Niedarečna, kali źvierchu pačynajuć čytać patryjatyčnyja maralite tym, chto zaŭsiody byŭ za niezaležnaść. Piša Alaksandar Kłaskoŭski.
Niedarečna, kali źvierchu pačynajuć čytać patryjatyčnyja maralite tym, chto zaŭsiody byŭ za niezaležnaść. Piša Alaksandar Kłaskoŭski.
U takich vypadkach Harbačoŭ kazaŭ: «Nam padkidvajuć». Paśla peŭnych ekivokaŭ ułady myślary demakratyčnaj supolnaści znoŭ łamajuć hałavu nad dylemaj. Iści abo nie iści na «supracoŭnictva z dyktataram», kali Ajčyna ŭ niebiaśpiecy?
Majecca na ŭvazie rasiejski scenar zadušeńnia našaj niezaležnaści hazam. Dziela jaje abarony apazycyi nibyta prapanujecca stać u adzin šycht z uładaj. Zmahacca nie «za Stalina», a za Radzimu.
Ale kali adkinuć metafary, dyk što my bačym?
Niedarečna, kali źvierchu pačynajuć čytać patryjatyčnyja maralite tym, chto zaŭsiody byŭ za niezaležnaść. U tym liku j tady, kali dziaržaŭnyja prapahandysty zaklikali źlicca z Rasiejaj u ekstazie.
Nacyjanalna śviadomaja hramada tak ci inačaj budzie zmahacca za volnuju Baćkaŭščynu (navat kali b zdaryłasia najhoršaje i namenklatura ŭžo stajała ŭ čarzie pa maskoŭskija jarłyki na kniažańnie).
Dyk što ž nasamreč prapanujecca apanentam režymu? «Usiaho tolki» źniać nibyta niedarečnyja – bo akurat ža «krytyčnyja dni»! – pretenzii da kiroŭnych viarchoŭ. Adsunuć ubok usie hetyja svaje demakratyčnyja brazhotki.
Tut niekalki raźlikaŭ.
Zhulać na niezaležnickim refleksie. Abuć naiŭnych u łapci. Maksymalna neŭtralizavać palityčnych supraciŭnikaŭ, kab nie ačolili pratesty va ŭmovach narastańnia ekanamičnych ciažkaściaŭ. Atrymać peŭny absiah dla hulni z Zachadam (pabačcie, panovie, jakaja ŭ nas idyličnaja ŭnutranaja kansalidacyja!). Urešcie, naładzić daŭno žadanuju selekcyju. To bok pakinuć na razvod «kanstruktyŭnuju» apazycyju i dadušyć astatniuju – jak kančatkova vykrytuju va ŭmovach hazavaj vajny piatuju kalonu.
Inšych, bolej vysakarodnych, matyvaŭ pakul što nie razhledziš i praź mikraskop. Bo inačaj by alharytm dziejańniaŭ ułady musiŭ być zusim inšy. Jakaja ž tut, trasca jaje biary, abarona Baćkaŭščyny, kali zmahary-niezaležniki abiazzbrojenyja, u kajdankach, z klapam u rocie?
Jak ni paradaksalna, ale siońnia, spekulujučy momantam, chočuć jašče j damahčysia niejkich vasalnych klatvaŭ ad tych, kamu za niezaležnickija pierakanańni stolki hadoŭ miali rebry.
Nasamreč nijakaj dylemy (što najpierš – demakratyja ci suverennaść?) pierad apazycyjaj niama. Tak davodzić palitolah Valer Karbalevič. Bo de-fakta pahroza niezaležnaści j demakratyi ŭ nas zychodzić z adnoj krynicy...
Kali ž fantastyčnym namahańniem ujavić, što ŭłada nasamreč daśpieła, kab pastavić na słužbu suverenitetu demakratyčny patencyjał, to treba jaho elementarna raźniavolić. Vypuścić z-za krataŭ usich achviaraŭ palityčnaha pieraśledu. Stvaryć partyjam ludzkija ŭmovy – dla pačatku na miascovych vybarach (puścić narešcie ŭ hetyja tabujavanyja vybarkamy!). Viarnuć u katalohi dy šapiki niezaležnuju presu (zaŭvažcie, adzin korań ź «niezaležnaściu»!). Śpis možna doŭžyć i doŭžyć, bo zadušyli ž usio, što mahli.
Siońnia, kali navisła raspłata za intehracyjnyja huli, mienavita ŭłada musić davodzić svaju addanaść ideałam niezaležnaści. A nie raspačynać inšyja, ciapier užo falšyva-patryjatyčnyja zabaŭki.
Ciapier čytajuć
Topavy pierakładčyk pajechaŭ u Biełaruś mianiać pašpart — i sieŭ za danaty. «KDB pahladzieŭ na sumu i vyrašyŭ, što nichto ŭ zdarovym rozumie nie moža vydatkavać stolki ŭłasnych hrošaj»
Kamientary