Biaskoncaja hara
Pamiataju, niechta kazaŭ, što ŭsio samaje značnaje j cikavaje zvyčajna kancentrujecca ŭ stalicach. Napeŭna, toj niechta byŭ nie biełarus. Bo biełarus, navat samy saviecki, viedaje, što hościa svajho ci to z Arbata, ci to z Manmartra treba vieźci u Mir, Niaśviž ci Biełavieskuju pušču. Adnym słovam, dalej ad Mienskaj kalcavoj darohi. Tudy, dzie jašče niešta zachavałasia. I mnie taksama z nadychodam leta karcić čaściej praryvać toje koła.
A kudy nakiravacca vandroŭniku, jak nie na samuju vysokuju kropku krainy. U Biełarusi heta Śviataja hara. Ź litaratury ja daviedaŭsia, što vyšynia jaje 345 metraŭ nad uzroŭniem mora. Što ŭ 58-m hodzie jaje pierajmienavali ŭ haru Dziaržynskuju. I što ŭvohule znajści jaje davoli niaprosta, niahledziačy na toje, što znachodzicca jana ŭsiaho za 30 kilametraŭ ad stalicy. Siabry jašče bolej napuścili tumanu. Ad adnych ja čuŭ, što heta amal biełaruski Everest, viaršynia jakoha patanaje ŭ šerym kryvickim niebie. Inšyja ž kazali, što vyšejšaja kropka nie abaviazkova pavinna mieć vyraznyja schiły j krutyja ŭzdymy. Ale ŭsio heta tolki raspalvała maju cikavaść.
Była i jašče adna abstavina nie biez intryhi, pra jakuju daviedniki maŭčali. Pamiž Bałtyjskim i Čornym marami jość tolki adna kropka, adkul jany abodva mohuć być patencyjalna bačnyja — hara Śviataja.
I ja jaje ŭbačyŭ. Praŭda nia tak chutka, jak dumałasia. Hara hulała sa mnoju ŭ chovanki. Niahledziačy na toje, što ja byŭ uzbrojeny mapaju j dakładna dajechaŭ da miesca. Ja stajaŭ pasiarod panyłaha j biaźludnaha krajavidu vioski Skirmuntava j mała što razumieŭ. Pravaruč ad mianie byŭ kałhasny tok, a levaruč — albo razvalenaja, albo niedabudavanaja MTS. Nieŭzabavie z mašyna-traktarnaje stancyi pakazalisia ludzi — dva pachmurnyja kałhaśniki. U jakich ja j zapytaŭsia ab słavutaści ichnaj miaścinki. Paru chvilinaŭ kałhaśniki dzivilisia: «Dyk Vy až z samoha Miensku pryjechali?» Narešcie da ich dajšło, navošta mianie zaniesła siudy «až z samoha Miensku». «A, dyk Vam hara taja treba? Dy vuń jana, za płotam», — machnuli ŭ bok MTS kałhaśniki dy pašybavali pa svaich kałhasnych spravach.
Pierabraŭšysia cieraz płot, ja ŭbačyŭ davoli aleharyčnuju karcinu. Pasiarod dvara, zavalenaha praržaviełymi traktarnymi kardanami dy zhniłymi šynami kambajnaŭ uzvyšaŭsia pahoračak ź piasočku vyšynioj z čałaviečy rost. Na pahoračak byŭ zaciahnuty hranitny kamień, nadpis na jakim abviaščaŭ, što heta j jość «Hara Dziaržynskaja. Najvyšejšaja kropka Biełarusi». Hetkaja «mahiła nieviadomaha kałhaśnika», palehłaha ŭ bitvie za ŭradžaj. Ja zalez na viaršyniu, staŭ na kamień, azirnuŭsia navokał... I ŭsio zrazumieŭ. Nadpis na kamieni chłusiŭ tolki častkova. Pada mnoju sapraŭdy była hara Dziaržynskaja. Tolki ličba chłusiła. Haru Dziaržynskuju nasypali pad svoj rost i maštab tyja, chto nie znajšoŭ, dy nikoli j nie šukaŭ hary Śviatoj. Jakaja narešcie adkryłasia. Cikava, ja ledź nie hadzinu kalasiŭ pa jaje spakojnych schiłach. Jaje paŭnočny, bałtyjski bok byŭ nakryty ščylnym nieprahladnym lesam. Zatoje z paŭdniovaha, čarnamorskaha, mnie adkryvaŭsia moža samy biaskoncy dalahlad z bačanych mnoju ŭ žyćci. Čym nie biełaruski centar suśvietu? Miesca dla chrama ci statui Zbaviciela... Prastajaŭšy nad biełaruskim biazdońniem kolki chvilin, ja lohka saskočyŭ ź piasočnaj dziaržynskaj hary na biełaruskuju ziamlu. Naŭradci ja budu stajać na joj bolš ćviorda paśla hetaha pałomnictva. Ale, zrešty, chto viedaje. Kali vieryć starym nazvam. Cikava jašče toje, što viartajučysia ŭ stalicu, ja tak i nie zaŭvažyŭ, dzie taja hara skančajecca.
Źmicier Bartosik
Kamientary