Litaratura33

Pavieł Savośka. Firma vienikaŭ nie viaža. Apaviadańnie

U kabiniet da doktara Sarokina zajšła žančyna hadoŭ pad sorak i ścišanym hołasam pavitałasia:

— Dzień dobry vam!

Doktar praciahvaŭ pisać, a paśla, spachapiŭšysia, uźniaŭ na jaje vočy i chucieńka adkazaŭ:

— Dzień dobry! Prachodźcie, siadajcie, raskazvajcie.

Sarokinu było za siemdziesiat, ale jon praciahvaŭ jašče pracavać na pałovu staŭki ŭ paliklinicy. Arandavaŭ tut pamiaškańnie i ŭ volny čas lačyŭ vypivoch zvyšsakretnym mietadam…

Žančyna zrabiła niekalki krokaŭ i prysieła na adno z kresłaŭ, što stajali ŭzdoŭž ściany davoli prastornaha kabinieta.

— Hora ŭ mianie vialikaje… — jana ŭzdychnuła. — Pryviezła da vas na lačeńnie svajho mužyka-pjantosika. Bo dajšli čutki navat da našaj Alaksiejeŭki, što vylečvajecie vy ałkašoŭ, voś… A moj na cahielni pracuje, zarobak prapivaje, dyrektar zvolnić choča, a z čaho ž tady nam žyć? Kažuć, što mietoda vaša dabrennaja.

Doktar uśmichnuŭsia i pahładziŭ svaju sivuju barodku.

— Mietad moj i sapraŭdy ŭnikalny. Jaho zapatentavali ŭ Hiermanii i Polščy. Zacikavilisia i rasijskija daktary…

— A jak ža jon nazyvajecca?

— Kazytliva-azdaraŭlenčy masaž z krychu paščypvajučym uździejańniem.

— A ŭ vas tut płacić treba? — sa społacham u vačach spytała žančyna.

— Płata nievialikaja, usiaho dvaccać rubloŭ.

— Takija hrošy ŭ mianie jościeka, aby dapamahło. Niaŭžo ŭsich vylečvajecie?

— Pakul skarhaŭ nie było! — z uśmieškaj pramoviŭ doktar.

— A jakaja harantyja? Na kolki hod?— praciahvała dapytvacca žančyna.

— Pažyćciovaja! Voś vaš muž budzie… — tut jon śpiecham pahartaŭ davoli toŭsty sšytak. — Vo! Sto sorak piatym budzie. I jašče nie było vypadkaŭ, kab chtości nie vylečyŭsia. Voś kniha vodhukaŭ, tut adnyja padziaki… U nas, jak toj kazaŭ, firma vienikaŭ nie viaža…— Sarokin znoŭ zahadkava ŭśmichnuusia i pahładziŭ barodku. — Vylečvajem luboha i za adzin sieans, a jon praciahvajecca nie bolš za hadzinu.

— Abo! — žančyna machnuła rukoj. — Ja pierłasia ź im u takuju dalačyń, to zmahu i da abiedu vysiedzieć, tolki b dapamahli 6 vy majmu Mikałaju.

— Kali tak, to davajcie jaho siudy! Nie budziem marnavać času!

Praz chvilinu ŭ kabiniet razam z žančynaj zajšoŭ paŭnavaty mužčyna hadoŭ pad piaćdziasiat z čyrvonym nosam i nachabna-virlivymi vačyma. Na jahonym tvary tak i vymaloŭvałasia ździeklivaja ŭśmieška…

Jon navat nie pavitaŭsia, a stajaŭ byccam nachileny słup la darohi, što ŭsim zaminaje.

—Tolki nie vypiendryvajsia! — žančyna źlohku šturchanuła muža pad bok. — Viadzi siabie prystojna, bo tut usich vylečvajuć.

— A voś u heta ja i nie vieru! — rašuča pramoviŭ jon i zaśmiajaŭsia.

— Nie vierycie, što ja vas vyleču? — z łahodnaj uśmieškaj spytaŭ doktar. — Daremna, daremna… A jość žadańnie vylečycca?

— Dy ja nie chvory! — uskliknuŭ mužčyna. — Byvaje, praŭda, vypivaju. A chto ciapier nie zakładvaje pry takim našym žyćci! Dy ja b i nie pajechaŭ siudy, kab maja Hanula nie paabiacała mnie kupić za heta dźvie plaški harełki «Kryštal-Luks»! Čuli pra takuju?

— Viedaju, — adkazaŭ doktar. — Try załatyja miedali ŭ Lejpcyhu i Maskvie. Ale vam daviadziecca pra jaje zabyć…

—Voś jak! — z rospačču ŭ hołasie ŭskliknuŭ mužčyna. — To kali mnie budziecie jakuju paskudnuju kapsułu padšyvać abo mazhi hipnozam kampaściravać, to ja nie zhodzien! — zaroŭ jon.

— Cišej ty! — uskinułasia na jaho žonka. — Chočaš u milicyju zahrymieć? Durań alaksiejeŭski!

— Ničoha strašnaha, — Sarokin padniaŭsia z-za stała. — U nas byvajuć i nie takija pacyjenty. A ciapier prysadžvajciesia ŭ kresła, i pastavim kančatkovy dyjahnaz.

I nie paśpieŭ mužčyna prysieści, jak doktar imhnienna padskočyŭ da jaho i pačaŭ rabić pierad jaho nosam davoli zahadkavyja ruchi svaimi rukami. Hetyja pasažy aznačali, što jon byccam štości nieviadomaje vyciahvaje z mužčyny, a paśla z ahidaju kidaje u kut.

— Dy vy što?! — sa ździŭleńniem pramoviŭ mužčyna.

Doktar ničoha nie adkazaŭ, a chucieńka zaniaŭ svajo miesca za stałom i pačaŭ niešta pisać. Paśla zirnuŭ na žančynu z mužam i pramoviŭ:

— Ciapier mnie usio zrazumieła. U vas piastotna-ałkaholny sindrom z pahłyblenym narkatyčnym uchiłam. Jakraz naš profil. Ciapier prystupim da lačebnaha sieansa. Vam daviadziecca pačakać u pryjomnaj, — źviarnuŭsia Sarokin da žančyny, — a vy prachodźcie za mnoj.

Doktar zavieŭ mužčynu ŭ asobnuju lačebnuju kabinu. Tam stajaŭ nizkavaty, ale davoli šyroki stoł.

— Raspranajciesia i žyvatom na stoł, — zahadaŭ doktar. — Zaraz i masažysty padyduć…

I tolki mužčyna raspranuŭsia, jak u kabinu zajšli dva zdaraviennyja dzieciuki. Jany moŭčki, amal siłkom, pakłali mužčynu na stoł i chucieńka pryviazali jahonyja ruki i nohi ramianiami, jakija byli tut padrychtavany.

— Pačynać? — z uśmieškaj spytaŭ adzin ź dzieciukoŭ.

— Davajcie! — dazvoliŭ doktar. — Tolki nie pierastarajciesia.

U toje ž imhnieńnie druhi dziaciuk pryspuściŭ z mužčyny trusy.

— Vy što?! — zaroŭ niebaraka. — Zvarjacieli?!

A dzieciuki moŭčki pačali łupcavać pa miakkim miescy vypivochi namočanymi ŭ vadzie piańkovymi viaroŭkami.

Mužčyna roŭ što mieŭ mocy. Lekar vyskačyŭ z kabiny i nie paśpieŭ dajści da svajho stała, jak u kabiniet zalacieła žančyna.

— Čaho jon kryčyć, jak byk niedarezany?! — sa społacham spytała jana.

— Dy jak vam skazać… — sumieŭsia doktar. — Na lačebna-azdaraŭlalny masaž kožny reahuje pa-svojmu. Adny pacyjenty śmiajucca, druhija kryčać, trecija płačuć. Vy nie chvalujciesia. Vaš muž pakul prymaje dziesiacichvilinny razahravalny masaž. Jon samy niepryjemny…

Mužčyna miž tym pahražaŭ, što spalić usiu palikliniku, svaju viosku i zajavić u milicyju. Ale pastupova stanaviłasia usio ciažej razabrać jahonyja słovy…

— Jon ža jenčyć! — žančyna kinułasia da kabinki, ale dźviery byli nadziejna zamknuty.

— Nie chvalujciesia! — doktar usadziu žančynu u kresła. — Jakraz z hetymi krykami i vychodzić chvaroba…

— Nu i lačeńnie ŭ vas! Mikoła zmarduje mianie doma na čorny jabłyk.

— Takoha nie budzie, mahu vas zapeŭnić. Nie jon pieršy… A mietad moj jakraz i zasnavany na bolevym sindromie…

— Jak heta?

— Chvaroba praz bol i vychodzić. Čym macniej čałaviek kryčyć, tym chutčej jana pakidaje jahonaje cieła. Prysłuchajciesia, užo krychu acichaje. A my z vami zojdziem zaraz u našu apteku, kupicie toje-sioje dla prymočak…

Jany vyjšli z kabinieta. Kali chvilin praź dziesiać viarnulisia, to naŭkoł była miortvaja cišynia…

— Zdajecca mnie,— ścišanym hołasam pramoviŭ doktar, — što lačeńnie paśpiachova skončyłasia.

I tolki jon zmoŭk, jak z kabiny vyjšaŭ Mikoła, jakoha padtrymlivaŭ adzin ź dzieciukoŭ. Žonka kinułasia da muža, a dziaciuk imhnienna źnik za dźviaryma.

— Jak ty? — zapytała kabieta ŭ svajho Mikoły.

Tvar u taho byŭ źbialeły, vočy, byccam u pakutnika, pazirali łaskava, i jon ledź čutna prašaptaŭ:

— Ničoha. Dobra, što ŭ žyvych zastaŭsia.

— A ciapier, — doktar chucieńka ŭsieŭsia za stoł, — praviadziem nievialički test — i možacie adpraŭlacca dachaty.

— Što jašče za test?! — ustryvožyłasia žančyna. 

— Mikoła adkaža na niekalki pytańniaŭ, i vy zrazumiejecie, što jon vylečyŭsia.

— Zadavajcie! A to jon ledź na nahach trymajecca ad vašych lekaŭ.

— Ci budziem my bolš zazirać u butelku?

— Nikoli! — adrazu ž vypaliŭ Mikoła.

— Atrymaŭšy zarobak…

— Pryniasu da Hanuli ŭsio da kapiejki,— pierabiŭ jon doktara, — dy i kvitok pobač pałažu.

— Tak… — Sarokin uśmichnuŭsia i ad zadavalnieńnia pacior ruki. — A kali šabaška jakaja nadarycca?

— Kuplu žoncy kvietki, dzieciam marožanaje, a reštu prosta joj u ruki…

Žonka ad takich słoŭ aniamieła i sa ździŭleńniem pazirała na doktara.

— Voś bačycie, a vy nie vieryli! — uskryknuŭ toj u adkaz. Jon zrabiŭ zapis u sšytku, a paśla dadaŭ: — Pakul, praŭda, siadzieć jamu nie daviadziecca, voś… Dyj spać budzie na žyvacie, ale praz tydzień-druhi ačomajecca i pryjdzie ŭ normu.

— A što ź jaho… — žonka aściarožna dakranułasia nižej Mikołavaj śpiny.

Toj ažno padskočyŭ i ŭskryknuŭ: «Nie treba!»

— Voś heta miesca, što vy pamacali, my jakraz i masažyravali. Praź jaho jakraz idzie samaje efiektyŭnaje azdaraŭleńnie.

— To vialiki vam dziakuj za lačeńnie! — pramoviła žančyna i chucieńka pakłała hrošy na stoł, paciahnuła Mikołu pad ruku da dźviarej.

— Kali, nie daj boh, prykmiecicie malejšyja zboi ŭ pavodzinach muža, to pryjazdžajcie na paŭtorny sieans, — kinuŭ im uśled Sarokin.

Paśla jahonych słoŭ Mikoła imhnienna sihanuŭ za dźviery z takoj chutkaściu, što Hanula nie paśpieła ich začynić.

Kamientary3

Ciapier čytajuć

Mackievič: Cichanoŭskuju źniać, zamianić, pieraabrać nielha. Nie mučajciesia. Nielha — i ŭsio11

Mackievič: Cichanoŭskuju źniać, zamianić, pieraabrać nielha. Nie mučajciesia. Nielha — i ŭsio

Usie naviny →
Usie naviny

Ułady Siryi atrymali pieramohu nad miascovymi kurdami4

Na Dniapry złavili ščupaka-«krakadziła»4

Tramp zaprasiŭ Łukašenku ŭvajści ŭ Radu miru pa Hazie49

Na minskich śviatłaforach chutka źjaviacca QR-kody. Dla čaho?

Viartańnie ciapła ŭ kvatery Minska moža zaciahnucca da viečara. Haradžanie apisvajuć maštab avaryi9

Pamior były ministr finansaŭ Mikałaj Korbut4

Fiaduta — Kaleśnikavaj: Mašańka, ci viarniciesia na Miesiac, ci nie vučycie žyć tych, chto stamiŭsia nabivać huzy ad čarhovaha nastupańnia na hrabli37

Łukašenka, jaki nie lubić haračyni, skazaŭ, što batarei ŭ kvaterach mohuć hreć i mienš15

«Heta byŭ momant krajniaj bieznadziejnaści». Biełaruski žurnalist raspavioŭ, jak turystam pajechaŭ u Iran i trapiŭ u turmu9

bolš čytanych navin
bolš łajkanych navin

Mackievič: Cichanoŭskuju źniać, zamianić, pieraabrać nielha. Nie mučajciesia. Nielha — i ŭsio11

Mackievič: Cichanoŭskuju źniać, zamianić, pieraabrać nielha. Nie mučajciesia. Nielha — i ŭsio

Hałoŭnaje
Usie naviny →

Zaŭvaha:

 

 

 

 

Zakryć Paviedamić