
Hetym žniŭniem dziciačaja kamanda salihorskaha «Šachciora» (2003 h.n.) ździejśniła nierealny futbolny tryp, uziaŭšy ŭdzieł u mižnarodnym turniry ŭ paŭnočnakarejskim Pchieńjanie. Miedaloŭ z samaj zakrytaj krainy śvietu salihorcy dadomu nie pryvieźli — zaniali siomaje miesca z vaśmi ŭdzielnikaŭ, — zatoje uražańniaŭ — masa. Svaimi nazirańniami pra krainu Kim Čen Yna z «Trybunaj» padzialiŭsia adzin z trenieraŭ biełaruskaj kamandy Dźmitryj Karatkievič.
— Dźmitryj, rastłumačcie, jak naohuł adbyłasia hetaja pajezdka?
— Ja znajomy z futbolnym ahientam Fiodaram Sikorskim, i prykładna za miesiac-dva da pačatku turnira jon mnie skazaŭ, što choča prapanavać niekatorym našym kamandam paŭdzielničać u turniry chłopcaŭ 2003 hoda naradžeńnia, jaki projdzie ŭ KNDR. Nam udałosia damovicca, što Sikorski razhledzić naš varyjant, kali raptam niechta admovicca. U vyniku ŭ BATE vielmi doŭha ŭzhadniali svoj udzieł, a my ŭsie vielmi chutka vyrašyli sa svaim kiraŭnictvam i dali apieratyŭny adkaz.
— Kab trapić u Paŭnočnuju Kareju, treba zapoŭnić masu dakumientaŭ?
— Jašče ŭ samalocie nam vydali dekłaracyi, dzie treba było prapisać, što viaziom, jakija ŭ nas hadžety, minimalnyja źviestki pra siabie, kolki valuty pravozim i hetak dalej. Usio. Niejkich papier, jakija tyčacca zabaronaŭ, my nie zapaŭniali. Ale, da prykładu, kali na stadyjonie ja zaśniaŭ na telefon fatahrafiju paŭnočnakarejskaha pravadyra, da mianie z usich bakoŭ padbiehli supracoŭniki miascovych śpiecsłužbaŭ i paprasili vydalić fota. U hetym płanie tam usio vielmi składana.
— Ź jakimi zabaronami vam daviałosia sutyknucca ŭ Pchieńjanie?
— U horad my samastojna naohuł nie vychodzili. Pryjechali ŭ hatel, nam padali dvuch nibyta hidaŭ, jakija, sami razumiejecie, byli supracoŭnikami śpiecsłužbaŭ. Akramia taho, z nami byŭ azijacki ahient — arhanizatar pajezdki i pierakładčyk. Turysty samastojna pierasoŭvacca pa horadzie nie mohuć — ź imi zaŭsiody pavinna znachodzicca supravadžeńnie. Kali my jechali na treniroŭki abo matčy, hetyja ludzi siadali ŭ aŭtobus i supravadžali nas. Ni naprava, ni naleva paviarnuć my nie mahli. Ale pavodzili siabie našy hidy dosyć dobrazyčliva i pryjazna. Adzin kazaŭ tolki na karejskaj, uvieś čas uśmichaŭsia, chadziŭ, hladzieŭ i siadzieŭ z nami za stałom. Kali źjaŭlałasia niejkaje pytańnie, jon dapamahaŭ u jaho vyrašeńni.
Nas vazili na ekskursiju, u restaran, na stadyjon. Na hetym usio. Za adzinaccać dzion za dźviery hatela my nie vychodzili i pravodzili ŭ im uvieś volny čas.

— Heta žorstka. I čym vy tam zajmalisia?
— Žorstkaha dla nas ničoha nie było. My žyli ŭ najlepšym hateli krainy. Jon tam adzin taki, i ŭ jaho sielać usich, chto pryjazdžaje ŭ KNDR. Nahadvaje čymści savieckija haścinicy «Ukraina» abo «Kosmas» u Maskvie. Manumientalny 50-paviarchovy budynak. Usie maštabna, usio ŭ marmury. Dźviery i lift adčyniajuć adrazu niekalki šviejcaraŭ. Žyli na 25 paviersie.
U maim pakoi byŭ televizar, pa jakim tranślavali anhłamoŭnuju «Al-Džazira», adzin kitajski i dva paŭnočnakarejskija kanały. Što pakazvali? Kłasičnuju prapahandu: demanstracyju, Kim Čen Yna, jak ludzi źbirajuć jabłyki, kukuruzu, kancert, padčas jakoha žančyna ŭ vajennaj formie vykanała pieśniu pad bajan abo akardeon. Čymści nahadvała «Pieśniu hoda — 85». A voś internetu nie było, i źviazacca z kimści było vielmi prablematyčna.
U restaranie było šykoŭnaje charčavańnie. Karmili paŭnočnakarejskimi stravami. Heta azijackaja kuchnia, ale ź nievialikim akcentam na Saviecki Sajuz. Nam padavali niešta padobnaje na aliŭje. Była niejkaja miascovaja kapusta, parastki pšanicy, ahurki, pamidory, zielanina. Miasa tam vielmi svojeasablivaje. My jeli kačku, i jana akazałasia trochi syravataja. Pa mierkach Paŭnočnaj Karei — heta carskaje charčavańnie. Treba razumieć, što ŭ krainie niadaŭna była vajna, ludzi niedajadali, a ŭ nas šviedski stoł, na jakim stajali soki, raznastajnyja prysmaki, sadavina.
Usiaho hetaha było ŭ bahaćci. Našym chłopcam ježa padabałasia — nabirali sabie vialikija porcyi. Šmat čaho nie źjadali, što dla paŭnočnakarejcaŭ było dzikim. My bačyli reakcyju aficyjantaŭ. Jany hetaha nie razumieli.
Kala 5—7 čałaviek za čas turnira atrucilisia. U chłopcaŭ była tempieratura da 39 hradusaŭ, niastraŭnaść. Adnak heta ja źviazvaju nie tolki ź niazvykłaj ježaj. U Pchieńjanie byli vialikija pierapady ŭ tempieratury, vielmi mocna pracavali kandycyjaniery, pad jakimi ja siadzieŭ u kurtcy. Mocnaja vilhotnaść. Doždž prajšoŭ — i dva dni nie vysychali łužyny. Škarpetki i bializna try dni nie mahli vysachnuć. I heta pry tempieratury ŭ 40 hradusaŭ!
— Što vam zabaraniali rabić?
— Vychodzić za terytoryju hatela, fatahrafavać pomniki i vyjavy pravadyroŭ. Kala pomnikaŭ navat nielha było znachodzicca.

— Što saboj ujaŭlajuć paŭnočnakarejcy? Što heta za ludzi?
— Strohi paradak i dyscyplina. Vulicy čystyja. U horadzie vielmi šmat sałdat i vajskoŭcaŭ. Milicyi amal nie było vidać, ale ŭsiudy jość supracoŭniki śpiecsłužbaŭ. Na skryžavańniach u Pchieńjanie možna ŭbačyć rehuliroŭščykaŭ ruchu. Im praściej pastavić čałavieka, čym śviatłafor. Na darohach praktyčna niama mašyn. A kali ty padjazdžaješ da piešachodnaha pierachodu, uźnikaje adčuvańnie, što aŭtobus zaraz pajedzie pa hałovach. I nichto na heta nie źviartaje ŭvahu. Na piešachodnym pierachodzie hałoŭny — kiroŭca. Jon sihnalić i ŭsie razychodziacca.
Zvyčajnyja ludzi kožny dzień vychodziać na vulicy ŭ biełych kašulach i zaviazanych čyrvonych pijanierskich halštukach. Pastajanna maršyrujuć, chodziać strojem. A 6:30 ranicy ŭsie iduć na zaradku. Płoščy ŭsie zapoŭnienyja. Uźnikła adčuvańnie, što jany tam pa siem hadzinaŭ siadziać na kukiškach.

U miascovych žycharach adčuvajecca fanatyčnaja i ślapaja luboŭ da svaich palityčnych lidaraŭ. Kali ŭ nas kaliści nasili znački z vyjavaj Lenina, to tam — z Kim Ir Senam ci Kim Čen Iram. Nosiać vyklučna bavoŭnu: kašuli, štany, pinžaki. Pinžak, darečy, niekatoryja apranajuć na hołaje cieła.
Mašyn na darohach mała. Ale, niahledziačy na heta, jany, jak i mabilnyja telefony, internet, jość va ŭsich miascovych surjoznych ludziej. Prosta ŭ masy ŭsio heta nie puskajuć. Kab kupić rovar, treba atrymać dazvoł partyi.
U krainie małyja zarobki, ale kali patrebna kvatera, — dajuć. Kamunalnyja nie płaciać. Marnavać hrošy asabliva niama na što. Tam niama bahaćcia praduktaŭ abo rečaŭ. Ale, u toj ža čas, jość kramy, umoŭna kažučy, dla błatnych, dzie možna kupić stary kampjutar abo noŭtbuk za 1200 dołaraŭ.
— Heta praŭda, što turysty nie majuć prava ŭ KNDR karystacca miascovaj valutaj?
— Tak. Ale nas nikudy nie vypuskali, tamu my ŭsio kuplali ŭ hateli za dalary i jeŭra. U zvyčajny mahazin niejak zavieźli, ale tam nie było čaho kuplać. Pradavalisia harełka na žeńšeni, cyharety, čaj i prymityŭnyja mahnity, lalki. Navat z suvieniraŭ ničoha tałkovaha pryvieźci nie ŭdałosia.
— Vy napisali ŭ siabie ŭ instahramie, što KNDR — kraina kantrastaŭ. Što mieli na ŭvazie?
— Ja b nazvaŭ Paŭnočnuju Kareju dziŭnaj krainaj. Nam pakazali tolki toje, što treba było pakazać. Nas pavieźli ŭ zaapark, i jon tam prosta šykoŭny. U im prysutničajuć usie vidy žyvioł: ad nasarohaŭ da hijen. Paśla ŭsich pavieźli, jak razumieju, u najlepšy restaran krainy.

Pierad nami pastavili kala dziesiaci straŭ. Uzrovień absłuhoŭvańnia aficyjantaŭ — varjacki. Ja aficyjantcy zadaŭ pytańnie: «A chto ź miascovych žycharoŭ moža dazvolić sabie pryjści ŭ hety restaran?» Dziaŭčyna adrazu zakaciła vočy, joj niešta skazaŭ adzin z paŭnočnakarejcaŭ, i jana adkazała: «Kožny žychar Paŭnočnaj Karei moža dazvolić sabie naviedać naš restaran». Heta marazm. Bo zvyčajnyja miascovyja rabaciahi navat nie padyduć da hetaha restarana. Ale tam usio pakazana tak, što Paŭnočnaja Kareja — heta najlepšaja kraina ŭ śviecie, dzie jość usio, što treba čałavieku dla ščaścia. U KNDR maršyrujuć z barabanami i atrymlivajuć ad hetaha vielizarnaje zadavalnieńnie. Pobač stajać staryja savieckija piacipaviarchoŭki, a dzieści niepadalok znachodziacca futurystyčnyja šmatpaviarchoŭki ŭ styli sučasnych budynkaŭ, jakija ŭzvodziać u Abjadnanych Arabskich Emiratach. U śviecie takich krain, jak KNDR, niašmat. I kali ty heta ŭsio bačyš, to adčuvaješ kantrast ź inšymi dziaržavami.
Tam raspaŭsiudžany kult pavahi da starejšych. Ludzi kłaniajucca ŭsim zapar. Dla nas heta ŭžo stanovicca trochi dzika. Usie dzieci viedajuć svaje pravy, i ŭ Biełarusi niekatoryja navat dazvalajuć sabie hyrkać z vykładčykami, z trenierami, sa starejšymi. U KNDR takoha niama. Z vykładčykam tam — na vy i šeptam. Nie daj boh, niešta adbudziecca, ciabie adpraviać na rudniki, adkul užo nie viartajucca. Kali zbornaja KNDR na čempijanacie śvietu ŭ 2010-m prajhrała Partuhalii, treniera adpravili ŭ ssyłku, a futbalisty prosta nie viarnulisia ŭ rodnuju krainu. Čałaviek razumieŭ: albo pieramoh, albo pamior. I heta nie mietafara.
Kamientary