PIAČATKA ŠKOLNAJA
Kožnaja palityčnaja systema maje svaje atrybuty. Systema pamiraje — i atrybuty albo hinuć ź joju, albo prystasoŭvajucca da novych umovaŭ. Aksijoma hetaja, na pieršy pohlad, nie vyklikaje sumnievaŭ. Adnak u mituśni, što ŭtvaryłasia padčas razvału apošniaje imperyi, nichto, zdajecca, i nie zaŭvažyŭ, jakaja takaja spadčyna zrabiła ŭpeŭnieny krok z hadzinaŭ stalinskaje dyktatury naŭprost u našuju sučasnaść. A spadčyna hetaja — našaja ŠKOŁA.
Ja cudoŭna pamiataju, jak hučaŭ (paraŭnalna niadaŭna) moj apošni zvanok. Na ŭračystuju «liniejku» na asfaltavaj placoŭcy sabralisia: prymusam pryviedzienyja pieršaklaški, jakija šče nie navučylisia dumać; pryviedzienyja taksama prymusam, tolki ŭžo «maralnym», vypuskniki, što ŭžo paśpiachova navučylisia nia dumać; hamuz nastaŭnic, jakija prahnuć santymentaŭ, pryznańniaŭ u lubovi j kvietak. Małodšyja pasłuchmiana plaskali ŭ dałońki — dyrektaru, što nadryvaŭsia ŭ złamany mikrafon... svaim adnaklaśnikam, što čytali vieršyki-drynduški na matyŭ «Chare Kryšna»... vypusk-nikam, što padychodzili dla atrymańnia hramataŭ... Ja atrymała bliskučuju, čyrvonuju, «sierpasto-mołotkastuju» «Pačotnuju hramatu» — «za vydatnyja viedy pa istoryi».
U našaj klasnaj kiraŭnicy j navat u niekatorych dziaŭčatak atrymałasia vycisnuć ź siabie ślozy; usie byli va ŭračystym zasmučeńni.
A ja hladzieła na ich i dumała: «Usio, usio! Heta kaniec!» Jany sadziać niabožčyka za stoł, a potym jašče dziviacca: «Čamu heta viačera pachnie trupiarniaju?»
Zaraz my nazirajem raspad savieckaje škoły, hetaj mini-dziaržavy, dzie daŭno adbyŭsia krach, niabožčycy, što zabyłasia pamierci. Heta navat nie apošniaja stadyja chvaroby, a całkam zakanamiernaja śmierć, jakuju nichto nia choča zaŭvažać.
«Vučycca, vučycca j vučycca!» — pramaŭlaŭ davoli słušna, jak ni kruci, tavaryš Lenin. Ale savieckaja škoła była pabudavanaja nasupierak hetamu lozunhu. Bo ŭ joj nia vučacca. U joj VUČAĆ.
Roźnica pamiž «mianie vučać» i «ja vučusia» kančatkova była mnoju ŭśviadomlenaja ŭ adzinaccataj klasie. Mienavita tady ja daviedałasia, kolki kaštuje čas. I mnie było vielmi baluča zabivać štodzień pa siem-vosiem hadzinaŭ. A kolki času było zabita za adzinaccać hadoŭ? Bojazna padličvać.
U apošni hod majoj vučoby ja pierastała pavažać škołu. Ja pierastała ŭsprymać lubuju infarmacyju, jakuju sprabavali ŭpichnuć u mianie na ŭrokach. Ja nie rychtavała chatnija zadańni j navat nie nasiła na zaniatki knihi. Ja nie chacieła, kab mianie vučyli. Ja vučyłasia sama, pryčym davoli plonna.
Savieckija vučni robiać chatnija zadańni, kab nie atrymać dvojki. Savieckija vučni chodziać na zaniatki, kab ich nie vyklikali ŭ nastaŭnickuju. Savieckija vučni vučacca, kab zdać školnyja ispyty. Savieckija vučni nia chočuć vučycca. A kali chto j choča, to ŭ škole realizavać hetaje prava nia moža.
Bo ŭsia systema školnaje adukacyi zasnavanaja ŭ nas na prymusie. Vučni vučacca tamu, što abaviazanyja, a spytać: «Dziela čaho?» — i nie adkažuć. Nastaŭniki vučać, bo abaviazanyja, a na pytańnie «Dziela čaho?» — adkazu niama. Bo kamunizm užo nichto nie buduje, a za «volnuju j niezaležnuju Biełaruś» možna tolki zhubić pracu. Niama METY — voś u čym prablema.
Darečy, u nastaŭnikaŭ usio ž jość adkaz na pytańnie «Dziela čaho?» «Mnie za heta hrošy płociać», — kaža nastaŭnik. Ale adrazu ž uzdychaje: «Dy chiba heta hrošy?» Jašče adzin nonsens: vučycca ŭžo pierastali, chutka j vučyć pierastanuć.
I maja ankieta «Čamu ja navučyłasia ŭ škole» vyhladaje pryblizna tak:
1) chłusić i padmanvać;
2) śpisvać i padkazvać;
3) prynižacca j śpiavać dyfiramby;
4) raźbirać švejnuju mašynku.
Da «źbirać» sprava tak i nie dajšła.
Što ni kažy, ale kamunistami była pabudavanaja idealnaja mašyna dla vychavańnia raboŭ. Usie my prajšli praz savieckuju škołu. Usie my chłusili j padmanvali, bolš ci mienš paśpiachova, na praciahu adzinaccaci hadoŭ. Na kožnym z nas lažyć piačatka vialikaje školnaje niapraŭdy — piačatka školnaja. I ŭsie našyja dasiahnieńni — nie dziakujučy, a nasupierak.
I dzieci našyja chodziać u tuju samuju škołu, u jakuju chadzili našyja baćki. Škołu, dzie nichto nia choča vučycca, niahledziačy na słavuty lozunh.
Tamu, kali my ździejśnim zapavietnaje «pryjści da ŭłady», pieraŭtvareńni treba budzie pačynać mienavita z systemy školnaje adukacyi. Kab nie vychoŭvać novych raboŭ, jakija z malenstva pryvučanyja vykonvać zahady.
A tyja «refarmisckija pamknieńni», što śviarbiać ciapierašniaj uładzie, — nie reanimacyja, a ažyŭleńnie trupa. Adna z takich šalonych idejkaŭ da bolu niešta nahadvaje: školnaje samakiravańnie, navat z vybaram prezydenta...
A našyja sproby pakul što sama raz padobnyja da vypadku, što adbyŭsia ŭ adnoj sa škołaŭ: prosta z zaniatkaŭ chłopca na «chutkaj» advieźli ŭ admysłovy špital, dzie jon u admysłovaj kašuli z doŭhimi rukavami, zaviazanymi za śpinaju, raspaviadaŭ admysłovym lekaram svaje prajekty reformy školnaje adukacyi...
Jaŭhińnia Kalada
Ciahnik Pinsk—Minsk spyniŭsia pad Dziaržynskam biez aciapleńnia. Paśla prybyćcia ŭ stalicu pasažyraŭ razabrali ludzi z sacsietak i raźvieźli pa chatach
Kamientary