nacyja paetaŭ
Viktar ŠNIP
* * *
Nieba nad nami, nibyta vada...
Zorki, niby załataja arda,
Sonna ŭspłyvajuć z načnoj cišyni,
Byccam tapielcy z račnoj hłybini,
Sonna ŭspłyvajuć i śviet zachaplajuć,
Dzie my z taboju niadoŭha žyviom,
Byccam by śviečki, što płyń
aśviatlajuć
Nočy, ź jakoj my idziom, jak ciačom,
Byccam miž palcaŭ u śmierci ciače
Nieba, jakoje nibyta vada,
Dzie my z taboju žyvyja jašče,
Dzie nam biada — nam jašče nie biada,
Bo maładyja my siońnia z taboju,
Byccam kryžy pa-nad novaj carkvoju,
Što zbudavana na tym, što było,
Što zastałosia, z vadoj nie spłyło,
A prarasło, jak trava prarastaje
Tam, dzie ahoń, jak arda załataja,
Tam, dzie vada pad nahami, jak nieba,
Lod na vadzie, jak zastyłaje srebra,
Srebra raźbitaje nami ardy,
Srebra, jakim napaŭniali raty
Da samaha nioba, nibyta da nieba...
* * *
Balada Niamihi
Nibyta ŭ ziamlu zakapanaja Kniha,
U trubach sčarniełych pad nami Niamiha,
A my pa-nad joju, nibyta trava,
Jakaja nia pomnić amal aničoha
I tolki niadaŭna prypomniła Boha.
Na ŭzhorku, jak pomnik Niamizie, —
carkva.
I ty mnie havoryš, što sumu nia treba
Pa tym, što daŭno adlacieła na nieba
I što zarastaje biazbožnaj travoj,
A sam pa Niamizie idzieš, niby płačaš,
I inšaj darohi da Chramu nia bačyš,
Jak ludzi Niamihu — pad miortvaj
ziamloj...
Balada abiacańnia
Nikomu ničoha bolš nie abiacać,
Nibyta ź ciamniečy da sonca
ŭspłyvać
I sonca nia bačyć, i klikać ciabie
U Chram, što pryśviečany našaj
žurbie
Pa tym, što kaliści
prydumvali my,
Jano ž prapadała, jak šerań zimy
Pad soncam, jakoje nad nami płyło,
Nibyta ŭ sasudzie čyrvonym
ciapło...
Nikomu ničoha bolš nie abiacać,
Nibyta z tumanu bolš
nie budavać
Masty praz raku, za jakoju
jość ty,
Pakul ja z tumanu buduju masty...
Nikomu ničoha bolš nie abiacać,
Jak djabła z žurbotnaj dušy
vyhaniać
I Boha ŭpuskać, jak śviatło,
u dušu,
I ŭžo nie chavacca ŭ kustach
ad daždžu,
Što ź nieba praliŭsia, nibyta
syšoŭ
Sam Boh na ziamlu pa prystupkach
z daždžoŭ...
Nikomu ničoha bolš nie abiacać —
Mianie pryviali da ściany —
rasstralać
Za toje, što ja abiacaŭ, nie zrabiŭ,
A našuju Vilniu ŭnačy padpaliŭ...
Arciom ARAŠONAK
* * *
Viečaram za stałom
Pjuć vino…
U kožnaj čarcy pa poŭni.
* * *
Dym cyharet
Viečarami naradžaje
Abrys nieznajomki.
* * *
Pa śniežnaj darozie
Iduć da carkvy…
Krumkač i śviatar.
Viačka VASILONAK
Biełaruś!..
Abhryzieny kavałak
Staražytnaj,
Vieličnaj Litvy.
Natala KARHINA
* * *
Čamu mianie tak ciahnie da ciabie
I serca zachłynajecca ad prahi?
Pakutuju ad niespatolnaj smahi
I nie škaduju słovaŭ u malbie.
Usie vieršy pryśviačaju ja tabie,
Duša kanaje ad tvajoj niaŭvahi,
Ale adkrycca nie staje advahi…
Niaŭžo tak i zahinu ja ŭ žurbie?
Naskroź vidać usie tvaje zahany,
Dy nyjuć raźviaredžanyja rany,
I ślozy śled kładuć, jadnajuć nas.
Ja viedaju, što ty mianie nia varty.
Čamu ž ciabie čakaju tak uparta?
Kachaju, mabyć, – voś i ŭvieś adkaz.
Tania KIRYLENKA
* * *
Kali nia ja, dyk niechta
Padchopić rodny ściah.
Zima nakryje śnieham
Naš nieviasioły šlach.
Nia budzie prabačeńnia,
Sa šlachu ŭciakač.
Svabody naradžeńnie
Vadoj z Dniapra adznač.
I zvać nia zmoŭknie recha
Majho žyćcia:
“Kali nia ja, dyk niechta
Padchopić rodny ściah”.
Maryja ŁAHODZIČ
* * *
Navučy mianie słuchać nieba
i malicca adzinamu Bohu.
I ja stanu tvajoju niaviestaj,
błasłavionaj ziamloj i niabiosami.
Navučy mianie słuchać nieba,
i ja budu tabie tłumačyć
koler słovaŭ, taboj pramaŭlonych,
koler hukaŭ, taboj praśpiavanych.
Ja malusia adzinamu Bohu:
Boža, źlitujsia, Boža, nad nami…
Ja tłumaču tabie koler hukaŭ…
Navučy mianie słuchać nieba.
Pavał MASTAVY
Štandar
Štandar moj kryvicki, štandar moj litoūski,
Źziaje, niby kroū z rastryvožanych ran.
Ciabie nie zahubiać ni vorah maskoūski,
Ni bydłam abrany čužyniec-cyhan!
Kali ja pabaču, jak volna i śmieła
Łunaje pa vietry chutčej i chutčej
Ściah moj staražytny, bieł-čyrvana-bieły,
Spakojna na sercy i dychac lahčej!
Juraś NIERATOK
Cikavańnie
Z domu vyskaču miačom
i prajdusia tuzam,
i na łaŭku siadu ŭ skvery, jak baron.
Pacikuju za dziaŭčom –
majka z hołym puzam –
ci to łović žanichoŭ, ci to
varon.
Z cyharetaj – da mianie,
prosić zapalničku.
Chiba ž ja nie Prametej – ahoń trymać?
Dźvie zaciažki – i kapiec,
lezie ŭ kasmetyčku.
Peŭna, budzie heta myška palavać.
Kinuć pasmačku na łob,
vusnački padvieści,
viejki vyprastać, a brovy razahnać…
I prykidvać, jak kaho b
na babło raźvieści…
Ja siahońnia nie pusty – dosyć cikavać!
Illa PAPLOŬKA
* * *
Pamiž vysokich i pakatych hor,
Pakrytych lesam i hustoj travoju,
Ciače račułka letniaju paroju
Praź ciomny, strašny i drymučy bor.
Čyściutkaja, jak vodblisk jasnych zor,
Vijecca jana rusaju kasoju,
Bliščyć na soncy dziŭnaju krasoju,
Hučyć zdala, jak šmathałosy chor.
Račułku hetu nazyvajuć Hajna,
Jana kranaje serca niezvyčajna.
Jak ja chaču, kab čyścinia vady
Ačyściła ludziej u Biełarusi!
Kab tolki ščaście śniłasia zaŭždy…
A pierajnačyć javu – ja biarusia!
Darja SABALEŬSKAJA
Rekvijem
Byŭ treci dzień majoj i tvajoj adzinoty.
Z ranicy vypaŭ śnieh –
Taki piaščotny,
Taki bieły, –
Ale kachańnie,
Kachańnie išło horłam
I zapeckała jaho.
I pa ŭsich maich siońniašnich darohach
Raźlilisia bieł-čyrvona-biełyja mory.
Jak u natatniku – pobač z tvaim imiem,
Ale symbalem inšaha zmahańnia.
Hety rekvijem ubačyła tolki ja.
Hladzi, jak horłam idzie kachańnie,
Jak na vačach ja rablusia chałodnaj.
Jak rablusia šeraju zdańniu.
Ale ty nia chočaš
Navat pozirk uźniać
Na mianie.
Tamu hety Rekvijem baču tolki ja.
Hladzi, jak vibruju ŭ pavucińni
Niepamierłaj piaščoty,
Jak razdvojvajusia i čužeju:
Sama sabie –
Tvaja ja i prosta Ja.
Jak sa śvistam zaciahvajecca piatloju
Moj vybar
Na horle.
Na tym samym horle,
Jakim usio jašče idzie kachańnie.
Padobnaje na vytrymanaje
Vino. Ale
Ničoha ŭ śviecie nia znojdzieš macniejšaha.
I ništo tak nie zachmielić.
A ja ŭžo ŭpiłasia im da źniamohi
I chaču pazbycca jaho.
Ale kachać čamuści
nie pierastaju.
Kamientary