kalonka Alesia Bialackaha
Słučaj z pacanom
Pahladzieŭ hetuju stužku, i zastałosia dvaistaje pačućcio. Z adnaho boku, sapraŭdy sučasny film, z tekstam i padtekstam, raznastajnymi padkołkami ŭ vyhladzie dvarovych piesieniek pra maskaloŭ, babrami-zubrami, biaskoncaj reklamaju “Alivaryi”, busłami i cicharami. Usio naturalna i zrazumieła tamu, chto varycca ŭ našaj hramadzkaj i palityčnaj kuchni. Da prykładu, epizod sa skradzienym sotavym telefonam na minułym tydni paŭtaryŭsia ŭ nas, na “Viaśnie”. Hetkim samym čynam niejki Jura paciahnuŭ u nas dyktafon. Adziny spraŭny dyktafon, jaki ŭ nas byŭ, — kryŭdna… A chłopcy-cichary na łavačcy ź bieł-čyrvona-biełymi ściažkami ŭ rukach vyklikali prosta zamiłavańnie. Takija ž, vyhladajučy zdabyču, čarodkami kružlajuć vakoł kožnaj akcyi. Ź inšaha boku, zaciahnutaść niekatorych epizodaŭ (moj kaleha, ź jakim ja hladzieŭ hety film, na druhoj pałovie paprostu zasnuŭ), nieprafesijna źniatyja sceny dy kiepski miescami huk apuskaje film da ŭzroŭniu amatarščyny.
A druhi taki “słučaj” u poŭnym abjomie možna było b śfilmavać na akcyi “statkievičaŭcaŭ” u honar Dnia Kanstytucyi 15 sakavika. Kala pomnika Jakubu Kołasu sabralisia, z ulikam pieraapranutych cicharoŭ, kala čatyrochsot asobaŭ. Uźniali šeść ściahoŭ i dva transparanty. Kalona na čale z pravadyrom rušyła ŭ bok Kamaroŭki. Zvyčajna kolkaść ludziej u kalonie pavialičvajecca: dałučajucca tyja, chto stajaŭ niedzie pobač. A tut naadvarot, za čas ruchu kolkaść demanstrantaŭ skaraciłasia. Za adsutnaściu ŭłasnych sacyjał-demakratyčnych lozunhaŭ razahravalisia nacyjanał-demakratyčnym “Žyvie Biełaruś!”. Vyratavali bieznadziejnuju sytuacyju bajcy-kasmanaŭty, jakija pieraharadzili kalonie šlach na skryžavańni Kujbyšava i Varvašeni. Zamaciuhaŭsia narod, miascovyja babki zaplavali ŭ bok “darmajedaŭ” sa ščytami. Aperatary i fotakarespandenty ŭzdychnuli z palohkaju: źjaviŭsia abjekt dla zdymkaŭ. Statkievič zaklikaŭ narod razychodzicca, “kasmanaŭty” pačakali, pakul demanstrantaŭ zastałosia čałaviek tryccać, a potym razblakavali vulicu i z hrukatam zaleźli ŭ krytyja “hazony”.
Z adnaho boku, usie atrybuty tradycyjnych u nas demanstracyjaŭ byli navidavoku, ź inšaha — čym pravodzić takija akcyi, lepiej zusim ich nie pravodzić. Nie dapamahli i ŭlotki z hładkim rasiejskamoŭnym tekstam i vialikim partretam pravadyra. I siamihadovy dośvied žyćcia za Łukašenkam nie navučyŭ, što perspektyvu majuć tolki akcyi, arhanizavanyja supolna, što b heta ni było — ci demanstracyi, ci vybary, ci pieramovy. Usio ž astatniaje pieratvarajecca u abjekt dla kpinaŭ. Niadobra, kali asabistaje “Ja” zaścić vočy palityku i pieravažaje nad supolnymi intaresami. Hetaksama niadobra, kali hetaje “Ja” vypiraje ŭ adnoj asobnaj partyi, niezvažajučy na intaresy ŭsiaho hramadztva. Užo viadoma, što abviaściła pra stvareńnie arhanizacyjnaha kamitetu dla praviadzieńnia maršu pratestu ŭ krasaviku adna niaŭradavaja arhanizacyja. Ładzić hety marš jany źbirajucca znoŭ-taki samastojna. Lozunhi ichnyja pierahukajucca ź lozunhami akcyi, što adbyłasia 15 sakavika, jak pa sensie, tak i pa movie. I “pośpiech”, jaki jaje čakaje, budzie hetki samy.
Našyja “pacany” ŭsio nijak nia mohuć zasvoić narodnuju iścinu, što razam i baćku bić lahčej.
Aleś Bialacki
Kamientary