭsich paprasili vyjści z vahona. Z elektryčnych ščytoŭ na toj čas užo valiŭ dym.
Vahon byŭ zapoŭnieny pad zaviazku. Ale — treba addać naležnaje — ludzi vielmi spakojna vyjšli.
Praź niejki čas nam prapanavali siadać u inšyja vahony, i elektryčka paciahnułasia dalej.
Kali b nie Hanna, chto znaje, čym heta mahło abiarnucca», — adznačaje Babina.
Kamientary