***
Anatol IVAŠČANKA
* * *
viasnoj usiudy znachodžu
zhublenyja radki
słovy
litary
jakich nie zaŭvažaŭ pad śnieham
* * *
nakładajucca novyja imiony
zapisvajucca novyja nazovy
słoj za słojem
paŭźvierch starych…
my palimpsesty
i chto ciapier skaža
kali była taja tabula rasa
Volha KALENIK
Ź vilenskich mrojaŭ
labirynt nie viartaje recha
na kryžach pavisaje nieba
ŭ im piatla
dla huzika sonca
niezašpilenaja prastora
raździmajecca
chvalaj dachaŭ
tak raskoliny ŭ cehle dvaroŭ
za bliskučy fasad
molacca
Hleb ŁABADZIENKA
* * *
I karovy byvajuć z kryłami —
Adna na miljon.
Dzieŭki ŭsie zdajucca miłymi,
Dy na ŭsich nia chopić dzion.
Žmieniu času nie schavaješ ty
Sabie ŭ štany.
A zdarajecca, bjucca braty
I biez vajny.
Durań viedaje — lepiej ź siłami,
Čymś biaź sił.
I karovy byvajuć z kryłami,
I anioły byvajuć biaz krył.
* * *
Nočču ja
Ličyŭ zory.
Ich užo bolš,
Čym było ŭčora,
Kali pad niebam ja spaŭ.
Ale jašče pokul mała,
Kab padličyć słovy,
Što ja tabie nie skazaŭ
I što ty mnie
Nie skazała.
Ja hatovy.
Kaciaryna MARHOL
* * *
…hej, pračnisia!
Siońnia ja žvavaja!
Siońnia ja bolej, čym prosta
Małočnaje vypareńnie…
Siońnia na flejcie — ja!
U pierachodach — ja!
Z vačyma pakryŭdžanaha vaŭčaniaci — ja!
Šukaju ciabie na haračym popiele...
Hej, pračnisia!
* * *
Sercaŭ niama
Sercaŭ
Sercaŭ
Sercy źbiehli na pierapynki
Kryłcy vulic
Niabiosaŭ dźviercy
Balučyja stremki ŭ skroniach budynkaŭ…
Valžyna MORT
* * *
Na ŭsim čym mahła ja vuzły zaviazała
Biez vuzła tolki šyja maja i samota
Ptuški suročyli nieba i nieba lizała
Pierje abłokaŭ da biełaj ikoty
Znoŭ paprusia z taboj nie lubić svaje słovy
Svaje dumki praciahvać u ihołčyna vuška
Z punktu A ŭ punkt B nie idzie ni chalery
Uśmichajsia adnak — raptam vylecić ptuška
Byccam by karabli ź ciomnaj havani
Ruki vychodziać z kišeniaŭ
I pravodziać praces pahašeńnia sustreč
Kanvertacyju dumak
Ja šukaju halinu
Mnie vuzieł viazać jość patreba
Mabyć
Ja skinu ciabie ź dziaviataha nieba
A ja skinu ciabie z vośmaha nieba
A ja skinu ciabie ź siomaha nieba
Skidaj…
Siarhiej PRYŁUCKI
Randevu z krajavidam
Ad ranku, kali na Mickieviča
listota, pavolna i vielična,
niby samahubca z dachu ci
komina, padaje ŭniz,
vižuju, jak ludzi z torbami,
dvuchhorbyja i adnahorbyja,
napružana kročać natoŭpami
ŭ rabočy svoj paradyz.
Mima samotnych narykaŭ,
śviatłaforaŭ, śmietnic, lichtarykaŭ
na svaje hihanckija fabryki
niaviedama dla čaho.
Nie chapaje im, bač, arhaniki.
Nasalili im, bač, bataniki.
Usio karcić pabačyć Saloniki,
Rym, Paryž i viaršyni hor.
Choć nia viedajuć ni arabskaje,
ni japonskaje, ni hišpanskaje,
ni anhielskaje, ni niamieckaje.
Tolki «money» i «fuck».
Vydumlajuć jakijaś kanstrukcyi,
vyrablajuć u łožkach frykcyi,
pieściać kompleksy i ambicyi,
pierabłytaŭšy «hust» i «smak».
Niechta zvykła kapaje harody,
rościć dzietak niaznanaj parody,
maciarycca na ŭładu j bahoŭ dy
zadumienna češa pupok.
«Pieraspała ź Illom u ambary».
«Dzie vy brali krupu?» — «Na bazary».
«Kažuć, chutka tut buduć tatary».
Miestačkova-sialanski łubok.
Ja ž ad vieraśnia i da vieraśnia
bieskłapotna błukaju pa bierazie,
paziraju ŭ vadu, kudy ŭlezieš dy
j nia vylezieš bolš.
Na abodvuch bulvarach prastornych,
u dvaroch pastarełych i chvorych,
dzie ŭsie drevy pryniali postryh,
ty jak voš.
Naziraješ, biazdušny patrycyj,
jak naŭkoła łajno iskrycca.
I matyŭ źniadkul biarecca,
jak u złodzieja nož.
Vika TRENAS
Ruch času
Apošnija chviliny ściakajuć pa maich skroniach.
Upieršyniu adčuvaju, jak ruch vałodaje časam.
Vieršavanaja rža panuje ŭ srebnych mrojach.
Mianie zrazumieć składana.
Zastańsia sa mnoju sam-nasam.
Mahčyma, bol dadaść mocy tvaim dystrafičnym kryłam.
Ščyrym pafihizmam prasiaknutaja ironija
Vymušaje moj fatazdymak pakryvacca sumam i pyłam.
Apošnija chviliny ściakajuć pa maich skroniach.
Padańnie
U pryhožaj krainie, stvoranaj z pyłu ibrudu,
Dzie, jak kažuć padańni, sychodzicca klinam naš śviet,
Nie byvaje nikoli ni śviataŭ, ni kazačnych cudaŭ,
Ale dziva — tam kožny žabrak i tam kožny paet.
Vieršy palać, jak vosieńniu liście, popieł robić imhnieńnie,
A ź imhnieńniaŭ raźjušany viecier składaje hady.
Praz stahodździ błukajuć paetaŭ ledź bačnyja cieni.
Słovy liściem barvovym na ziamli pakidajuć ślady.
Alaksiej ČUBAT
* * *
Chrusnuła;
Pad ciažkuju stolu padešvy
Patrapiŭ;
Jon bieh, šarhacieŭ pa asfalcie,
Jon byŭ basanož,
Spadziavaŭsia na dobry pohlad,
Chacia b na maŭčańnie;
Pažoŭkły klanovy listok.
Zakachanyja ŭ śnieh
Jany lubiać hulać pa hurbach
I pravalvacca pa pojas,
Vyciahvać adno adnaho,
Śmiajacca chałodnym pavietram,
Kidać kamiakami śniehu.
Jany zakachanyja ŭ śnieh.
Julija ŠASTAK
* * *
Zorki lichtaroŭ.
Viečaram horad dumaje,
Što jon — nieba.
* * *
Chaj budzie ŭzbrojeny lirnik liraju,
Adnoju liraju i tolki liraju,
Chaj voj nikoli nia ŭbačyć śmierci,
Chaj bolš nikoli nia płačuć dzieci,
Chaj nad ziamloju majoju mirnaju
Uzydzie sonca,
i Boh — u śviecie…
Halina Dzierbyš kazała prakuroru: «Jak pamru, budu da ŭsich vas nočču prychodzić». I žyćcio ŭžo dahnała jaje sudździu i śviedak. Historyja piensijanierki, jakoj dali 20 hadoŭ kałonii
Kamientary