Try Maryi. Jak šukali biełarusaŭ pa zabytych zdymkach 70-hadovaj daŭniny
«Ci mohuć Imiony znajści imiony?» — spytali ŭ žurnalistaŭ hetaha vydańnia stvaralniki fotaalboma «Najlepšy bok», dzie sabranaja kalekcyja zdymkaŭ 30-50-ch hadoŭ, pa jakich možna prasačyć historyju siemjaŭ i viosak Biełarusi.
Vydańniu «Imiony» dasłali 28 zdymkaŭ kalekcyjaniera Dźmitryja Siarebrynikava. Kaliści šklanyja niehatyvy jon nabyŭ na aukcyjonie. Voś možna pabačyć stałuju žančynu ŭ śviatočnaj chustcy. A voś — siabroŭki apranuli samyja modnyja sukienki. Jość žančyny ŭ kapielušach. Jość mužčyny ŭ halife. Ale chto ŭsie hetyja ludzi, zastavałasia zahadkaj. Tolki na adnym zdymku było napisana «Puhačoŭskaja siamihadovaja škoła». My pajechali ŭ viosku Puhačy, što pad Vałožynam, kab daviedacca, jak skłałasia žyćcio tych, chto 70 hod tamu paziravaŭ nieviadomamu fatohrafu.
Pavaročvajem na Puhačy i spyniajemsia la žančyny. Jana ŭvažliva hladzić na zdymki i kaža: «Vam da Maryi Vikienćjeŭny treba. Heta nastaŭnica naša, joj užo pad 90 hod, ale hałava ŭ jaje śvietłaja, jana ŭsio pamiataje».

U Maryi Vikienćjeŭny na dvare sapraŭdnaja pierabudova. Jana ŭvažliva pahladaje, kab rabočyja zrabili ŭsio, jak treba. «Ź Minsku vy pryjechali? — pytaje. — A božuchna! Davajcie hlanu vašyja kartački, pavinna niekaha paznać».
Nastaŭnica dastaje spačatku akulary, a paśla łupu, kab lepiej razhladzieć tvary.
— Nu, niechta ž znajomy, ale chto? Ludzi tak pamianialisia! Ja pryjšła na 40 hod vypusku ŭ škołu, dyk paznała tolki svaich susiedziaŭ. Dzieci niekatoryja kažuć: «Maryja Vikiencieŭna, vy pomnicie, jakaja pryhožaja ŭ vas sukienka była, jak my ŭ pieršy kłas pryjšli?» Ja ich nie ŭsich pomniu, a jany maju sukienku pomniać. Što praŭda, pryhožaja była: karyčnievaja ź biełymi karunkami! Ja kažu pra ich «dzieci». A tyja dzieci ŭžo niekatoryja na piensii — vo kolki ja žyvu!

Vioska naša była zaŭždy vialikaja. Čym znakamitaja? U nas dobra tkali — i abrusy, i dyvany. Dyvany kłali na łožak, ale jak chočaš lehčy, treba ściahnuć — bierahli. Najlepšyja viešali na ścienku. A samyja darahija trymali ŭ šafie — prydanaje. Dastanieš, hlanieš — i nazad kładzi, kab barani boža, nie papeckać. Tyja dyvany viešali na chatu, kali fatohraf prychodziŭ. I kali ŭ horad jechali ŭ atelje, brali toj dyvan z saboj. Paviesili — dobra, tady možna stanavicca i kab užo zdymali.
Vo pahladzicie, na vašych kartačkach hetyja dyvany. Oj, a jakija dzieŭki tut pryhožyja! Nu, chto b heta moh być? Moda ŭ nas była, ale nichto nie kazaŭ, što heta moda. Prosta bačyš, što stali ciapieraka tak nasić — i ty ŭžo taksama nosiš. Dzie brali adzieńnie? Samyja šyli! Heta ž ciapier pryjdzieš u mahazin — čaho chočaš. A tady ŭsio sami, svaimi rukami — i na vypuskny, i na viasielle, i na pachavańnie. Praŭda, u susiednim miastečku byli habrejskija kramy (ich tolki tak nazyvali «kramy», nie mahaziny). Tam možna było kupić pančochi navat! Raz u sto hod (śmiajecca). Bierahli ich, kab nie daj boh što! Jašče pa vioskach chadzili špiekulanty. Jany ŭ horadzie nakupiać usiaho, a tady ŭžo nam pakazvajuć. I sukienku, i čaraviki možna było kupić. Tak pa chatach i chadzili. Ciapier tak cyhany da nas chodziać, ale ŭčastkovy zahadaŭ ich nie puskać.

Vioska ŭ nas dobraja. My žyli za palakami da 1939 hodu. U panoŭ było ziamli — oho-ho! Ale i ŭ nas ža była. U baćki majho z paru hiektaraŭ, častka lesu. Krucilisia-viarcielisia, kab choć jakuju kapiejčynu zarabić. A tady pryjšli saviety. Nu što, my spačatku radavalisia. Heta ž jany nas ad panoŭ pryjšli vyzvalać. A kali kałhasy zrabili, to ŭžo nichto nie radavaŭsia. U nas, dziakuju bohu, nikoha nie raskułačyli, niejak pratrymałasia naša vioska. A ŭ susiedniaj laśnika, jaki pracavaŭ na pana, adpravili ŭ łahier. Jon dahladaŭ les, kab nie skrali, kab nie padpalili, a jak chto chacieŭ pa hryby pajści ci pa jahady, treba było ŭ jaho bileciki kuplać. Ale jaki jon byŭ złodziej? Adno ž zmardavali jaho!
Jak vajna była, škołu našu to adkryvali, to zakryvali. Prychodzim na zaniatki, a tam abjava: «Siońnia vučoby nie budzie». My tady doma švedary z voŭny viazali. Mocna nas heta ratavała ŭ tyja časy, toje-sioje pradać mahli. My jak małyja byli, biehali da darohi spačatku na savietaŭ pahladzieć, jak jany prychodzili. A paśla hetaksama biehali na niemcaŭ pahladzieć. Jak nas tady nie zabili?

U škole našaj nastaŭnikam pracavaŭ były lotčyk. Tak paśla vajny i zastaŭsia. Jaho pavažali vielmi. Tady nastaŭnik byŭ — što vy, samy pavažany čałaviek na siale. My ź siabroŭkaj vyrašyli ŭ piedvučylišča iści. Sieli ŭ niejkuju paputku i pahnali na Ašmiany. I nie strašna nam było, jo-majo! A jak viarnulisia ŭ Puhačy, tut nastaŭnikam davali chaty. Staršynia kałhałsa nazyvaŭ našu vulicu «8 sakavika», bo nastaŭnicy ŭ asnoŭnym byli — žančyny, u kałhasie jany nie rabili. Tak i pryžyłosia, u nas dahetul tut «8 sakavika».
Maryja Vikienćjeŭna pierabiraje adzin zdymak za druhim, ale nie moža nikoha paznać:
— Bajusia pamylicca, tvary jość znajomyja, ale ŭpeŭniena nikoha nie nazavu. Chadziemcie da susieda Šury!
Susied Alaksandr adrazu dastaje akulary i zadumliva hladzić na fota:
— Tak, Puhačaŭskaja škoła, 1951 hod. Dyk, a ja kali pajšoŭ u škołu?»
— Šura, uspaminaj. Ludzi ź Minsku pryjechali! — padbuchtorvaje žonka.

— Maich adnakłaśnikaŭ niama, zdajecca. Treba vam jechać na chutar. Tam jašče žyvuć dźvie Maryi, im pad 80. Ja ŭsio-tki maładziejšy. Mo, jany što ŭzhadajuć. Mała ŭ nas zastałosia ludziej z tych časoŭ.
Pa darozie na chutar zachodzim va ŭsie chaty, dzie žyvuć stałyja ludzi. «O jakija modnyja byli ŭ našych Puhačach! — kaža žančyna, jakaja ź niaviestkaj vybiraje bulbu. — Pahladzi, jaki kapialuš. Paryž — nie mieniej. Ale paznać my nikoha nie možam».

Chutar — naša apošniaja nadzieja. U dalečyni vidniejucca dźvie dahledžanyja chaty. Kala pieršaj žančyna poić karovu z kałonki, ź pieršaj siekundy ŭśmichajecca, nibyta my — staryja znajomyja. «Maryja Antonaŭna? — udakładniajem my. — Treba vaša dapamoha!»
Jana advodzić karovu ŭ pole, i razam idziem da susiedki. «My — dźvie Maryi, byli dajarkami ŭsio žyćcio ŭ kałhasie, — kaža Antonaŭna. — Razam raźbiaromsia!»

Druhaja Maryja ŭ hety čas korpajecca ŭ aharodzie. Pobač — statak kozaŭ, pamiž baroznami biehajuć ščaniuki i kacianiaty. Pierasoŭvajecca Maryja z dvuma kijočkami, ale treba kapać bulbu — joj na zdaroŭje nie paskardzišsia.
— Ładna, Maryncia, biary ty ŭ svaje ruki fota, bo maje brudnyja, — kamanduje jana Antoŭnaŭnie. I razam pačynajuć «apaznańnie».
— Nu chto heta? Vala Mikitava.
— Niea. U Valki nos ža nie taki byŭ!

— A heta chto?
— Niejkaja znajomaja baba. Ale jak paznać?
— Heta Łabačeŭskaja Aniuta. Kažu tabie: A-niu-ta!

— Pravilna. Heta Aniuta, z 28-ha jana hodu była. Dajarkaj rabiła, čaćviora dziaciej u jaje było, ale jany ŭsie paŭmiraŭšyja ŭžo. I jaje samoj daŭno niama. Paviesiłasia. U kałhasie źnikali cialaty, skazali, što heta jaje syn. U Žodzinie jon siadzieŭ da suda. Matka nie vytrymała — nakłała ruki na siabie. A syna paśla vypuścili, nievinavaty jon byŭ. Mužyk pamior raniej za Ańku. Brat u jaje byŭ — Lonik, z 25-ha hodu. Ale ž zhareŭ razam z domam.
— A vo heta, nu znajomaja ž.
— Chalera viedaje. Nu, znajomaja, ale pasprabuj uzhadaj. Moža, Ancia Šnipava?
— Nie, u Anci vałasy nie krucilisia.
— Dla fatohrafa što chočaš nakruciš.
— Kažu tabie: nie. U Anci vałasy śviatlejšyja byli.
— A zikratyja jakija ŭsie — vočy takija vialikija. Moža, Vasia heta ź Mišam? Jakija maładyja ŭsie, ciažka paznać. Ot kab staryja byli!

Dźvie Maryi nazyvajuć dyvany, na fonie jakich zroblenyja fota, pierabirankami.
— Usio rabili rukami: šyli, prali, tkali. Mnie 80 hadoŭ, ale ja dahetul usio ŭmieju. Kab mnie krosny dali, vytkała b što treba. Jak dzieŭka zamuž išła, maci joj užo składała abrusy, dyvany, karunki. A ŭ kaho nie chapała, dyk pazyčała pa susiedziach. U nas Nataša pazyčała dyvany! Kab poŭnu šafu śviakrovi. Raniej ža prychodzili, pahladali — a jak ža! I Nataša nam nie chutka ich viartała, jana pa adnym na łožak kłała, pa čarzie.
— Adna baba išła zamuž z pustym kufaram, — dadaje Maryja Antonaŭna. — Nu, nie było ŭ jaje ničoha. Tady kufar pusty nasili pa siale.
— Niekali ž nie było nijakich hrošaj. Heta ciapier piensiju atrymaješ ci zarpłatu. My ŭ kałhasie rabili, ale hrošaj nam nie davali. Jaječka ŭ horadzie pradasi — tady kupiš chleba, krupaŭ.
— Špiekulanty ŭ nas byli z horadu, z Ukrainy navat pryjazdžali. Svaim niama kali było takim zajmacca. Štapielu (tkanina — zaŭv.red.) nabiareš try mietry — a Jezus, jakaja modnaja sukienka vychodziła.

— Maryncia, pahladzi, jakija sumki na hetych kartačkach!
— Ciapier takija iznoŭ u modzie! — padkazvajem my.
— O, dyk u mianie takaja lažyć. Dakumienty ŭ jaje składaju. Treba dastać, možna ciapier u horad nasić.
— Pahladzicie, ciapier i škarpetki pad tufli modna nasić, — pakazvajem na jašče adzin zdymak.
— Dyk ja siońnia pa modzie, tolki ŭ mianie čornyja škarpety, — znachodzić što skazać Antonaŭna.

Z usiaho archivu ŭ Puhačach našy try Maryi paznali tolki adnu žančynu — Aniutu Łabačeŭskuju, jakoj siońnia było b 90 hod, ale los jaje skłaŭsia trahična. Kali b pošuki my pačali raniej, šansaŭ znajści ludziej było b kudy bolš. Stałych ludziej u Puhačach zastałosia zusim mała, ale ŭ vioscy viruje žyćcio. Damy tut skupajuć i minčuki, i rasijanie, i ŭkraincy.
Chto ž byŭ tym fatohrafam, jaki pakinuŭ paśla siabie archiŭ? Adkaz znachodzim u biełaruskaha paeta Viktara Šnipa, jaki rodam z tych samych Puhačoŭ.
— Ja doŭha razhladaŭ puhačoŭskija fotazdymki, ale, na žal, nikoha nie paznaŭ. Praŭda, na zdymku vučniaŭ druhoha kłasa, zdajecca, krajni źleva — moj rodny dziadźka Słavik, jaki naradziŭsia ŭ 1944 hodzie. Škoły toj nie zastałosia — zrujnavali. Pamiataju tolki, jak my ź siabrami raźbirali płaty la škoły, dziela zabavy, dyk za nami hnaŭsia vartaŭnik. A maci paśla kazała: «Što heta za chulihany takija!» Ja cicha słuchaŭ, ale nie pryznavaŭsia.

Mahčyma, fotazdymki rabiŭ Piotr Cimanaŭ (dźvie Maryi nazyvali jaho siarod inšych fatohrafaŭ, kazali, što jon pryjechaŭ z Ukrainy, byŭ paranieny padčas vajny — zaŭv. red.). Maci maja kazała, što jon pryjechaŭ u Puhačy paźniej za 1952 hod. Tut treba tak: Maryja Vikienćjeŭna kazała, što jon pryjechaŭ u Puhačy paźniej za 1952 hod. Prystaŭ u prymy da Stasi Charuk. Ale školnyja kłasy nie fatahrafavaŭ… Mahło być, što ŭ Puhačy da majstra pryjazdžali ludzi z susiednich viosak, tamu miascovyja i nie mohuć nikoha paznać. Staražyłaŭ amal nie zastałosia. Kab tyja pošuki pačać raniej! Ja adšukaŭ mahiłu Cimanava: naradziŭsia jon ŭ 1923 hodzie, pamior ŭ 1986. Škada, na pomniku niama fotazdymka Piatra Cichanaviča.

Viktar kaža, samaje kaštoŭnaje ŭ Puhačach — ludzi, jakija zaŭsiody pryjduć na dapamohu: «Voś mienavita pa takich ludziach ja sumuju tut u Minsku!» Fota: Viktoryja Hierasimava, Imiony.
My ŭsie vučyli historyju ŭ škole, ale mała chto sprabavaŭ pahladzieć na historyju Biełarusi praz historyju svajoj vioski i siamji, praz staryja fotazdymki, jakija pylacca ŭ zabytych albomach. Prajekt VEHA sabraŭ unikalnuju kalekcyju zdymkaŭ 30-50-ch hadoŭ, dapoŭniŭ ich kamientarami sacyjołaha i etnohrafa. I zaraz praz kraŭdfandynh źbiraje hrošy na vydańnie unikalnaha alboma. Vy spytajecie: navošta mnie zdymki čužych ludziej? Pa-pieršaje, fotaalbomy — heta zaŭsiody vyjavy inšych ludziej. Pa-druhoje, heta ŭžo nie čužyja ludzi, heta naša historyja — biez pafasu i łozunhaŭ. Padtrymajcie prajekt pa spasyłcy, zastajecca ŭsiaho čatyry dni da kanca kampanii! I abaviazkova raspytajcie svaich babulaŭ i dziadulaŭ pra staryja zdymki ŭ siamiejnych albomach, pakul jość jašče ŭ kaho spytać.
Kamientary