Alaksandar Starykievič
Kubinskija kazaki
Upieršyniu imia Łukašenki na Kubie pačuli hadoŭ piać tamu. U toj čas na «Vostravie Svabody» haściła hrupa žurnalistaŭ ź Biełarusi. Hetaja kamanda naładziła niesankcyjanavanuju demanstracyju pa vulicach znakamitaha kurortu Varadera. Pad trapičnaj zalevaj na arandavanym džypie jechali čaćviora mužčyn u adnych płaŭkach i skandziravali: «Žyvie Biełaruś! Dałoŭ Łukašenku!» Vidovišča, jak śviedčyli tyja, chto bačyŭ jaho na svaje vočy, było ekzatyčnaje navat pa kubinskich standartach.
I voś narešcie na Kubu stupiła naha biełaruskaha siabra, chaŭruśnika i amal što brata. Dziŭna, što dźvie takija sacyjalna blizkija asoby, jak Łukašenka z Kastram, nie sustrelisia značna raniej. U novym suśvietnym paradku abodva jany vyhladajuć jak apošnija pradstaŭniki svojeasablivaj Zaparoskaj Siečy, tolki rolu tureckaha sułtana ŭ hetym vypadku adyhryvaje amerykanski imperyjalizm. Choć hetaja volnica histaryčna asudžanaja i jejny čas pastupova sychodzić, pakul što jašče možna paciešyć siabie haračymi pacałunkami «a-la Brežnieŭ», ordenami «za ŭmacavańnie suviaziaŭ pamiž narodami» dy inšymi atavizmami sacyjalistyčnaj epochi.
Kažuć, biełaruskaha hościa biantežyła toje, što na fonie smuhlavaha revalucyjnaha kamandante jon budzie vyhladać bledna va ŭsich sensach. Tak i adbyłosia, bo Kastra, jak by da jaho ni stavicca, postać značna bolš vybitnaja, čym ścipły dyrektar saŭhasu, jakim Łukašenka pa vialikim rachunku zastaŭsia dahetul. Istotnaja roźnica pamiž imi palahaje jašče i ŭ tym, što kubinski lider usio ž taki baronić niezaležnaść svajoj krainy, a nie handluje joj dziela ŭłasnaj vyhody. Łukašenka padobny da Fidela, jak šašok da tyhra, i chutčej stvaraje ŭražańnie drennaj parodyi, asabliva kali źjaŭlajecca na ludziach u kamuflažcy.
Abmiarkoŭvać usurjoz vyniki vizytu Łukašenki na Kubu nie vypadaje z pryčyny ich poŭnaj adsutnaści. Zajavy pra «rezkuju intensyfikacyju» ekanamičnych suviaziaŭ źjaŭlajucca zvyčajnaj pratakolnaj łuzhoj. Paprostu Kastra i Łukašenka dobra razumieli, što choć ich i zaprasili na «samit tysiačahodździa», na hetym śviacie jany buduć čužyncami i tamu napiaredadni naładzili svajo asabistaje — u siamiejnym kole.
Jak i čakałasia, «horad žoŭtaha djabła» sustreŭ Kastra i Łukašenku nia nadta łaskava. Mer Džulijani biez asablivych cyrymonijaŭ zajaviŭ: «Udzielnikaŭ samitu buduć achoŭvać lepš, čym u luboj inšaj kropcy śvietu, adnak, pa maim asabistym mierkavańni, niekatoryja ź ich źjaŭlajucca ahidnymi žachlivymi istotami, i pra heta varta nahadvać im kožny raz, kali jość mahčymaść». Vašynhtonskaja administracyja z hetym całkam pahadziłasia i nie zaprasiła Łukašenku na ŭračysty pryjom. Ale heta zdaryłasia nie ŭ apošni momant, jak padali niekatoryja srodki masavaj infarmacyi, a było viadoma ŭžo dosyć daŭno. Mienavita tamu vizyt Łukašenki ŭ Ameryku byŭ splanavany takim karotkaterminovym: tre było adlacieć u Miensk jak maha chutčej, kab potym zajavić, što heta nia Klintan mianie admoviŭsia častavać, a ja sam nie pažadaŭ ź im za adnym stałom siadzieć.
Sumiaściŭšy pajezdku ŭ Vašynhton z naviedvańniem Kuby, Łukašenka mižvoli vyrazna akreśliŭ ułasnaje miesca ŭ sučasnym śviecie. Kryŭdzicca tut niama na kaho: Łukašenka sam siabie zahnaŭ u palityčnaje hieta, namalavaŭšy čyrvonuju zorku na iłbie. Dobra, što jašče choć nie raspranuli dahała ŭ aeraporcie, jak paŭnočnych karejcaŭ...
Kamientary