U Babrujsku mužčyna źniaŭ z žonki skalp z-za znojdzienaha ŭ ježy vołasa
Trahična zaviaršyłasia śviatočnaja vielikodnaja viačera dla 45-hadovaj babrujčanki — jaje 36-hadovy hramadzianski muž źniaŭ nažom častku skury hałavy svajoj sužycielki z-za taho, što vyjaviŭ u ježy vołas.

Taćciana, jakuju chutkaja pryviezła ŭ chirurhičnaje adździaleńnie Babrujskaj haradskoj balnicy chutkaj miedycynskaj dapamohi, užo sprabuje ŭśmichacca, choć sutki tamu joj było nie da śmiechu. Jana pryznajecca, što, kali b miedyki pryjechali paźniej, z žurnalistami kamunikavać siońnia ŭžo nie pryjšłosia.
Na svajho hramadzianskaha muža, ź jakim pražyli razam 13 hadoŭ, žančyna zła nie trymaje. Pryznajecca, što jon užo nie raz pahražaŭ «namazać joj vałasy klejem», ale hetym razam usio ž pierajšoŭ ad pahroz da realnych dziejańniaŭ.
— Spačatku jon adrezaŭ mnie vałasy vielizarnym kuchonnym ciesakom. A potym užo, zamachnuŭšysia druhi raz, źniaŭ skuru z astatnimi vałasami z patylicy, — raspaviadaje Taćciana.
Joj siońnia ciažka nie hetak fizična, kolki maralna: paśla taho, što adbyłosia, žyćcio daviadziecca pačynać faktyčna znoŭku.
— Viarnusia da dački, u nas jość pakoj u internacie, — kaža Taćciana, jakaja da niadaŭniaha času žyła ŭ kvatery svajho abrańnika. — Voś papraŭlusia i ja pajdu jašče raz na pracu, usio naładzicca. Ja pa adukacyi malar, ale ŭ apošni čas była roznarabočym.
Pra svajho hramadzianskaha muža jana vykazvajecca strymana i navat apraŭdvaje jaho učynak tym, što mužčyna «prosta ŭžo vielmi hidlivy».
— U ježy jon niepatrabavalny. Ale ŭ maładości voś trapiŭsia piražok z vołasam, i z taho času dla jaho heta śmiarotna.
Žančyna prosić nie ŭkazvać jaje proźvišča i zhadžajecca na fotazdymki pry ŭmovie, što jaje tvaru nie budzie vidać — pryznajecca, što nie choča vynosić śmiećcie z chaty. I zajavu ŭ milicyju na hramadzianskaha muža pisać nie źbirajecca. Ale paśla taho, što zdaryłasia sumiesnaj budučyni ź im nie bačyć.
— Ja b mamu nie zrazumieła, kali b jana paśla balnicy da jaho viarnułasia, — kaža Naścia, dačka paciarpiełaj, i cikavicca losam ajčyma. - Vy nie viedajecie, jaho pasadzili? A to mnie treba zajści ŭ kvateru, rečy zabrać.
Miž tym pryciahnuć da kryminalnaj adkaznaści praźmierna hidlivaha mužčynu možna budzie tolki ŭ tym vypadku, kali traŭmy, naniesienyja Taćcianie, buduć pryznanyja ciažkimi cialesnymi paškodžańniami.
— Ci kali žančyna sama napiša zajavu ŭ milicyju, - patłumačyła aficyjny pradstaŭnik upraŭleńnia Śledčaha kamiteta pa Mahiloŭskaj vobłaści Aksana Salaniuk.
Kamientary