viesnavyja paštoŭki Adama Hlobusa
Ciotki
1993. Halina Makarava
i matacykł
Artystka Halina Makarava ŭsio žyćcio hraje na scenie sialanak. Amplua. Vynikaje amplua z žyćcia. Halina — dačka aficera, jaki słužyŭ u biełaj hvardyi i zahinuŭ, baicca, što jaje vykryjuć. Dačku “voraha narodu” mohuć vysłać, mohuć i zabić. Prymiervaje jana ŭ junactvie vobraz viaskovaj dziaŭčynki. Ihra robicca žyćciom. Adnaho razu, jašče da pačatku druhoj suśvietnaj, jana ledź nie vydaje siabie. Vielmi chočacca pakatacca na matacykle. Tata jaje lubiŭ techniku, luboŭ da techniki, da mechanizmaŭ pieradałasia j Halinie. A tut jakraz spabornictvy, honki na matacykłach. Uhavorvaje Halina znajomych chłopcaŭ dać joj paŭdzielničać u honkach. Siadaje na mator i vyjhraje honku. Zamiest radaści na Halinu napadaje strach: zaraz usie daviedajucca, što jana nie sialanka, a šlachcianka. Uciakaje i medala nie atrymlivaje. Takuju historyju z matacykłam raspaviadaje mnie hienijalnaja aktrysa. Kab skłałasia admietnaje amplua, treba bolš, čym talent, — los treba mieć.
2001. Volha Ipatava
i anioły
“Kab nad litaratarkaj Volhaj Ipatavaj lotali łastaŭki, ty b usio adno skazaŭ: “Kažany!” — žartavała paetka Hanna. Niapraŭda. Kali Volha kaža: “Maładym treba dapamahać!” — słuchajusia i dapamahaju. Choć by skidaju sa sceny pjanaha Miaśnikova, jaki zaminaje ładzić viečarynu maładoj paezii.
2001. Zoja Łucevič
i hałubcy
Pit Paŭłaŭ, hitaryst №1 u Biełarusi, zaprašaje na viačeru. Pitava žonka — mastačka Zoja Łucevič — hatuje hałubcy. Jakija atrymlivajucca hałubcy — smakata! Pju ja harełku, zakusvaju hałubcami, pra žyvapis havaru i nie zaŭvažaju, jak adzin ahorvaju plašku. “Nu i mužyk, vypiŭ paŭlitra i siadzić havoryć, jak nia piŭ zusim”, — dzivicca Zoja. Tolki sprava nie ŭva mnie i nie ŭ harełcy, a ŭ žyćciadajnaści hałubcoŭ. Kali čałaviek zdolny, jon va ŭsim talenavity. Praŭda, Zoiny hałubcy mnie padabajucca kryšačku bolš za jaje karciny.
2001. Volha Karatkievič
i telefon
Supracoŭnica radyjo “Svaboda” Volha Karatkievič maje eratyčny hołas. Kamu ni kažu — nia vierać. Hołas jak hołas, žorstki, metalovy, krochki… Sprabuju pierakonvać. Nie vychodzić. Z takim hołasam na intymnych telefonnych linijach možna azałacicca! Cha-cha-cha-cha! Dokaz znachodzica. Volhu kachaje biznesoviec. Viadoma, Volhu lubiać mnohija. Ale hety prahavorvaje ź joju pa telefonie 2000 amerykanskich dalaraŭ za miesiac! Vo jaki ŭ Volhi hołas!
1974. Śviatłana Ščamialova
i kachańnie
Vykładčycu fizyki Śviatłanu Ščamialovu tak ci inakš kachajuć usie chłopcy ŭ mastackaj vučelni. Maju na ŭvazie tych, chto zdatny na plataničnyja pačućci, pra žyviolnuju pažadu havorka nie idzie. Biassprečna, u hetym jość zasłuha jaje muža-mastaka, jaki maluje žonku ŭ samych roznych ipastasiach, navat aholenuju, i vystaŭlaje pałotny ŭ Pałacy mastactvaŭ.
1987. Žanna Łaškievič i druk
Kaho zaŭsiody pryjemna sustreć na vulicy, dyk heta teatralnaha krytyka Žannu Łaškievič. Jana takaja rumianaja, uśmiešlivaja, žyćciadajnaja… Mižvoli raduješsia. U nialepšuju chvilinu žyćcia Žanna robić mnie vyklučnuju prapanovu: “Litaratar zaŭsiody pavinien mieć trybunu, kab vykazacca. Kali ŭ ciabie niama dzie nadrukavacca, prychodź da mianie, ja nadrukuju ciabie zaŭsiody”. Prychodžu, i jana publikuje majo ese pra biazdarnaść biełtelebačańnia. Niezabyŭny momant.
1994. Raisa Baravikova
i kachańnie
Z paetkaj Raisaj Baravikovaj ja znajomlusia vypadkova ŭ aŭtobusie “Miensk—Mścisłaŭ”. Jana jedzie vystupać, a ja — restaŭravać kaścioł. Zaprašaju jaje pahladzieć freski, i jana prychodzić. Hadzinu ja kažu pra barakalny žyvapis.
U Baravikovaj jość niešta čaroŭnaje, što ŭździejničaje na bolšaść mužčynaŭ, jak eratyčny mahnit. Na žal, na mianie taja siła nie ŭpłyvaje, lubujusia joj nibyta zboku. Mastak uva mnie macniejšy za mužčynu-žyviołu. Kab nie zastacca biazdokaznym, zhadaju vypadak. Pad voknami Domu druku staić hruzavik, poŭny knižak. Šafior čytaje. Nam z Maksimam Klimkovičam karcić daviedacca, što za litaratura cikavić šafiora, u jakoha poŭny kodab knižak. Idziem i hladzim — zbornik Raisy Baravikovaj “Kachańnie”.
1998. Nina Kavieckaja i rajal
Dzied pijanistki Niny Kavieckaj budavaŭ u Kitai elektrastancyi. Na ścienach u Kavieckich visiać vyšyvanyja šoŭkam karciny ź vidami tych pabudoŭ. Na zaroblenyja ŭ Azii hrošy inžyner-budaŭnik nabyvaje čorny kancertny rajal dla svajoj lubimaj dački — Nininaj maci. Rajalem hanarycca ŭsia siamja. Prasłuchać kancert u mienskaj kvatery — raskoša. Niašmat u nas kvateraŭ z rajalami. Niama tradycyi siamiejnych i elitarnych kancertaŭ. Zatoje tvorčaja intelihiencyja časta biadnieje. Źbiadnieła j siaḿja Kavieckich, až da taho, što vyrašaje rajal pradać. Dajecca abviestka ŭ hazetu. Pakupnik źjaŭlajecca adrazu. Čornaje palito da abcasaŭ, stryžka “vožyk”, sotavik z pazyŭnymi palanezu, tvar stomlenaha baksiora — novy rus. Kaža, što žonka choča ŭ katedžy mieć rajal. Daje pałovu nazvanaj sumy. Abiacaje zabrać instrument praź miesiac i źnikaje nazaŭždy. Praz try hady Nina raspaviadaje mnie historyju z familnaj relikvijaj i biaduje, što jaje syn bolš lubić sport, čym muzyku.
2000. Volha Sokał i Damaviki
Prychilnic maich litzdolnaściaŭ značna bolš, čym šanavalnic majho malavańnia. Ale jość, jość i amatarki hrafiki. Najpieršaja ź ich — Volha Sokał. Jana prychodzić i kaža: “Pakažy novyja malunački”. My razhladajem arkušy. Adzin ź ich Volha tak upadabała, što pieramaloŭvaje na ŭsiu ścianu ŭ spačyvalni. Malunak dosyć fryvolny. Nazyvajecca “Kachańnie vialikich”. Na im Damavik tvoryć akt z žančynaju. Tam, dzie musiać być połavyja orhany kachankaŭ, Volha prymacoŭvaje lampački. Niečakanaje rašeńnie jak dla mianie, tak i dla astatnich, asabliva dla Volžynaha muža — žurnalista Piatra. Moža, kab Volha viedała biełaruskuju movu i čytała maju prozu, jana mienš zachaplałasia b hrafikaju i nie pieramaloŭvała b na ścianu “Kachańnie vialikich”, ale naša mova joj nie dajecca. “Vałodzia, što takoje “kavałáčak”?” — “Niama ŭ nas takoha słova — “kavałáčak”. — “Jak niama? Nad hastranomam vialikimi litarami napisana”. — “Heta “kaváłačak” — kusočak”. Tak na kožnym kroku… Nie žyviecca Volzie ŭ Miensku, i jana źjaždžaje, viartajecca ŭ Maskvu, dzie navat MsDonald's pišuć “Makdonałdz”. Damavik zastajecca na ścianie nienadoŭha, bo pierad adjezdam Volha pradaje kvateru inšamu hrafiku pa mianušcy Hatavalnia. Hatavalnia, bo bieź liniejki nia moža namalavać nivodnaj pracy. Hety Hatavalnia, sapraŭdnaje proźvišča Basałyha, vielmi mianie nia lubić. Jon uznačalvaje Sajuz mastakoŭ i da kalehaŭ musić stavicca choć by neŭtralna, a jon prosić Zasłonava i Vaškieviča dać mnie ŭ mordu, i, viadoma, nie za malunki, a za litaraturu. A tutaka moj malunak na ŭsiu spačyvalniu. “Hlobusaŭ malunak? — pytaje mastak-staršynia. “Tak”, — zapeŭnivaje Volha, choć viedaje, što na ścianie kopija. Padmanvać padčas handlu — abaviazkovaja nieabchodnaść. Daruju Volzie padman. Jak daruju Hatavalni słova: “Zafarbuju!”. Jahonaja spačyvalnia. Choča — niachaj siakieraj dziaŭbie, choča — zafarboŭvaje, choča — špalerami zaklejvaje… Tolki Damavik — jon niazvodny, kali pasialiŭsia, dyk lepiej ź im siabravać. Ci siabruje žonka Hatavalni z Damavikom, nie pytaŭsia. Nahody nie było. Volha Sokał tavaryšuje z Damavikami i ŭ Maskvie, ja joj šmat nadaryŭ roznych niačyścikaŭ.
2001. Halina Karžanieŭskaja
i ŭtulnaść
Litaratarka Halina Karžanieŭskaja publikuje ŭryŭki dziońnikavych zapisaŭ. Čytaju i łaŭlu siabie na dumcy, što žanočyja zanatoŭki ŭtraja cikaviejšyja za mužčynskija. Hadoŭ dvaccać ja hartaju Sej Sionahan i Murasaki Sikibu dziela asałody, a Bunina z Pryšvinym, jak i tatavy zapisy, razhortvaju ŭ ciažkija chviliny. Jakija ŭsio ž my, mužčyny, zmročnyja, ciažkija i nieprazrystyja! Pišam, nibyta kamianicy budujem, nibyta fartyfikacyjnyja zbudavańni ŭzvodzim. A žančyny, jak taja Hala Karžanieŭskaja, i ŭ kazarmie sprabujuć abmalavać utulny kutočak.
2001. Veranika Kazłova i čadra
Z Taškientu pravaabaronca Veranika Kazłova piša: “Nabyła čadru, prymieryła. Nikoli nie adčuvała siabie takoj abaronienaj ad śvietu, ad usiaho varožaha j kiepskaha”. Veranika ličyć najvialikšym hłupstvam zmahańnie suprać čadry jak symbalu prynižeńnia žančyny Ŭschodu. Ujaŭlaju Veraniku ŭ čadry — vielmi seksualna. Moža, prapahandavać čadru? Nu voś jašče… Našyja Veraniki i biez čadry eratyčnyja.
2001. Alena Vasilevič i pisańnie
Taktoŭnaja litaratarka Alena Vasilevič piša: “Ja — sama pa sabie”. Jak by ja chacieŭ być sam pa sabie. Žyŭ by biez tusovak, hurtkoŭ, tavarystvaŭ, sajuzaŭ, klubaŭ… Pisaŭ by svajo dziela siabie, pisaŭ by listy ŭ minułaje da Safo, da Bunina, da Bahdanoviča… Čakaŭ by adkazaŭ. I kazaŭ by, jak Alena Vasilevič, što bolšaść z napisanaha lažyć nienadrukavanym.
2002. Taisa Bondar i zvany
Redaktarka Taisa Bondar žyvie pad lozunham “Treba bić u zvany!!!” Źmianiajecca kraina, dyskurs i hady, a temperament Bondar zastajecca niazrušnym — huduć publicystyčnyja zvany. Možna pazajzdrościć enerhii, aktyŭnaści, nieŭtajmavanaści, jakoj vałodaje Taisa.
2002. Zoja Lićvinava
i prabačeńnie
U SSSR mužyki bolš patrebnyja, čym baby. Žančynie, kab prabicca ŭ ludzi, treba stanavicca “Babaj ź jajcami”. Darujcie. Praŭda takaja savieckaja. Zoju Lićvinavu tak za vočy i klikali — “mužyk u spadnicy”. Ciapier mužčyn u spadnicach nazyvajuć drah-kuiny, i jany majuć svaich prychilnikaŭ u mastactvie. Ale ja nie pra toje… Cikava, ci paprosić chto z saŭdepaŭskich mužyčkoŭ u Zoi prabačeńnia? Kali nie, ja prašu za ŭsich. Darujcie, Zoja. Vy — žyvapisnaja žančyna.
2002. Ałaiza Paškievič i kvietki
Oj kabiety, oj viaskovy,
Oj vy – kvietki pryzaviaty!
Oj, lilejki vy biaz movy,
Oj vy, ptuški bieskryłaty!..
Tak u 1908 h. piša pra siaścior-biełarusak Ałaiza Paškievič, naša Ciotka. Heta lubimy moj vierš ź jaje spadčyny. Dziakujučy jamu ja amal nie daru žančynam kvietak, spyniaje jon mianie. Čaraviki, knihi, malunki, hrošy, piarścionki z dyjamentami daru, a kvietki — nie, bo pryzaviaty.
Kamientary